Krzysztof Tadej: Czy życie nuncjusza to życie „na walizkach”?
Abp Mirosław Adamczyk: O tak! Tak można je określić. Nuncjatura w Tiranie, stolicy Albanii, to już moja 10. nuncjatura. Kiedy przychodzi decyzja o zmianie miejsca, trzeba zostawić miejscowy Kościół, ludzi, z którymi się pracowało, przyjaciół i jechać dalej. Tak sprawuję misję od 33 lat...
Jakie są obowiązki Księdza Arcybiskupa w Albanii?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Obowiązki nuncjuszy nie zmieniają się – nie ma znaczenia, czy nuncjuszem jest się w małym, czy dużym kraju, w Europie czy w Ameryce. Nuncjusz reprezentuje papieża i Stolicę Apostolską wobec władz państwowych i miejscowego Kościoła. Pomaga biskupom w wykonywaniu ich obowiązków – oczywiście z poszanowaniem autonomii i odpowiedzialności za to, co robią. Bardzo często okazuje się, że te rady i konsultacje są dla nich niezwykle ważne i potrzebne. Zadaniem nuncjusza jest np. przedstawianie Stolicy Apostolskiej kandydatów na biskupów diecezjalnych i pomocniczych w danym kraju. Ogólnie można powiedzieć, że nuncjusz jest łącznikiem między Stolicą Apostolską a władzami danego państwa, a także między Watykanem a hierarchią kościelną. Ważną rolą nuncjusza jest prowadzenie dialogu, m.in. z władzami świeckimi, nt. wartości, o które dbają Kościół i papież. To prawa człowieka, obrona życia, wolność religijna, pomoc dla najuboższych i in. W każdym kraju występuje jednak coś charakterystycznego, specyficznego, co nuncjusz powinien uwzględniać. Tak jest również w Albanii.
Co wyróżnia Albanię?
Opisując Kościół Katolicki w Albanii, często podkreślam, że to Kościół męczenników. W czasach komunistycznych kapłani, siostry zakonne, wierni świeccy ginęli, wypowiadając często jako ostatnie słowa: „Niech żyje Jezus! Niech żyje Kościół! Niech żyje papież!”.
Dyktator Albanii Enver Hodża był przeciwnikiem każdej religii. W szczególny sposób występował jednak przeciwko Kościołowi Katolickiemu. Nie mógł znieść, że kapłani i siostry zakonne są związani z papieżem, z Watykanem. W czasach Hodży okrutnie prześladowano księży, więziono ich, mordowano. Niszczono kościoły albo zmieniano je w obiekty świeckie. Próbowano, podobnie jak w Polsce w czasach PRL-u, odłączyć Kościół Katolicki od papieża i zastąpić go Kościołem narodowym. To się jednak nie udało. Kapłani pozostali wierni do końca. Wiele osób za obronę wiary zapłaciło najwyższą cenę. Każdy nuncjusz, który przyjeżdża do Albanii, musi mieć świadomość tego, co tutaj się działo. To ziemia zroszona krwią męczenników. Ziemia wspaniałych świadectw wiary. O tym bezcennym dziedzictwie trzeba pamiętać i je zachować!
Reklama
Niedawno w katedrze katolickiej w Tiranie młodzież przedstawiła sztukę teatralną o Marii Tuci, która była albańską nauczycielką. Chciała wstąpić do zakonu franciszkanek. W czasie lekcji opowiedziała uczniom o Chrystusie. Została aresztowana i poddana torturom. W wyniku obrażeń zmarła w 1950 r. Miała zaledwie 22 lata. Została beatyfikowana w 2016 r. To właśnie jeden z przykładów wierności wierze i Panu Bogu.
Ilu jest katolików w Albanii?
Trudno precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Określa się, że w Albanii mieszka ok. 3 mln osób. Ale niektórzy twierdzą, że ze względu na emigrację części ludności Albania ma 2 mln mieszkańców. Większość obywateli Albanii to wyznawcy islamu. Po nich znaczną grupę stanowią katolicy i prawosławni. Według różnych statystyk, katolików jest ok. 300 tys.
Katolicy mieszkają przede wszystkim na północy kraju. Od wieków mieszkali w górach. Tam się przenosili, by spokojnie modlić się i pracować. Dzisiaj to stwarza różne problemy. Jeśli ktoś chce uczyć się w dobrej szkole średniej, a później studiować, to w wieku 15-16 lat powinien przenieść się z tych gór do Tirany. Niektórzy jednak wybierają emigrację do innych krajów europejskich. Dlatego liczba katolików stale się zmniejsza. Pojawił się też problemem obojętności wobec spraw religijnych. To proces, który obserwujemy w różnych krajach Europy. Z drugiej strony jednak, znam wiele parafii, w których w środku tygodnia podczas Mszy św. kościoły są wypełnione ludźmi.
