Reklama

Historia

Ślubuję ci miłość...

Zaloty, obraz Włodzimierza Tetmajera z 1894 r.

Biblioteka Narodowa, pl.wikipedia.org

Zaloty, obraz Włodzimierza Tetmajera z 1894 r.

Lato powoli dobiega końca. Najwyższy czas, żeby podjąć trudniejsze tematy. A czy jest coś trudniejszego niż droga do małżeństwa?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Teoretycznie wszystko jest proste. Chłopak spotyka dziewczynę (lub odwrotnie), zakochują się w sobie i zostają małżeństwem. Ale w rzeczywistości, nawet w dzisiejszych, bardzo bezpośrednich i swobodnych czasach, bardzo trudno jest znaleźć tę drugą, pasującą połówkę. A co dopiero w dawnych wiekach!

Niełatwo być królem

Najgorzej miały rodziny panujących władców. W ich przypadku decydującą rolę odgrywała dyplomacja – związek dwojga ludzi był najczęściej przypieczętowaniem międzynarodowych traktatów i gwarancją ich utrzymania. Trudno tu więc mówić o miłości, a zdrady (oczywiście wyłącznie męskie) były niemalże prawnie usankcjonowane przez jawne utrzymywanie na dworach tzw. faworyt.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czasem zdarzały się wyjątki, jak małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka z Elżbietą Rakuszanką. Emisariusz królewski napisał ostrożnie o kandydatce na narzeczoną, że jest „niepodobna do nikogo (...), a i postać ma różną niż wszyscy ludzie”. Okazała się tak przerażająco brzydka, że król na jej widok uciekł i długo nie opuszczał swoich komnat, chcąc zerwać zaręczyny. Dał się jednak w końcu przekonać i okazało się, że na wiele lat stali się niezwykle zgodną i kochającą się parą, a Elżbieta urodziła Kazimierzowi tyle dzieci, że nazwana została „matką królów”.

Reklama

Podobnie było w rodzinach wielmożów, a później magnatów. Nie do wyobrażenia było, żeby poślubić kogoś o niższej zamożności. Małżeństwo miało służyć pomnażaniu majątków, ziem, ewentualnie skoligaceniu się z bardziej ustosunkowanymi rodami. Uroda czy skłonności uczuciowe nie miały znaczenia. Młodych nie pytano więc o zdanie, bo i po co. Przyszły mąż i tak miał się przede wszystkim sprawdzać na różnych wojnach, a żona – rodzić jak najwięcej dzieci.

Pociąg do „żyznej gleby”

Szlachta miała nieco więcej swobody, ale i tak w końcu decydował majątek. XVII-wieczny pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek, któremu swatano dwie kandydatki, napisał: „Bardziej mi się jednak serce chwytało Śladkowskiej, bo to tam o jej wiosce powiedali, że nie tylko pszenica, ale cybula w polu na kożdym zagonie, gdzie ją wsiejesz, urodzi się; a mnie też bardziej apetyt pociągał ad pinguem glaebam [do żyznej gleby]”.

W mieszczańskich społeczeństwach wybór był większy, ale też możliwość poznania ewentualnego kandydata czy kandydatki była ograniczona, szczególnie dla dziewcząt. Nie miały one najczęściej możliwości wychodzenia gdziekolwiek samotnie, bo nawet krótkie pogawędki z nieznajomymi mogły im popsuć reputację. W tej sytuacji narodziła się instytucja swatki – kobiety, która znała plotki o wszystkich w okolicy, i którą wszyscy znali. Dzięki temu mogła pośredniczyć w kojarzeniu par i brać za to wynagrodzenie. Taką rolę pełni np. Frozyna w molierowskim Skąpcu, Fiokła Iwanowna w Ożenku Gogola czy też Jente w żydowskim miasteczku Anatewka opisanym w Skrzypku na dachu.

Reklama

Na wsi sytuacja była prostsza. Tu ludzie znali się doskonale. Spotykali się często podczas pracy, w kościele czy na zabawach. Wiedzieli o sobie wiele, ale i tak głównym kryterium była zamożność. A kiedy ten warunek już był spełniony, w wyborze kandydatki na żonę najwyżej oceniano bujność kształtów, znamionującą zdrowie i płodność. Sformułowanie „tłusta jak jałowica” było komplementem, podobnie jak przysłowia: „baba gruba chłopa chluba” lub „baba bez brzucha jak garnek bez ucha”. Piękna twarz odgrywała rolę raczej drugorzędną.

Tu jest panna na wydaniu

Gdy rodzice panny decydowali się na wydanie jej za mąż, dom znaczono specjalnymi symbolami. W chłopskich chatach na zewnątrz malowano kropki, zawieszano w oknach wianki lub zatykano na tyczce przed domem wieniec, w szlacheckich natomiast wywieszano przed dworkiem kobierzec. A kiedy już znalazł się kandydat, rodziny wstępnie zgodziły się na małżeństwo, a i młodzi mieli się ku sobie (czasem i to się zdarzało), trzeba było załatwić wszystko oficjalnie i zgodnie z obyczajem.

