Przechodniu, pochyl czoło, wstrzymaj krok na chwilę,/Tu każda grudka krwią męczeńską broczy./ To jest Służewiec, to są nasze Termopile,/ Tu leżą ci, co chcieli bój do końca toczyć./ Nie odprowadził nas tu kondukt pogrzebowy,/ Nikt nie miał honorowej salwy ani wieńca./ W mokotowskim więzieniu krótki strzał w tył głowy,/ A potem mały kucyk wiózł nas do Służewca (...)” – wiersz Tadeusza Porayskiego, więźnia „Rakowieckiej”.
„Nigdy nie zapomnę wykonania wyroków na ludziach od «Zapory». (...) Okna naszej celi wychodziły na podwórko. Przez blindy widzieliśmy, jak wyprowadzają naszych kolegów. Czasem było słychać strzały. Innym razem, by je zagłuszyć, wypuszczano parę z kotłowni. Nad ranem, kiedy już świtało, z piwnic wynoszono nieboszczyków. Podjeżdżał samochód albo furmanka i, to zdaje się niemieccy więźniowie mieli takie zajęcie, ładowali. Nie robiło to na mnie jakiegoś przygnębiającego wrażenia. (...) Nie można się było poddawać, rozczulać. Przecież sam w każdej chwili mogłem stać się oglądanym przez innych nieboszczykiem” (wypowiedź Mieczysława Makowskiego, żołnierza NSZ skazanego na karę śmierci za działalność w NSZ, Mateusz Wyrwich, W celi śmierci, Warszawa 2002).
Pomóż w rozwoju naszego portalu





