Reklama

Na pielgrzymkowym szlaku

Camino de Santiago (1)

Niedziela toruńska 36/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są w życiu chwile, których się nie zapomina. Na pewno należy do nich czas spędzony na pieszej wędrówce do Santiago de Compostela. Pragnienie odbycia pielgrzymki do grobu św. Jakuba w Composteli rodziło się w ciągu lat, jednak dopiero w roku 2003 udało się to marzenie zrealizować.
Wszystko rozpoczęło się od gorączkowych poszukiwań osób, które mogłyby coś na ten temat powiedzieć. Ciągle w Polsce brakuje jakichkolwiek publikacji na temat Camino. Potrzebowaliśmy głównie informacji o trasie, możliwości dotarcia do miejsc rozpoczęcia pielgrzymki i praktycznych informacji potrzebnych na drogę. Wreszcie dotarliśmy do Staszka z Torunia, który przeszedł Camino w 2001 r. Chętnie udzielił potrzebnych informacji i zaopatrzył w muszlę - znak pielgrzyma. Kiedy kończył pielgrzymkę w Composteli, postanowił, że tę muszlę ofiaruje następnemu pielgrzymowi z Torunia, który wybierze się na szlak. W ten sposób rodzi się jakaś specyficzna więź między tymi, którzy przeżyli Camino. Niestety, czas, którym dysponowaliśmy, nie pozwolił nam na przejście całego tzw. Szlaku Francuskiego, dlatego postanowiliśmy wyruszyć z Logrono, miejsca urodzenia św. Josemarii Escrivy.
Do Hiszpanii przybyliśmy 6 lipca. Na lotnisku w Madrycie już czekała na nas zaprzyjaźniona rodzina. Przez kilka godzin podziwialiśmy uroki stolicy Hiszpanii. Następnego dnia pojechaliśmy do odległego o 400 km Logrono. Po drodze nawiedziliśmy Samosierrę, miejsce bohaterskich walk wojsk polskich z czasów napoleońskich i znajdujące się tam sanktuarium Matki Bożej na Przełęczy, zwanej także Matką Dobrej Drogi. Pomyśleliśmy, że modlitwa w tym miejscu, mimo iż nie zaplanowana, jest znakiem dla nas, że rzeczywiście czeka nas „dobra droga”. Nie pomyliliśmy się, każdy dzień na Camino był darem, był niespodzianką i czasem niezwykłych przeżyć.
Po dotarciu do Logrono i rejestracji w punkcie przyjęcia pielgrzymów, otrzymaliśmy credencial de peregrino, zwany potocznie paszportem pielgrzyma, który upoważnia do nocowania w schroniskach na całej trasie. W nim również zbieraliśmy ozdobne stemple, służące potem w Composteli jako dowód odbycia pielgrzymki. Mimo iż była godzina 20.00, rozpoczęliśmy naszą wędrówkę po Camino. Chwilę pomodliliśmy się w otwartym jeszcze kościele i wyruszyliśmy. W mieście droga oznaczona była potężnymi muszlami i żółtymi strzałkami. Część szlaku już poza miastem została wytyczona jako teren rekreacyjny dla mieszkańców, stąd spotkaliśmy wielu biegających i jeżdżących na rowerach ludzi. Wszyscy niezwykle serdecznie nas pozdrawiali i tak było do końca. Często były to życzenia „dobrej drogi”. Kiedy zaczął zapadać zmrok, odprawiliśmy Mszę św. i wyruszyliśmy dalej. Kolejne minuty wypełniliśmy odmawianiem czterech części różańca. Kiedy zapadł zmrok, przez moment mieliśmy wrażenie, że zgubiliśmy szlak, byliśmy chwilami prawie na podwórkach gospodarstw rolnych i wydawało się nam, że powinno to wszystko wyglądać zupełnie inaczej. Około północy dotarliśmy do uśpionej niewielkiej miejscowości Najera, w której jest schronisko. Niestety od godz. 22.00 było zamknięte, a zresztą, jak poinformował nas jeden z mieszkańców, i tak nie było w nim miejsca. Położyliśmy się więc na trawie w zacisznym miejscu na górze ponad miastem i byliśmy szczęśliwi.
Nadzwyczajna była pierwsza pobudka na Camino. O godz. 5.00 rozpoczęło się automatyczne podlewanie trawnika, który tej nocy był miejscem naszego odpoczynku. Zanim zorientowaliśmy się, co się dzieje, większość naszych rzeczy już była mokra. Zziębnięci, mokrzy ruszyliśmy więc w drogę. Po trzech godzinach pojawiło się wreszcie słońce, którego tak oczekiwaliśmy. Bardzo szybko wszystkie rzeczy wyschły, natomiast słońce było coraz bardziej dokuczliwe. Najtrudniejsze chwile przeżywaliśmy w godzinach popołudniowych, kiedy bezskutecznie przez dwie godziny marszu poszukiwaliśmy chociaż odrobiny cienia i wody. Do tego zaczęliśmy odczuwać ciężar plecaków. Mimo iż waga każdego nie przekraczała 15 kg, po kilku godzinach wędrówki w skwarze chciałoby się coś z nich wyrzucić. Resztkami sił dotarliśmy do Santo Domingo, gdzie znaleźliśmy nocleg w albergo dla pielgrzymów. To pierwsze nasze doświadczenie. W potężnej sali dla kilkudziesięciu osób, w spartańskich warunkach spotkaliśmy ludzi z całego świata. Schronisko mieści się w starym średniowiecznym obiekcie, który przez wieki nie zmienił swojego przeznaczenia. Mieliśmy okazję podpatrywać pielgrzymów i ich zachowanie. U niektórych, niestety, trudno dostrzec religijny charakter wędrówki. Często kościół na trasie jest tylko obiektem turystycznym, który ze względu na szczególne walory artystyczne należy odwiedzić. Są jednak pielgrzymi, którzy biorą do ręki Pismo Święte, różaniec, czy po prostu w zadumie modlą się w kościele. Wszyscy są dla siebie niezwykle życzliwi, a wędrując pielgrzymkowym szlakiem, czują swoistą więź.
Miasto Santo Domingo de la Calzada jest jedną z ciekawszych miejscowości na szlaku. Nazwa pochodzi od mnicha Dominika, żyjącego na przełomie XI i XII w., który całkowicie poświęcił się posłudze pielgrzymom, m.in. przyczynił się do budowy mostów i hospicjum. Miasteczko jest niezwykle urocze i trudno było wracać do schroniska, mimo sporego zmęczenia. Kolejne dni jednak przyniosły następne niezwykłe wręcz spotkania i doświadczenia.

