Tym, co nadaje kierunek jej życiu, są wiara w Boga i pasja do muzyki. To wszystko wyniosła z domu rodzinnego i dziś stanowi to ważny aspekt w jej życiu. Wciąż rozwija swoje talenty, a przy tym pomaga innym je odkrywać, organizując różne wydarzenia. Jedno z nich obchodziło w tym roku jubileusz. To fenomen w skali kraju, bo od kilku lat gromadzi uczestników z całej Polski!
Samodzielny wybór
Reklama
Natalia Makuch wzrastała w rodzinie, w której wiara była obecna na co dzień. – Od dzieciństwa czymś naturalnym była dla nas niedzielna Msza św., do kościoła chodziliśmy również w tygodniu, modliliśmy się w domu. Pamiętam okres, kiedy całą rodziną każdego wieczoru stawaliśmy do Apelu Jasnogórskiego – wyznaje. Momentem, w którym musiała samodzielnie zdecydować, czy chce iść przez życie z Panem Bogiem, był czas studiów. – To był moment, kiedy wiara, którą otrzymałam od rodziców, musiała stać się naprawdę moja. Pomyślałam wtedy, że tutaj nie chcę półśrodków. I odpowiedziałam sobie: tak, chcę żyć z Panem Bogiem i chcę starać się żyć tak, jak uczy Kościół – dodaje. Natalia i jej brat Mateusz urodzili się przedwcześnie i ich życie było zagrożone. – Przyszłam na świat w siódmym miesiącu ciąży z dwoma punktami w skali Apgar, a mój brat w ósmym – z trzema. Rodzice nie wiedzieli wtedy, jak potoczą się nasze losy. Mama zawierzyła mnie wówczas Matce Bożej, a tata bardzo gorliwie modlił się przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Myślę, że dlatego w naszej rodzinie zawsze było bardzo silne poczucie wdzięczności za życie, ale również poczucie tego, że skoro zostało nam ono dane, to mamy coś dobrego z nim zrobić – wyznaje.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Szybko się zakochałam
Muzyka w jej życiu była od zawsze. To ona w późniejszym okresie, w połączeniu z wiarą, zaczęła przynosić wspaniałe owoce. – W naszym domu dużo się śpiewało. W szkole podstawowej śpiewałam w chórze i to właśnie prowadząca go nauczycielka namawiała mnie, żebym spróbowała swoich sił w szkole muzycznej. Na egzamin wstępny poszłam dopiero pod koniec V klasy szkoły podstawowej. Czekałam na mojego młodszego o 5 lat brata, żebyśmy mogli rozpocząć tę przygodę razem. Początkowo chciałam grać na skrzypcach, ale okazało się, że na rozpoczęcie nauki gry na tym instrumencie jest już za późno. Drugim wyborem była wiolonczela. Właściwie trochę przez przypadek trafiłam na instrument, w którym bardzo szybko się zakochałam – wspomina Natalia.
Pasja i praca
Reklama
Jej muzyczna droga rozwijała się dość intensywnie – ukończyła I i II stopień szkoły muzycznej i z pierwszą lokatą dostała się na studia muzyczne. Studiowała w Akademii Muzycznej w Poznaniu w klasie wiolonczeli prof. Stanisława Pokorskiego, a studia ukończyła z wyróżnieniem. Później muzyka stała się już nie tylko jej pasją, ale również pracą zawodową. – Przez 10 lat byłam związana z Filharmonią Gorzowską, obecnie gram w Filharmonii Zielonogórskiej, a od lat tworzę kwartet smyczkowy Urban Kwartet, który zawiązał się przy Parafii św. Urbana I w Zielonej Górze – opowiada wiolonczelistka. W 2015 r. wraz z kwartetem po raz pierwszy została zaproszona do udziału w warsztatach liturgiczno-muzycznych w Kostrzynie n. Odrą, gdzie, jak mówi, poruszyła ją idea tego spotkania. Warsztaty prowadzili wówczas Hubert Kowalski, Piotr Pałka i Paweł Bębenek. Była to oddolna inicjatywa świeckich osób, które chciały stworzyć przestrzeń dla ludzi kochających śpiew i muzykę. W większości byli to pasjonaci, którzy przez kilka dni uczyli się nowych pieśni, śpiewania w różnych głosach, a później tworzyli jeden chór. – Efektem była wspólna oprawa niedzielnej Eucharystii i niewielki koncert po Mszy św. Wszystko było bardzo proste, a jednocześnie miało w sobie niezwykłą siłę – poruszało tych, którzy śpiewali, tych, którzy grali, i tych, którzy słuchali – zauważa artystka.
