Od 2 dni spaceruję z córką po Pradze. To miasto jest piękne niemal bezczelnie. Człowiek co kilka kroków przystaje, zadziera głowę i sprawdza, czy architektura może jeszcze bardziej popisywać się przed przechodniem. A jednak w zachwyt wślizguje się smutek. Czułem go już z tego samego powodu wcześniej w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Szwecji; teraz zaczyna się mościć także w Polsce – na razie tylko w wielkich miastach i na szczęście wolniej, niż życzyliby sobie twórcy antywartości i ideologii ślepych na prawdę o człowieku. Co to za smutek? To smutek pustych miejsc po dzieciach i młodzieży w kościelnych ławach. Niedawno na Mladifeście w Medjugorie cieszyły mnie dziesiątki tysięcy młodych ludzi: modlących się, śpiewających, klęczących i szukających Boga bez wstydu. W kościele, gdzie od lat czeka na Prażan i turystów Dzieciątko Jezus – w Kościele Matki Bożej Zwycięskiej i św. Antoniego Padewskiego na Malej Stranie – ten cud, który się wydarzył w Medjugorie, nie znalazł nawet najmniejszego odbicia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