Cdn.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2003-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Archiwum Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie

Więcej ...

Petycja w sprawie nowych świąt czeka w Senacie

2026-08-13 07:30

Adobe Stock

W kalendarzu polskich świąt powinien znajdować się Dzień Prababci i Dzień Pradziadka – wynika z petycji, która trafiła do Senatu, a o której pisze w czwartek „Rzeczpospolita”. Według gazety, pomysł zyskuje poparcie decydentów.

Więcej ...

To jedyna taka schola. Siostry z różnych zgromadzeń śpiewają co tydzień przy grobie św. Jana Pawła II

2026-08-13 16:28
Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Vatican Media

Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Co czwartek ich głosy rozbrzmiewają przy grobie św. Jana Pawła II. Dla jednych jest to kontynuacja szczególnej więzi z Papieżem Polakiem, dla innych przede wszystkim służba pielgrzymom. Siostry z różnych zgromadzeń tworzą w Bazylice Watykańskiej Scholę św. Jana Pawła II. „Pamiętamy również o tych, którzy chcieliby tutaj być, ale nie mogą” – mówią Vatican News.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Gawkowski: doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków

Wiadomości

Gawkowski: doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków

Zaćmienie słońca w Polsce - tłumy obserwatorów m.in....

Wiadomości

Zaćmienie słońca w Polsce - tłumy obserwatorów m.in....

Pierwsze spotkanie z Jezusem. Jak wyglądało dzieciństwo...

Wiara

Pierwsze spotkanie z Jezusem. Jak wyglądało dzieciństwo...

Niemcy: Uczeń zostanie ukarany grzywną za...

Wiadomości

Niemcy: Uczeń zostanie ukarany grzywną za...

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Wiadomości

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Kościół

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie