Wyobraźnia mi wtedy zaczyna pracować i... udosłowniać. Siedzieć można wszak na fotelu, ławie, skrzyni czy schodach. Bohaterowie biblijni są ukazywani, kiedy siedzą na kamieniu – jak Mojżesz podczas bitwy z Amalekitami, na oślęciu – jak Pan Jezus przy wjeździe do Jerozolimy, czy na trybunale (krześle sędziowskim) – jak Piłat.
Wśród przykładów siedzenie na komorze celnej wydaje się zastanawiające. Greckie wyrażenie epi to telonion znaczyłoby dokładnie ‘za stołem poborców podatków’. Chodzi tu więc o miejsce pracy dawnego poborcy podatkowego. W starożytnym Izraelu zadaniem tych osób było pobieranie opłat za przewóz towarów, jako że w okolicy Kafarnaum przebiegały ważne szlaki handlowe.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Na przestrzeni wieków otrzymywaliśmy różne tłumaczenia tego fragmentu. Mamy oto człowieka siedzącego na cle, w punkcie celnym, przy rogatce celnej, przy urzędzie celnym, na urzędzie celnym, przy stole celnym. Najnowsze tłumaczenie, do którego dotarłam: w komorze celnej, jest zbliżone do naszego wyjściowego, ma tylko inny przyimek.
Reklama
Wyrażenie na komorze celnej można chyba uznać za utarte połączenie, żywe w dawniejszej polszczyźnie. Przykłady jego użycia znalazłam chociażby w licznych konwencjach handlowych, które Druga Rzeczpospolita podpisywała z różnymi państwami. W układzie z Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców z 1922 r. czytamy np.: „Wywóz powrotny próbek i wzorów w przeciągu jednego roku winien być zagwarantowany na komorze celnej wejściowej bądź przez złożenie (w gotówce) sumy należnego cła, bądź też przez odpowiednią kaucję”.
Konstrukcja ta kojarzy mi się z innymi używanymi dziś wyrażeniami typu: na kopalni, na fabryce, na magazynie czy na sklepie. Przykłady tego rodzaju można mnożyć. W społecznościach szkolnych funkcjonują połączenia na sali (gimnastycznej) i na stołówce, pracowicie wykorzeniane przez polonistki. W komunikatach administratora niejeden raz widziałam informacje o tym, że jest na budynku czy na obiekcie i prosi, żeby w razie czego dzwonić. Mogę do tego szeregu dołączyć i ten zasłyszany kiedyś na Roratach: „Dzieci siedzące na kościele zapraszam przed ołtarz”.
Skąd taka właśnie składnia? Po części wynika to z naszego postrzegania rzeczywistości. Jeśli o pewnych obiektach albo budowlach myślimy jako o przestrzeniach zamkniętych, jesteśmy bardziej skłonni do używania przyimka w, np. w domu, w mieszkaniu czy w sali (raczej niewielkiej). Jeśli z kolei obiekt jawi nam się jako otwarty, duży, przestrzenny, chętniej sięgamy po konstrukcję z na, np. na stadionie, na siłowni, na stacji.
W poradnikach czy słowniku napotkamy informację, że wyrażenie na... jest wariantem gorszym, potocznym, gwarowym, środowiskowym – albo zwyczajnie niepoprawnym. Po II wojnie światowej Witold Doroszewski oceniał takie połączenia zdecydowanie negatywnie. Ich nadpodaż przypisywano zmianom społecznym – form na zakładzie, na komitecie czy na sklepie chętnie używały klasa pracująca i tzw. nowa inteligencja.
Powie ktoś nie bez racji: mamy sporo tradycyjnych połączeń ze słówkiem na, które nie rażą: na poczcie, na kolei, na uniwersytecie, na politechnice, na medycynie. Niekiedy – dla zniuansowania różnic znaczeniowych – tworzymy połączenia dwojakie: (coś znajduje się) w podwórzu – (dzieci bawią się) na podwórzu, (mieszkać) w mieście i (załatwiać coś) na mieście. Warto zwracać uwagę na to, co faktycznie chcemy wyrazić. Nasze wątpliwości dotyczą jeszcze tego, jak mówić: na ulicy czy przy ulicy. W tym przypadku obie formy są poprawne. Przy ulicy jest uznawane za bardziej oficjalne. Przyimki przy i na też czasami różnicują znaczenie. Ostatnio znajoma autorka w trakcie pisania o topografii Starego Miasta korygowała niektóre fragmenty w swojej książce. Uznała bowiem, że wyrażenie przy Placu Zamkowym wskazuje na zupełnie inne miejsce w przestrzeni Warszawy niż połączenie na Placu Zamkowym. W potocznym, codziennym rozumieniu jednak możemy używać tych połączeń wymiennie. A co z nazwami dzielnic? W wielu miastach potrafi to rodzić niemałe spory lokalnych patriotów. Mówimy w Wawrze czy na Wawrze, w Wilanowie czy na Wilanowie, w Jeżycach czy na Jeżycach? Tradycyjnie z nazwami dzielnic łączymy słówko na: na Woli, na Mokotowie. Nowo przyłączane obszary mają składnię wymienną. Dawni mieszkańcy mogą być przywiązani do połączeń „miejskich” (np. w Wilanowie), młodsi natomiast nie widzą nic złego w formach „dzielnicowych” (np. na Wilanowie). Sprawa, o której dziś napisałam, symbolicznie pokazuje, jak na naszych oczach zmienia się język. Wszyscy mamy w tym swój udział. Magdalena Wanot-Miśtura językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego na Wydziale Polonistyki UW, kierownik Laboratorium Efektywnej Komunikacji UW. Prezes zarządu Fundacji Języka Polskiego
językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego na Wydziale Polonistyki UW, kierownik Laboratorium Efektywnej Komunikacji UW. Prezes zarządu Fundacji Języka Polskiego





