Reklama

W wolnej chwili

Mistrz

Adobe Stock

„Nie licz już. Ja sobie dodaję jeszcze lat… Nie licz”. Nie do końca jestem posłuszna. Uparcie odliczam kolejne lata od chwili, kiedy Cię poznałam, jedynie nie wypowiadam liczby na głos.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Ilekroć w drodze na koncerty przejeżdżaliśmy z chórem obok katedry częstochowskiej, ks. Kazimierz rzucał tradycyjnie żartobliwe: „A w tym kościele podawałem Margitę do Pierwszej Komunii św.”. Tak się ta znajomość rozpoczęła, pierwszokomunijnie, zanim bowiem mnie „podał”, ks. Kazimierz do tej Pierwszej Komunii mnie przygotował. Przekazał, co w niej najważniejsze, wszystkiego wyuczył i wymusztrował porządnie. A przy okazji wyłuskał mój muzyczny talent. W jego dziecięcej katedralnej scholi przez kilka lat piszczałam nieco jeszcze mysim głosikiem. „Musi być dobra” – usłyszała od niego moja mama, gdy przy okazji jakiejś uroczystości w katedrze wspomniała mu o moich planach studiowania na ówczesnym ATK. Dałam radę. Dostałam się i choć nie poszłam w jego ślady, bo zamiast muzykologii wybrałam psychologię, to lata studiów pamiętam głównie przez pryzmat chóru akademickiego, który prowadził i w którym byłam już całkiem konkretnym altem. Choćby same historie z tych pięciu chóralnych lat wystarczyłyby na książkę o nim, potężne tomisko. Uzbierało się tych historii, oj, uzbierało. Działo się, oj, działo. Zjechaliśmy razem kawał Europy, przekraczając każdego roku żelazną kurtynę, granicę systemów. My, młodzi, zachłystywaliśmy się tym wolnym, bogatym światem, a on cieszył się z nami, ale dbał, byśmy z tego zachłyśnięcia nie dostali zawrotu głowy, nie zgubili po drodze tego, co ważne, nie zgubili wartości. Krytycznym okiem patrzył na to, co Francja – nasza ukochana, najczęściej odwiedzana przez chór Francja – zrobiła ze swoim chrztem. „Grzmiał” nad nią jak nad fałszującym chórzystą.

Reklama

Nie zawsze się zgadzaliśmy. Do pewnych poglądów trzeba dorosnąć, dojrzeć. Na tę dojrzałość czekał, choć często niecierpliwie. Czasem w nerwach zaciskał mocno zęby. Widzieliśmy to, ale bywało, że obie strony nie chciały odpuścić. Byliśmy tyle niepokorni, ile naiwni, z młodymi głowami w chmurach. A on nie odpuszczał, siał ziarno. Konsekwentnie. My często konsekwentnie trwaliśmy przy swoim. Bywaliśmy trudni. „Byliście jacyś” – powiedział mi po wielu latach. „Można było z wami podyskutować, może nawet się pokłócić. Ale wam się chciało nie tylko ćwiczyć, nie tylko śpiewać, lecz tworzyć zgrany zespół, bawić się razem. Dziś takich młodych już nie ma”. Myślę, że są, tylko coraz częściej rozproszeni, bo nie mają wokół kogo – lub nie potrafią wokół kogoś – się gromadzić. Bo wciąż uparcie niszczy się autorytety, niszczy się mistrzów. Tak ja to widzę. My byliśmy „jacyś” pod jego ręką. Bo potrafił nie tylko doskonale dobierać repertuar, interpretować muzykę, dyrygować, ale i nas, gdy było trzeba, trzymał mocną ręką. Był czuły i czujny na nasze problemy. Mogliśmy na niego liczyć w kłopotach. Traktował nas trochę jak dzieciaki, znał każdego z nas doskonale. Nierzadko uczestniczył w naszych zabawach aranżowanych naprędce podczas obozów kondycyjnych. To na jednym z takich obozów, w Bachotku, narodziła się tradycja odliczania kolejnej rocznicy naszej znajomości. Kiedy wróciłam po studiach do Częstochowy, pretekstem do odliczania stały się kolejne edycje festiwalu „Gaude Mater”, na który zawsze z Warszawy, z chórem czy bez chóru, przyjeżdżał. Aż w końcu, chyba przy okazji 40. rocznicy, zaprotestował. „Nie licz już...”. Odliczałam, odliczam – w pamięci. I jestem wdzięczna, że stanął przed laty na mojej drodze. Jest. Dziś niemal pod ręką.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To jemu zawdzięczam miłość do chorału gregoriańskiego i innych szlachetnych „staroci”, zamiłowanie do muzyki sakralnej. Jemu, choć między jego scholą a chórem akademickim, w czasie gdy on kształcił się u najlepszych, ja ukończyłam liceum muzyczne. Dzięki jego wyrazistym poglądom ukształtowało się z czasem wiele moich poglądów. W końcu może i jego „podawanie” mnie do Pierwszej Komunii św. – nie mogę tego wykluczyć – sprawiło, że jestem dziś tu, gdzie jestem. Tak działa autorytet, mistrz. Nie odbiera wolności, pozwala czasem rozbić się o ścianę i upaść, ale daje podstawy, dzięki którym można znaleźć siłę i odwagę, by się podnieść, wrócić na właściwą drogę.