Przełomowe wydarzenie
Kolejnymi ważnymi wydarzeniami na jej drodze muzycznej były obchody 1050. rocznicy chrztu Polski w Poznaniu w 2016 r., kiedy to została zaproszona do orkiestry i prowadziła w niej sekcję wiolonczel, oraz – kilka miesięcy później – Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, podczas których grała w orkiestrze stworzonej przez Huberta Kowalskiego. Przez ponad dwa tygodnie posługiwała tam muzycznie wolontariuszom podczas Mszy św. i nabożeństw. Jeszcze przed wyjazdem do Krakowa w Zielonej Górze wydarzyło się coś, co z dzisiejszej perspektywy okazało się bardzo ważne. Przy okazji pobytu pielgrzymów przed ŚDM spotkały się różne zielonogórskie środowiska muzyczne – schole, zespoły i osoby związane z muzyką liturgiczną – aby wspólnie przygotować oprawę jednej z Eucharystii. – Wtedy zobaczyłam, jak duża jest potrzeba takich spotkań. Pomyślałam, że skoro mamy w Zielonej Górze tyle osób, które śpiewają i grają w swoich parafiach, to warto stworzyć dla nich przestrzeń, w której będą mogły się spotkać, uczyć od znakomitych muzyków, poznawać nowy repertuar i rozwijać swoje umiejętności, ale też wspólnie przeżywać wiarę przez muzykę – opowiada Natalia. – Z tych wszystkich wcześniejszych doświadczeń narodził się pomysł stworzenia Zielonogórskich Warsztatów Liturgiczno-Muzycznych – dodaje.
Jest zapotrzebowanie
Reklama
Pierwsza edycja warsztatów odbyła się w lutym 2017 r. i poprowadził ją Hubert Kowalski. – Już wtedy zainteresowanie bardzo mnie zaskoczyło – otrzymałam ponad 130 zgłoszeń. Ostatecznie, m.in. z powodu zimowych infekcji, w warsztatach uczestniczyło ponad sto osób. Jak na pierwszą edycję zupełnie nowego wydarzenia była to dla mnie ogromna liczba i pierwszy sygnał, że rzeczywiście jest zapotrzebowanie na taką inicjatywę – nie tylko w Zielonej Górze, ale w całej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej – mówi wiolonczelistka. – Pierwsza edycja miała jeszcze formułę podobną do warsztatów, których sama wcześniej doświadczałam. Uczestnicy przygotowywali oprawę Mszy św., a po niej odbywał się krótki koncert. Przyjęcie było jednak tak entuzjastyczne, że właściwie od razu wiedzieliśmy, że za rok musi się odbyć kolejna edycja. Już podczas drugich warsztatów zaczęłam rozwijać formułę. Koncert został oddzielony od Eucharystii i przeniesiony na niedzielny wieczór. Stał się ponadgodzinnym koncertem uwielbienia. Dziś, przy dziesiątej edycji, otrzymaliśmy ponad 400 zgłoszeń, chociaż ze względów organizacyjnych i bezpieczeństwa możemy przyjąć 250 uczestników – mówi organizatorka warsztatów.
