Mariusz Rzymek: – Skąd wzięła się u Pana pasja miniaturyzowania obiektów zabytkowych?
Ryszard Gawron: Z natury jestem człowiekiem, który nie siedzi bezczynnie, więc wraz z przejściem na emeryturę zacząłem się zastanawiać, co ze sobą zrobić. Wtedy przypomniała mi się młodzieńcza pasja związana z modelarstwem. W czasach mojej młodości wychodziło pismo „Mały modelarz”, dzięki któremu można było budować samoloty, statki, samochody. Postanowiłem wrócić do tego zajęcia. Na początku za materiał posłużył mi papier. Wykonałem z niego różne okręty, budowle, samoloty, m.in. Titanica, Tu-104, Wawel. Na drewno przerzuciłem się nieco przypadkiem. Na 70. urodziny od synów otrzymałem drewniany model statku do zrobienia. To był pierwszy parowy żaglowiec Terraria. W pakiecie były plany i listeweczki, które trzeba było odpowiednio dopasować i ułożyć. Wtedy przekonałem się, że drewno jest znacznie lepszym materiałem niż papier, tak do tworzenia, jak i obróbki. Tak się rozkręciłem, że zbudowałem 18 modeli różnych statków. Przy okazji poznałem ich historię, bo chciałem jak najwięcej o nich wiedzieć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