Ksiądz profesor Kazimierz Szymonik. Mój ulubiony Ksiądz Profesor. Mój autorytet. Ktoś, komu ufam. Kogo szanuję. I o kim mimo upływu lat pamiętam. „Nie licz już...”. Nie będę dziś posłuszna. Najwyżej raz jeszcze usłyszę: „Znam cię od dziecka. Nigdy taka krnąbrna nie byłaś” :-). Policzę, bo pretekst jest doskonały. Kilkanaście dni temu świętowaliśmy Twoją 60. rocznicę święceń kapłańskich. Ktoś ośmielił się policzyć ;-) Ja też się ośmielam: we wrześniu, Księże Profesorze, minie 51 lat, odkąd się znamy. Niezła rocznica, Mistrzu.

Podziel się:

Oceń:

2026-06-23 14:23

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Czasownik czy rzeczownik

Graziako

Chodzi tu nie o ćwiczenia czy przypomnienia z gramatyki, jak by sugerował tytuł, ale o nasze, ludzkie, postawy w codzienności.

Więcej ...

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Rozpoczynamy nowennę przed uroczystością św. Teresy od Jezusa. Poniżej przedstawiamy tekst na każdy dzień nowenny, zaczerpnięty z modlitewnika „Nowenna do św. Teresy od Jezusa – o łaskę o mądrej miłości” opracowanego przez o. Krzysztofa Piskorza OCD. Do odmawiania między 6 a 14 października lub w dowolnym terminie.

Więcej ...

Stary Lesieniec. Historyczna wizyta bp. M. Mendyka. Ostatnie słowo należy do miłosierdzia

2026-10-07 11:13
Zastępca burmistrza Boguszowa-Gorc Paweł Sosialuk wręczył bp. Markowi Mendykowi kopię popiersia-relikwiarza św. Wojciecha.

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Zastępca burmistrza Boguszowa-Gorc Paweł Sosialuk wręczył bp. Markowi Mendykowi kopię popiersia-relikwiarza św. Wojciecha.

Ostatnie słowo w historii świata, ale też w historii naszego osobistego życia, nie należy do zła, grzechu i śmierci. Ostatnie słowo należy do miłosierdzia – podkreślił bp Marek Mendyk w Starym Lesieńcu.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Kościół

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Kościół

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Kościół

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiara

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kościół

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Wiara

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Niedziela Świdnicka

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kościół

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...