Kwestia Halloween nie jest banalną. Z jednej strony nie chciałem, aby moje dzieci brały udział w wyłudzaniu słodyczy w przebraniu kościotrupa, śmierci, czarownicy czy ducha. Z drugiej – małym dzieciom trudno odmówić udziału w atrakcyjnej zabawie, szczególnie gdy cała klasa bierze w niej udział. Mógłbym się pochwalić, że żadne z moich dzieci nie brało udziału w halloweenowych obrządkach, i swojej stanowczości przypisać za to zasługę, ale byłaby to półprawda. Sprawę bowiem załatwił za mnie mój zmarły ojciec... Wyjazd na Wszystkich Świętych nierozerwalnie związany z odwiedzeniem grobu taty i towarzyszącymi temu spotkaniami rodzinnymi definitywnie pozbawił moje dzieci przyjemności wiążących się z Hallowen, a mnie – wyrzutów sumienia z tego wynikających. Nie każdy jednak rodzic znajdzie wystarczająco mocną wymówkę. Spora część rodziców musi się zmierzyć z żądaniami rozemocjonowanych dzieci.
Halloween w kontekście kulturowym
Reklama
W Polsce uroczystość Wszystkich Świętych ma podniosły i poważny charakter. Dzieci upominane są na cmentarzu, aby zachowywały powagę w obliczu śmierci. Nie ma zgody na dłubanie w nosie czy głupawe rechoty. Sprawa może mieć się inaczej w innych kręgach kulturowych. I chyba najlepszym dla naszych rozważań przykładem jest na wskroś katolicki Meksyk, gdzie Día de Muertos (Dzień Zmarłych) ma radosny charakter. Na domowych ołtarzykach przygotowuje się dla bliskich zmarłych świece, ulubione potrawy, napoje. Symbolami święta są też calaveras (kolorowe czaszki z cukru) czy pan de muerto (świąteczny słodki chleb). Kościół Katolicki w Meksyku nie odrzuca takiego Día de Muertos. Przestrzega jednak m.in. przed wiarą w magiczną moc przedmiotów czy przywoływaniem duchów zmarłych. Kościół powszechny w „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii” (n. 256-260) zaleca szczególną roztropność w zakresie kultywowania pamięci o zmarłych w pobożności ludowej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zapytałem mojego amerykańskiego przyjaciela Duane’a, ojca pięciorga dzieci i dziadka niezliczonej dla mnie liczby wnuków, o to, czy ma problem z Halloween i dziećmi. Nadmienię, że Duane jest katolickim diakonem stałym wyświęconym po przejściu na wcześniejszą emeryturę. Odpowiedział mi, że to zależy od sytuacji. Zbieranie cukierków, zabawa z przyjaciółmi i przebieranie się nie są problemem z jego perspektywy osobistej i katolickiej. Kiedy jednak ludzie idą za daleko w kwestiach stroju i działania, zaczyna to być poważną sprawą. Chodzi, oczywiście, o jakieś formy okultyzmu czy czci szatana.
Niebezpieczeństwo czy niewinna igraszka
Sama zabawa związana z Halloween nie wydaje się niebezpieczna, o ile pozostanie tylko niewinną igraszką polegającą na kolekcjonowaniu słodyczy w zamian za powstrzymanie się od zrobienia psikusa. Obawy, mniej lub bardziej poważne, mogą się pojawić, gdy intencją zabawy stanie się igranie ze złym. Małe dzieci nie wpadną same na takie pomysły – ktoś je musi zainspirować i dlatego warto zwracać uwagę, z kim dzieci się bawią, co czytają i oglądają. Zdecydowanie też nie chciałbym, aby przebranie dziecka nawiązywało do symbolicznego przedstawienia szatana czy złego ducha.
Reklama
Unikałbym demonizowania Halloween i straszenia nim. Im bardziej demonizujemy Halloween, tym bardziej przyciągamy niezdrową uwagę. Chorobliwe skupianie się na złu osobowym czy dostrzeganie wszędzie diabła odwraca uwagę naszą i naszych dzieci od Tego, który wszelkie zło ostatecznie pokonał. Odsądzanie też od czci i wiary rodziców, którzy zezwalają swoim dzieciom na udział w Halloween, może stanowić niepotrzebne dzielenie ludzi, a podział to rzemiosło diabła, a nie Boga.
Katolicka alternatywa
Najważniejsze jest, aby wypełnić pierwsze dni listopada zbawczymi praktykami religijnymi, czyli udziałem we Mszy św. i modlitwą za zmarłych na cmentarzu. Warto pamiętać, że przez praktyki religijne otwieramy drzwi do naszego serca i serc naszych dzieci, czym umożliwiamy działanie Chrystusowi, który „stoi u drzwi i kołacze” (Ap 3, 20). Atrakcyjną alternatywę dla Halloween, szczególnie dla młodszych dzieci, mogą stanowić organizowane przy parafiach bale wszystkich świętych.
Podsumowując – nie zachęcam do Halloween i nie jestem entuzjastą takiej zabawy. Przyszło nam natomiast żyć w czasach silnych zmian kulturowych, wobec których jako rodzice bywamy bezsilni. Czegokolwiek byśmy nie robili, to trendy kulturowe, które nam się nie podobają, będą się wdzierały do życia naszego i naszych dzieci. Najgorsze, co możemy zrobić, to udawać, że ich nie ma, lub szczelnie izolować od nich dzieci. Ale te trendy i tak dopadną nasze pociechy, szczególnie gdy te wejdą w okres dojrzewania i stracimy nad nimi kontrolę. Z dziećmi przede wszystkim trzeba rozmawiać, czyli nie tylko mówić, ale i słuchać, z poszanowaniem dziecięcej perspektywy.
Warto pamiętać, że dialogiem nie jest przemawianie, czyli dyrektywne przekazywanie poleceń i informacji. Nade wszystko zaś wierzę, że nie należy uciekać od świata, a raczej trzeba wyznawać za św. Pawłem Apostołem: „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.
Autor jest przedsiębiorcą, finansistą; autorem książki Prywatny przewodnik po codzienności – dla par, narzeczonych, małżonków i zakochanych.





