Lubimy takie proste obrazki, ponieważ zwalniają nas z myślenia. Tymczasem lenistwo jest grzechem znacznie bardziej przebiegłym. Potrafi założyć marynarkę, prowadzić trzy projekty, odbierać telefon podczas kolacji i publikować o 5 rano zdjęcia z siłowni. Bywa tak zapracowane, że nie ma już czasu zapytać, po co właściwie pracuje. Ale najpierw trzeba obronić ludzi naprawdę wyczerpanych.
W 2025 r. zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania odpowiadały za 34,1 mln dni absencji chorobowej – wynika z raportu ZUS. To niemal 4 mln dni więcej niż rok wcześniej. Wystarczy podać tę liczbę, aby natychmiast pojawił się dyżurny pluton komentatorów: „Kiedyś ludzie nie mieli depresji. Brali się w garść”. Kiedyś ludzie nie mieli również rezonansu magnetycznego, co nie oznacza, że nie mieli guzów. Depresja nie jest lenistwem. Wypalenie nie jest nowoczesną nazwą niechęci do pracy. Człowiek, który nie potrafi wstać z łóżka, może prowadzić walkę wymagającą większej odwagi niż nasze dziarskie maszerowanie do ekspresu po trzecią kawę. Najłatwiej nazwać kogoś leniem z bezpiecznej odległości. Diagnoza kosztuje wtedy tyle, ile komentarz w internecie, czyli nic. Tyle też bywa warta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