Jak obecnie jest postrzegany Kościół Katolicki w Albanii?
Bardzo pozytywnie. Świadczy o tym chociażby fakt, że w Tiranie są pomnik i ulica św. Jana Pawła II, są pomniki papieża Franciszka i św. Matki Teresy z Kalkuty.
Reklama
Ludzie wiedzą, jak dużo dobrego zrobił Kościół Katolicki dla Albanii po 1991 r., kiedy padł albański reżim.
W Albanii jest bardzo dobra współpraca między trzema wspólnotami religijnymi: wyznawcami islamu, prawosławnymi i katolikami. Opiera się na szacunku, tolerancji i pokojowym współistnieniu. Wszystkich łączy głębokie poczucie przynależności narodowej. Ludzie są dumni, że są Albańczykami.
W Albanii byli papieże: Jan Paweł II i Franciszek. Czy uda się tam też papież Leon XIV?
Mam nadzieję, że to nastąpi. Może już w przyszłym roku. W 2027 r. przypada bowiem ważna rocznica dotycząca Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady. To sanktuarium jest wyjątkowe, z tragiczną historią, ale mówi o wierności katolików albańskich Maryi. Znajduje się w miejscowości Szkodra. Było niszczone, a łaskami słynący obraz w 1467 r. trafił do włoskiej miejscowości Genazzano.
Liczymy na przyjazd papieża. Ojciec Święty mówił już o tym zarówno do mnie, jak i do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Albanii. Czekamy teraz na oficjalne potwierdzenie tej pielgrzymki.
A jaki był papież Franciszek?
Naturalny, żartujący. Pierwszy raz bezpośrednio poznałem Ojca Świętego podczas Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Mieszkał w nuncjaturze. Pamiętam, jak poprosił, aby w jego apartamencie były Najświętszy Sakrament i figura Matki Bożej.
Reklama
Razem jeździliśmy na miejsca spotkań z młodzieżą. W samochodzie widziałem, jak bardzo jest zainteresowany ludźmi. Uważnie ich obserwował, wpatrywał się w nich. Nieraz odwracał się do mnie i pytał: „Widziałeś? Widziałeś tego starszego pana na wózku? Widziałeś tę kobietę z krzyżem?”.
Nie miał mocnego głosu, ale podczas celebracji ludzie go słuchali z wielką uwagą. Miał siłę duchową, która wzmacniała jego siły fizyczne.
Był bardzo naturalny. Lubił proste jedzenie. Przy stole skracał dystans, można było o wszystko go zapytać, normalnie z nim porozmawiać.
Wiele osób nie rozumie, dlaczego papież Franciszek nie odwiedził swojej ojczyzny...
Dlaczego tak się stało – nie wiem. Papież powiedział mi, że chciałby jechać do Argentyny. Wyrażał to pragnienie szczególnie rok przed śmiercią, gdy w Watykanie kanonizował pierwszą argentyńską świętą. Przybyło wtedy na kanonizację wiele osób z Argentyny. Papież czuł się wśród nich znakomicie. Rozmawiał, żartował, wspominał. Wówczas jasno mówił o pragnieniu odwiedzenia swojej ojczyzny. Ale potem przyszły następne zadania... I już nie zdążył.
Co Ksiądz Arcybiskup uważa za najistotniejsze w nauczaniu Franciszka?
Papież Franciszek zwrócił uwagę na ludzi potrzebujących pomocy, na biednych, na emigrantów. To ciągle wybrzmiewało w jego nauczaniu i było stałym elementem jego pontyfikatu. Druga niezwykle istotna sprawa to ekologia. Zostawił nam encyklikę Laudato si’, w której opisuje, jak każdy z nas może szanować świat z myślą o tych, którzy przyjdą po nas. I trzeci element nauczania – adhortacja apostolska Amoris laetitia. Papież mówi, że nie można zamykać oczu na rzeczywistość. Dotyczy to np. problemu małżeństw, które tak często się rozpadają, a także ludzi, którzy się nie pobierają i nie decydują na małżeństwo. To była jego troska i tym samym refleksja Kościoła nad tym problemem.





