Na kilka dni przed doroczną pielgrzymką chorych w czeladzkiej świątyni św. Stanisława BM wybuchł pożar. Spaleniu uległ ołtarz górniczy. I gdyby nie szybka akcja straży pożarnej,
mogłoby nie dojść do tej pielgrzymki. A tak uroczystości odbyły się bez żadnych przeszkód. Mszy św. przewodniczył bp Adam Śmigielski SDB, on też wygłosił do zebranych wiernych okolicznościowe
słowo. Przybyłych z różnych stron pielgrzymów powitał ks. prał. Mieczysław Oset, proboszcz czeladzkiej parafii.
„Wiem - mówił bp Adam Śmigielski SDB - o waszych cierpieniach. I pochylam przed nimi głowę. Zdaję sobie także sprawę, że przybyliście tutaj dzięki życzliwości opiekunów.
Wasza postawa jest godna największego szacunku, bo mimo chorób wyruszyliście wcześnie rano z domu, by dotrzeć do tej świątyni, aby przez wstawiennictwo Matki Bożej Pocieszenia znaleźć ulgę
w cierpieniu. Pamiętajmy o tym, że nasze boleści i choroby ofiarowane Bogu w sposób szczególny uczestniczą w zbawieniu świata” - podkreślił
Ksiądz Biskup.
Najwięcej pielgrzymów (od 30 do 50 osób) przybyło z parafii św. Mikołaja w Targoszycach, Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Będzinie Syberce, Matki Bożej Bolesnej
w Czeladzi, św. Wojciecha w Czeladzi, św. Rafała Kalinowskiego w Sosnowcu. Swoje delegacje, zwykle 10-osobowe, miały też inne zagłębiowski parafie. Licznie reprezentowany
był także Środowiskowy Dom Samopomocy „Ostoja” w Czeladzi.
Świdnica. Pożegnano Ewę Urszulę Dziedzic. Żyła dla rodziny, Kościoła i drugiego człowieka
2026-09-22 15:26
ks. Mirosław Benedyk
Archiwum prywatne
Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic
Była żoną, matką i babcią, osobą głębokiej wiary, zaangażowaną w życie Kościoła, szkoły oraz lokalnej społeczności. Ewę Urszulę Dziedzic, która zmarła 16 września w wieku 60 lat, pożegnała rodzina, przyjaciele, duchowni i liczne grono osób wdzięcznych za dobro, które pozostawiła.
Interwencja Rzecznika Praw Dziecka zakończyła się odebraniem dzieci rodzicom. Sąd nakazał ich powrót
2026-09-24 07:42
Źródło: Zero.pl
Autorstwa Polskie Radio RDC/pl.wikipedia.org
Monika Horna-Cieślak
Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji policji. Wcześniej zarówno policja, jak i kurator sądowy nie stwierdzili podstaw do ich natychmiastowego odebrania rodzicom. Sąd rodzinny, który następnie zajął się sprawą, nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu zwrócił uwagę m.in. na nieproporcjonalność podjętych działań. Sprawę opisał portal Zero.pl.