25 kwietnia br. Ojciec Święty Jan Paweł II ubogacił naszą Ojczyznę jeszcze jednym wielkim darem. Wyniósł do chwały ołtarzy bł. Augusta Czartoryskiego, salezjanina.
Na drodze, która prowadziła Augusta Czartoryskiego do Zgromadzenia Salezjańskiego, bardzo ważną rolę odegrał Józef Kalinowski (późniejszy o. Rafał Kalinowski po wstąpieniu do Karmelu).
Po swoim powrocie z dziesięcioletniej zsyłki na Sybir, przyjął na siebie obowiązek wychowania i wykształcenia Augusta. Ważną też rolę odegrał klasztor sióstr Karmelitanek Bosych w Krakowie przy ul.
Łobzowskiej. W klasztorze tym przebywała, jako mniszka, ciocia Augusta, Matka Ksawera - hrabianka Maria Grocholska. Drogi Bożej Opatrzności tak się poskładały, że dzięki jej modlitwom i całego Zgromadzenia
Karmelitanek, Władysław Czartoryski, ojciec bł. Augusta Czartoryskiego, za radą swoich przyjaciół, poprosił Józefa Kalinowskiego, doświadczonego nauczyciela i wychowawcę, który powrócił z Syberii, aby
przez kilka lat stał się opiekunem jego słabego na zdrowiu syna. Współcześni Rafałowi, powracających z Syberii zesłańców często nazywali męczennikami i właśnie Józefa Kalinowskiego za takiego uważano.
Zgodził się on podjąć proponowane mu zadanie. Zanim jednak w Sieniawie na dworze Czartoryskich podpisali umowę, odbył pielgrzymkę do Częstochowy, do Matki Bożej, by Ta kierowała jego krokami.
Dlaczego Ojciec Rafał podjął się tej misji?
Rodzice Kalinowskiego pochodzili z zubożałej szlachty. Do Powstania Styczniowego przystąpiło trzech ich synów, w wyniku czego zostali zesłani na Sybir. Rodzice i rodzina wspierała ich materialnie
tj. posyłała paczki i pieniądze aż do ich powrotu do domu. Najwięcej pomocy potrzebował i prosił o nią w swojej korespondencji Józef (oczywiście wszystką pomoc przeznaczał dla biedniejszych od siebie).
Po powrocie do domu rodzinnego zauważył wielkie ubóstwo, w jakim żyją rodzice i najbliżsi. Bez trudu odczytał to, iż on jest powodem tego stanu rzeczy. Poszukiwał więc i prosił o protekcję swoich przyjaciół
i znajomych o wskazanie mu dobrze płatnego zajęcia. Taką właśnie drogą trafił do Sieniawy.
Po przyjeździe do Sieniawy Rafał i Gucio (jak popularnie nazywano Augusta) nie od razu przypadli sobie do gustu. Jednak cierpliwość, doświadczenie a przede wszystkim modlitwa i duch pobożności, jakimi
odznaczał się św. Rafał, przekonały Gucia do swego wychowawcy. Z każdym niemal dniem Gucio zbliżał się do św. Rafała, w którym widział dobrego i życzliwego człowieka i męczennika za Ojczyznę. Równocześnie
Rafał Kalinowski obserwując duchowe wzrastanie swojego wychowanka, sam zaczyna tęsknić za życiem zakonnym, na podjęcie którego zdecydował się już na Syberii, nie wiedząc jednak, jaki zakon ma wybrać.
Będąc w Usolu Sybirskim na zesłaniu i często obcując z jednym z członków zakonu Kapucynów o. Wacławem Nowakowskim (jeszcze jako klerykiem), zdecydowany był na zakon Kapucynów. Przebywając wraz z Guciem
Czartoryskim w Paryżu, myślał o księżach Zmartwychwstańcach, którzy go też często do siebie zapraszali. W końcu Pan Bóg posłużył się Guciem, którego ciotka Matka Ksawera, karmelitanka bosa z Krakowa,
prosiła, by swojego opiekuna, Józefa Kalinowskiego, przywiózł do ich klasztoru, „aby go siostry mogły ocenić”, czy według ich zdania nadaje się na karmelitę bosego. Karmelici Bosi bowiem,
podczas zaborów utracili wszystkie klasztory oprócz eremu w Czernej, który jednak nie mógł przyjmować nowych powołań. Siostry zakonne wysuwając taką prośbę uczyniły to na podstawie opinii, jaką św. Rafał
cieszył się w całej rodzinie Augusta Czartoryskiego. Nawet sam ojciec Augusta, Władysław Czartoryski, który marzył o błyskotliwej karierze dla swojego syna, przyjmując św. Rafała Kalinowskiego na wychowawcę,
nie będąc z niego zbyt zadowolonym, po jakimś czasie zmienił zdanie i bardzo szanował go zawsze licząc się z jego radą.
Sposób życia Rafała był podobny do życia zakonnego. Charakterystyką jego były małe wymagania materialne, szerokie serce dla bliźnich, zwłaszcza rodaków. Wkrótce po przybyciu do Paryża odnalazł kilku
zesłańców z Sybiru, którzy przymierali głodem. Starał się im pomóc w różnoraki sposób, troszcząc się zwłaszcza o ich życie religijne.
Postępowanie Rafała z tego okresu miało dobry wpływ na Gucia.
Św. Rafał Kalinowski w swoich listach wspomina wspólne nawiedzenia Najświętszego Sakramentu w różnych kościołach Paryża, wyznaczając sobie je jako cel codziennych przechadzek, nawiedzenia różnych
świątyń w ich dni uroczyste (np. odpusty), czytanie religijnych książek i dzielenie się ich treścią, a już przede wszystkim wspólne z Guciem modlitwy - odmawiane kilka razy dziennie.
Śmiało można stwierdzić, iż św. Rafał Kalinowski (zanim wstąpił do Karmelitów) wraz z Augustem Czartoryskim (zanim ten wstąpił do księży Salezjanów) odbywali „wzajemne seminarium”. W tym
to czasie jeden wpływał bardzo pozytywnie na drugiego - przygotowując się wzajemnie do poświęcenia się Bogu. Gdyby nie doszło do ich spotkania w Sieniawie, nie wiadomo, czy Józef Kalinowski „wylądowałby
w Karmelu”, a August Czartoryski w Towarzystwie św. Jana Bosko.
Jakże dyskretnie, cudownie i skutecznie posłużył się Pan Bóg wieloma zdarzeniami i wieloma osobami, aby ci dwaj ludzie, Józef i August, stanęli przed Jego Obliczem - jako karmelita i salezjanin.
Kto miał na kogo większy wpływ, jest pytaniem retorycznym.
Życząc nauczycielom i wychowawcom tak podatnych na swoje słowa uczniów, oraz życząc uczniom i wychowankom tak wspaniałych profesorów i wychowawców, módlmy się, by św. Rafał Kalinowski i bł. August
Czartoryski byli błogosławionymi patronami dla podobnych ludzi w Polsce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