Zainteresowanie rośnie
Warsztaty – jak mówią uczestnicy – to radość, wspólnota, odskocznia od codzienności, możliwość spotkania się ze sobą, a przede wszystkim z Panem Bogiem, bo to przede wszystkim rekolekcje muzyczne. Poza tym chórzyści, nieraz po raz pierwszy w życiu, mają okazję zaśpiewać profesjonalny koncert. Jest mnóstwo ludzi, którzy kochają śpiewać, często robią to z ogromną pasją, ale potrzebują przestrzeni, w której mogą rozwijać swoje umiejętności, poznawać nowy, wartościowy repertuar, pracować pod okiem znakomitych prowadzących, a jednocześnie spotkać ludzi podobnych do siebie. Najpiękniejsze jest dla mnie to, że później zabierają to doświadczenie ze sobą. Wracają do swoich parafii i środowisk, zakładają schole, rozwijają istniejące zespoły, a czasami sami zaczynają organizować podobne warsztaty w swoich miejscowościach, inspirując się naszymi. Bardzo mnie to cieszy, bo wtedy widzę, że to, co zaczęło się od jednego pomysłu w 2017 r., naprawdę zaczęło żyć własnym życiem. A zainteresowanie nadal rośnie – mówi Natalia Makuch.
Zobaczyć talenty
Natalia wspiera ludzi, którzy chcą rozwijać swoje talenty. Aby robić to jeszcze skuteczniej, 3 lata temu założyła Stowarzyszenie Twoje Talenty, którego jest prezesem. – Sama nazwa ma dla mnie szczególne znaczenie. Można ją odczytywać na dwa sposoby. Pierwszy jest dla mnie bardzo osobisty i związany z wiarą. To zwrócenie się do Boga: „Panie Boże, to są Twoje talenty. To, co mamy, otrzymaliśmy od Ciebie. Przychodzimy z tym do Ciebie, dziękujemy Ci za to i prosimy – rozwijaj talenty w nas, pokaż nam, jak możemy nimi służyć innym”. Ale jest też drugie znaczenie, skierowane bezpośrednio do człowieka: „To są twoje talenty. Zobacz je, odkryj, przyjdź i rozwijaj”. Chcemy zachęcać ludzi, żeby nie bali się próbować, żeby dostrzegali to, co zostało im dane, i mieli przestrzeń, w której mogą uczynić kolejny krok. Stowarzyszenie Twoje Talenty dobrze oddaje też to, czym chcemy być. Nie chodzi nam wyłącznie o muzykę. Sami dopiero się rozwijamy i chcielibyśmy z czasem tworzyć przestrzeń również dla innych talentów: teatralnych, plastycznych, rękodzielniczych czy szerzej – artystycznych. Bo talentów jest tyle, ilu jest ludzi. Nie chcemy też ograniczać się do jednej grupy wiekowej ani tylko do profesjonalistów. Wręcz przeciwnie – bardzo zależy mi na pasjonatach. Na człowieku, który może nigdy nie miał okazji pokazać tego, co potrafi, albo nawet jeszcze nie odkrył, że coś potrafi. Chcemy tworzyć przestrzeń zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dla dorosłych czy seniorów. Zielonogórskie Warsztaty są najlepszym przykładem tego, że wspólna pasja nie ma metryki – zauważa Natalia.
Radość i wdzięczność
– Kiedy patrzę na to wszystko dzisiaj, czuję ogromną wdzięczność. I nieprzypadkowo hasłem jubileuszowej – 10. edycji Zielonogórskich Warsztatów Liturgiczno-Muzycznych były właśnie: „Radość i wdzięczność”. Te dwa słowa bardzo dobrze opisują również to, co czuję, patrząc na ludzi, których przez te wszystkie lata udało się wokół tych inicjatyw zgromadzić – kończy Natalia Makuch.
Natalia Makuch była pomysłodawczynią „Barki na sto serc”, która powstała w czasie pandemii z okazji 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II. Stworzyła stuosobowy chór, choć każdy śpiewał ze swojego domu. Powstała specjalna aranżacja, uczestnicy nagrywali swoje partie osobno, a później wszystko zostało połączone w jeden utwór. Do dziś można go znaleźć w internecie.
W 2021 r. zorganizowała „Nowy Testament w 365 dni”. To inicjatywa, w której od 1 stycznia każdego dnia jedna osoba czytała jeden rozdział Nowego Testamentu. Włączało się w nią bardzo wiele osób, także księża.





