Zamiast remizy kaplica
Reklama
Duszpasterstwo w Miąsem rozpoczęło się w połowie lat dziewięćdziesiątych. W 1994 r. mieszkańcy wybudowali budynek, który miał być remizą strażacką. Nigdy jednak nie
pełnił tej funkcji, choć organizowano tu zabawy i dyskoteki. Ponieważ ludzie mieli bardzo daleko do swojej macierzystej parafii św. Klemensa w Klembowie, podczas specjalnego referendum
zdecydowali o przeznaczeniu budowli na cele kultu religijnego. Szczególne zasługi położyli tutaj panowie Tadeusz Skonieczny i Stanisław Borczyński. Obiekt był w fatalnym
stanie technicznym. Jeszcze w 1994 r. poczyniono prace adaptacyjne i bp Kazimierz Romaniuk mógł poświęcić pomieszczenie, które stało się kaplicą filialną parafii w Klembowie.
Od tej pory - dzięki życzliwości ks. kan. Józefa Góreckiego, ówczesnego proboszcza z Klembowa - w niedziele przyjeżdżał tu jeden z wikariuszy i odprawiał
Msze św. 13 czerwca 1997 r. na prośbę mieszkańców do Miąsego przybył na stałe kapłan. Był nim ks. Paweł Waldemar Kaniewski, który zamieszkał tymczasowo u pp. Skoniecznych. Wkrótce rozpoczęła
się budowa plebanii. Dzięki dużej ofiarności mieszkańców i systematycznie organizowanym przez Radę Budowy zbiórkom oraz pomocy parafii macierzystej i dziekańskiej w Wołominie,
szybko udało się zakończyć prace i w Wielkim Tygodniu 1998 r. ks. Kaniewski mógł wprowadzić się do plebanii. Pasterz diecezji poświęcił plebanię 27 czerwca 1998 r. 2 lutego
1999 r. powstała tu samodzielna parafia, najpierw leżąca na terenie dekanatu wołomińskiego, a od 25 marca 2003 r. włączona do dekanatu tłuszczańskiego.
- Pomysł zorganizowania w Miąsem parafii to była własna inicjatywa mieszkańców, wynikająca także z ich ambicji - podkreśla ks. Grzegorz Kucharski. Według najstarszej
tradycji były tutaj dwa dwory - Jadwinin i Miąse - które jeszcze przed II wojną światową miały ambicje wybudowania kościoła. Zebrano nawet materiał. Po wojnie - w nowych
zupełnie warunkach - nie wrócono do sprawy. Podczas okupacji przechodził tu front. Z dużej bogatej wsi ocalały zaledwie dwa domy. Nie było pieniędzy i sił. Ludzie pomału odbudowywali
się. Później zobaczyli, że w pobliskiej Jasienicy, która zawsze uchodziła za wieś biedniejszą od Miąsego, wierni podjęli trud i wybudowali świątynię. Czy mieszkańcy Miąsego
i Jadwinina mieli być gorsi?
Będzie kościół
Podjęcie budowy świątyni jest zadaniem bardzo trudnym. Miąse liczy ok. 500 osób, Jadwinin 120, Stasinów 50 i część Łysobyk ok. 20. Większość ludzi akceptuje potrzebę budowy świątyni. Jest już projekt koncepcyjny, w najbliższych dniach będzie już gotowy projekt kościoła. Na wiosnę, może od kwietnia, zacznie się budowa. - Jest szansa, że kościół powstanie, bo silna jest wola ludzi - podkreśla Ksiądz Proboszcz. Świątynia mierzyć będzie 31 m długości i 20 m szerokości. Na jej zapleczu przewidziana jest zakrystia dla księdza, oddzielna dla ministrantów oraz kancelaria. Przez klatkę schodową będzie można dojść na górną kondygnację, gdzie znajdować się będzie duża sala spotkań dla młodzieży, rodziców dzieci komunijnych, w której organizowane będą jasełka, opłatki itp.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mało rolników
Miąse to co prawda parafia wiejska, ale jej społeczność w większości pracuje w mieście, poczynając od szpitali aż po urzędy publiczne. Ludzi zajmujących się rolnictwem jest tu bardzo
niewielu. Wiele jest natomiast osób starszych. Młodzi po studiach, najczęściej wyprowadzają się z terenu parafii; pozostają tylko nieliczni, głównie nauczyciele.