W tym miejscu inicjatywę przejmował swat (w Polsce kobieta w tej roli przynosiła pecha). Musiał on być mężczyzną ogólnie poważanym, majętnym, a przy tym towarzyskim i wygadanym. Niewielu chyba takich wśród szlachty było, bo wydano drukiem wiele zbiorów wzorcowych mów na tę okazję. Autor jednego z nich Spiżarni aktów rozmaitych, które się przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach i tym podobnych inszych zabawach świeckich odprawować zwykły wręcz pisze, że adresowany jest do tych, „których abo rozum nadwątlony, abo też czerstwy i zdrowy będąc w przygodzie nagłej i prędkiej, terminu pożądanego dostąpić nie może”. Można było więc nauczyć się na pamięć mowy: „przy przyjeździe w dziewosłęby o pannę prosić”, „przy dziękowaniu za obiecaną pannę”, „przy oddawaniu upominków od pana młodego”, „przy oddawaniu marcypanów”.

W wiejskich chałupach aż tak kwieciste wypowiedzi nie były konieczne. Ważne było, żeby wizyta miała miejsce w czwartek, który był dniem szczęśliwym, i żeby rozpocząć wizytę pytaniem o jałówkę na sprzedaż. Później swat wyciągał gorzałkę i podawał do wypicia rodzicom i pannie. Jeśli wypili, znaczyło, że są przychylni i można rozpocząć negocjacje majątkowe o posagu i wianie. Jeśli kandydat się nie podobał, w środowisku wiejskim najczęściej odmawiano przyjęcia gorzałki, w szlacheckim stawiano na stół czerninę lub gęś w szarym sosie, ewentualnie częstowano arbuzem. Kilka dni po przychylnej odpowiedzi następowały zrękowiny. Teraz pojawiał się narzeczony, który przynosił ze sobą oczywiście gorzałkę, a jej wypicie oznaczało nieodwołalne jego przyjęcie. Czasem w tym momencie pytano nawet pannę o zgodę. Kawaler ofiarowywał jej pierścień, będący symbolem zaręczyn, niekiedy także panna dawała pierścień kawalerowi, a później wszyscy zgodnie i hucznie opijali zaręczyny. Od tej pory kandydat na męża musiał dbać o swój wygląd zewnętrzny, sprawiać pannie prezenty, zapewniać rozrywki. Podczas zabaw musiał tańczyć z nią w pierwszej parze, okazywać na każdym kroku hojność i uprzejmość. Gorliwość w wynajdywaniu różnego rodzaju atrakcji wzrastała proporcjonalnie do posagu adorowanej.

Śluby

Sam akt małżeństwa, w potocznym rozumieniu, dokonywał się przez ceremonialne przeprowadzenie dziewczyny z domu rodzinnego do domu męża, potwierdzone przez wesele w karczmie dla całej wiejskiej społeczności. Kościół od początku traktował małżeństwo jako świętość, dopiero później jako sakrament, ale wiele par nie widziało potrzeby, by robić coś więcej poza pocałunkiem i osobistą wymianą przyrzeczeń. Dopiero w XII i XIII wieku wprowadzono reguły, które z czasem udało się wcielić w życie. Orszak z panną młodą zatrzymywał się więc przed kościołem, gdzie duchowny (wcześniej swat) udzielał błogosławieństwa – w późniejszych wiekach wchodzono już do środka na nabożeństwo. A potem żyli długo i szczęśliwie!

Podziel się:

Oceń:

2026-08-25 08:41

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Lekcja historii

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy

Archiwum ks. Tadeusza Kleja

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy

W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej w Lisowie została odsłonięta tablica upamiętniająca 16 mieszkańców podlubartowskiej miejscowości, ofiar I i II wojny światowej. Uroczystość odbyła się z inicjatywy ks. Tadeusza Kleja, pasjonata w odtwarzaniu dziejów rodziny i małej ojczyzny, którego fundację hojnie wsparli mieszkańcy Lisowa

Więcej ...

Wulgarna "Babcia Kasia" skazana za przemoc wobec działaczki prolife. Wyrok jest prawomocny

2026-10-14 15:34

Karol Porwich/Niedziela

Babcia Kasia, czyli Katarzyna Augustynek, została prawomocnie skazana za przemoc wobec działaczki Fundacji Życie i Rodzina. Ma zapłacić 500 złotych grzywny, zwrócić obrończyni życia 300 złotych tytułem zwrotu kosztów procesu oraz uiścić 80 złotych na rzecz Skarbu Państwa jako pokrycie kosztów postępowania apelacyjnego - czytamy na stronie Fundacji Życie i Rodzina.

Więcej ...

Ekstraklasa piłkarska: Cracovia z Legią w wyjątkowych koszulkach w hołdzie Janowi Pawłowi II!

2026-10-15 20:41

Adobe Stock

W sobotnim meczu 11. kolejki ekstraklasy z Legią Warszawa piłkarze Cracovii wystąpią w wyjątkowych koszulkach w hołdzie Janowi Pawłowi II.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Wulgarna

Wiadomości

Wulgarna "Babcia Kasia" skazana za przemoc wobec...

Po aktach przemocy w szkołach sieci handlowe wycofują...

Wiadomości

Po aktach przemocy w szkołach sieci handlowe wycofują...

Watykan: Leon XIV odprawił Mszę św.

Leon XIV

Watykan: Leon XIV odprawił Mszę św.

Nowenna do św. Jana Pawła II

Modlitwa

Nowenna do św. Jana Pawła II

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Wiadomości

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Wiadomości

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Wiadomości

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Wiadomości

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Warszawa: 21-latka zaatakowała nożem trzy osoby w szkole

Wiadomości

Warszawa: 21-latka zaatakowała nożem trzy osoby w szkole