Jezus mówił Apostołom, że będą słyszeć o wojnach, że to musi się stać, że powstanie naród przeciw narodowi, że sami Apostołowie będą w nienawiści u wszystkich narodów z powodu imienia Jezus, że będą zabijani (por. Mt 24, 1. 6-7, 9-10). To, co mówił Jezus, dzieje się nieustannie przez wszystkie wieki, z mniejszym i większym nasileniem, aż po czasy współczesne. Chrześcijanie stale są prześladowani, są w nienawiści u wielu, toczą się wojny. Jak należy rozumieć zapowiedzi Jezusa o prześladowaniach chrześcijan i wojnach? Czy wobec tych zapowiedzi możliwe jest osiągnięcie stałego pokoju?
Słowa Jezusa o wojnach, nienawiści i prześladowaniach nie są kalendarzem końca świata. Nie są też sensacyjną przepowiednią, która miałaby pobudzać ciekawość albo wywoływać strach. Jezus nie uczy Apostołów liczenia dat, tropienia znaków i życia w napięciu przed katastrofą. W centrum Jego mowy stoi nie sama wojna, lecz uczeń, który pośród zamętu historii ma nie utracić wiary, rozeznania i miłości.
Dlatego pierwsze wezwanie Jezusa brzmi: „Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł”, oraz „nie trwóżcie się” (Mt 24, 4. 6). To bardzo ważne. Chrystus nie chce wychować ludzi lęku – chce wychować ludzi czuwania. Nie chce uczniów sparaliżowanych wizją końca, ale chce takich, którzy nawet wtedy, gdy świat zaczyna się chwiać, potrafią zachować wierność Bogu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