Największy problem jest z alkoholizmem. Wiele rodzin dotkniętych jest chorobą alkoholową. Dla tak małej społeczności jest czynny nocny sklep, w którym przede wszystkim sprzedaje
się alkohol. Częste awantury utrudniają życie okolicznym mieszkańcom. Ksiądz Proboszcz myśli więc o podjęciu na szerszą skalę działań trzeźwościowych.
W parafii są osoby niepełnosprawne, także młode, i niektóre z nich wymagają samodzielnego kształcenia. Większość ludzi jest życzliwych Kościołowi i czuje więź z parafią.
- Kiedy zalewaliśmy beton, przyszło 20 mężczyzn do pomocy - mówi Ksiądz Proboszcz.
Nowy proboszcz
Ks. Kucharski przyszedł do Miąsego w marcu 2003 r. Obecnie mieszka na plebanii ze swoimi rodzicami. - Od początku pracy było bardzo dużo. Trzeba było dokonać remontów
zarówno w kaplicy, jak i na plebanii. Instalacja elektryczna zagrażała bezpieczeństwu, musieliśmy poprawić też urządzenia gazowe, wymienić okna, wybetonować plac przed kaplicą. W kaplicy
urządzona została nowa kancelaria i zakrystia. Trzeba było również ocieplić pomieszczenia, zmienić instalację, podłogę, wykonać poziomą izolację, zakupić nowe ławki, kielichy, ornaty, fotel
dla celebransa, dywan do prezbiterium, bieliznę ołtarzową, latarnie do procesji... To wszystko zaledwie w ciągu ośmiu miesięcy.
Ale to nie wszystko. Ciągle jeszcze w różnych urzędach do załatwienia jest wiele formalności. Działka, na terenie której stoi kaplica jeszcze do niedawna nie była własnością parafii. Dopiero
wspólnota wiejska Miąsego wyraziła zgodę na przekazanie terenu dla Kościoła. W tej sprawie odbyło się referendum, w którym większość osób musiała wyrazić na to zgodę. Był problem
pomieszczeń dla Koła Gospodyń Wiejskich, które miały swój udział w budowie remizy. I ten problem - dzięki przychylności burmistrza z Tłuszcza - udało się rozwiązać.
Są jeszcze do załatwienia formalności związane z parafialnym cmentarzem. Dotychczas pochowano na nim 14 zmarłych, a teren pod niego ofiarowali Stanisław i Krystyna Sobczakowie.
I choć sprawy materialne i formalno-prawne są ważne, to jednak nie najważniejsze. Dlatego ks. Kucharski chciałby przede wszystkim ożywić życie religijne w parafii, częściej spotykać
się z młodzieżą, organizować wyjazdy do Loretto (gdzie był w przeszłości blisko 2 lata kapelanem sióstr loretanek), Lichenia i Częstochowy. Cieszy go, że niedawno powstała
parafialna schola, że jest już organista który gra na skromnej fisharmonii. W parafii działa założone jeszcze przez ks. Kaniewskiego Rycerstwo Niepokalanej, które liczy ok. 35 osób. Jest Żywy
Różaniec (1 róża, ale już dwudziestoosobowa!). Jest ponad 40 ministrantów, 13 zostało kilka dni temu włączonych do grona służby liturgicznej, są bielanki. Od września trwa turniej szóstek ministranckich.
Sześć sześciosobowych drużyn gra w piłkę nożną. Rozgrywki odbywają się w soboty przed południem. Nagrodę funduje Ksiądz Proboszcz. W parafii działa Rada Parafialna, choć
część osób wycofała się. - Oczekiwałem aktywnego włączenia się w działanie. Niektórzy zrezygnowali ze względu na sytuacje rodzinne, ciągły brak czasu - podkreśla ks.
Kucharski.
Życie płynie tu wolno, a przed mieszkańcami Miąsego, Jadwinina, Stasinowa i Łysobyk wielkie zadanie - budowa własnej świątyni!