Reklama

Rozmowy o pielgrzymowaniu

Niedziela łowicka 34/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Piesza pielgrzymka na Jasną Górę to doświadczenie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, bez którego z czasem nie sposób niemal żyć" - to opinie, które powtarzały się we wszystkich wypowiedziach pielgrzymów, z którymi miałam możliwość porozmawiać w tym roku w Łowiczu, tuż przed wyruszeniem VI Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej na Jasną Górę.

Dzięki takim przekonaniom i doświadczeniom możliwy jest nasz polski fenomen: w sierpniu, jak kraj długi i szeroki, zewsząd spływają ku Jasnej Górze szerokie potoki i wartkie strumyczki, a czasem potoczyste rzeki pielgrzymów. Pielgrzymują wszyscy: starsi i młodzi, zdrowi i chorzy, biedni i bogaci, szczęśliwi i poranieni przez życie. Pragną pokłonić się przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Chcą zapatrzeć się w Jej oczy, zatopić się w modlitwie. Błagać Ją o opiekę i wsparcie albo serdecznie dziękować.

Ale najlepiej będzie chyba oddać głos samym pielgrzymom, bo ilu ludzi, tyle doświadczeń i tyle intencji pielgrzymkowych. Podchodzę do dwu dziewczynek, najwyraźniej znajdujących się pod opieką siedzących nieopodal kobiet w sile wieku. Dziewczynki - jak się okazuje z grupy sochaczewskiej - jedzą kanapki przed drogą i wskazują najpierw na swe opiekunki - niech one się wypowiedzą dla Niedzieli Łowickiej.

P. Elżbieta, która sama o sobie mówi z uśmiechem: "Jestem młodą babcią!", zgadza się bardzo chętnie. W tym roku wyruszyła na pielgrzymkę już po raz siódmy. Pierwszy raz pielgrzymowała 15 lat temu, za całą swoją rodziną. Wspomina: "Pierwsza nasza pielgrzymka była wyrazem dziękczynienia, że nam się udały plany na życie, że postawiliśmy dom, restaurację. Pielgrzymowałam z córeczkami, które wtedy miały po 12, 9, 7 i 5 lat. Wtedy to była pielgrzymka warszawska. Potem miałam trochę przerwy, bo urodziłam następną córkę, ale jak tylko mogłam, zaczęłam znowu pielgrzymować i teraz idę już po raz siódmy!

W każdym roku zmienia się moja prośba albo podziękowanie za opiekę nad rodziną, że wszystko nam się układa. W tej chwili dziewczyny są dorosłe, są na praktykach studenckich, ale jak tylko mogą, to też pielgrzymują".

Dlatego w tym roku p. Elżbieta pielgrzymuje wraz ze swoją kuzynką, p. Ireną i jej wnuczkami. P. Irena idzie z pielgrzymką już po raz ósmy. Wspomina, że za pierwszym razem poszła na pielgrzymkę z córkami i dwiema wnuczkami. "A teraz to już nas będzie szło siedmioro! - podkreśla z dumą. - Rok miałam przerwy, gdy mąż był w szpitalu. Idę z intencjami własnymi".

Do naszej rozmowy znowu włącza się p. Elżbieta, która mówi: "Człowiek chce na pielgrzymce odnaleźć siebie, mieć czas dla Boga. W życiu codziennym tego czasu tyle nie ma, a na pielgrzymce jest czas na modlitwę, na przemyślenia. Człowiek się wycisza".

"Przychodzi sierpień - dodaje p. Irena - to czegoś brakuje! Myślę, że każdemu potrzeba więcej wiary, a na pielgrzymce można się zbliżyć do Boga. Wszyscy by tego pragnęli, ale niestety nie każdy może na pielgrzymkę znaleźć czas".

Obok Elżbiety i Ireny od paru minut kręcą się i zagadują dwie wnuczki. One także mają wieloletnie doświadczenia pielgrzymkowe! 12-letnia Natalka, jak jej babcia, pielgrzymuje po raz siódmy! Wspomina, że za pierwszym razem pielgrzymowała z mamą, babcią, ciocią, bratem ciotecznym. "Jechałam wtedy na wózku, a potem już trochę szłam sama, a trochę jechałam. Teraz to już sama chcę iść do Częstochowy, z różnymi prośbami i intencjami do Matki Bożej, zwłaszcza o pomoc w nauce. Zawsze mnie wysłuchuje!" - podkreśla przejęta Natalka.

Dziewczynki z sympatią wspominają nawet poobcierane nogi i przekłuwanie bąbli - najwyraźniej można to potraktować jak przygodę - nie mówiąc już o zawieranych na szlaku pielgrzymki przyjaźniach i odwiedzinach rodziców. "Bo któregoś dnia przyjeżdżają rodzice i odwiedzają mnie na jakimś etapie. Teraz mam młodszą siostrę i mama się nią zajmuje, zresztą pracuje i nie może iść z pielgrzymkę. Ale też by chciała. W przyszłym roku mama wybiera się do Miedniewic!" .

10-letnia Iza z dumą opowiada, że pielgrzymuje od 5 lat i nawet podczas pierwszej pielgrzymki "nie jechała na żadnym wózku!" . "Jak mnie bolały nogi - mówi - to zawsze mnie tata brał na ramiona albo inni ludzie z pielgrzymki!". Iza pokochała pielgrzymowanie tak bardzo, że była również z pielgrzymką na Litwie i Białorusi, co wspomina ogromnie podekscytowana. "Chodzę na pielgrzymki, aby pisać intencje i więcej się modlić, prosić o coś Matkę Bożą albo Jej dziękować. Najtrudniejsze jest ´iście´, pokonywanie długich etapów, ale i tak na pielgrzymce jest bardzo fajnie, lubię śpiewać przez mikrofon!" .

Nagle Iza zrywa się i rzuca pytanie: "Chce pani poznać kogoś z naszej grupy muzycznej?". I zanim się spostrzegłam, już wraca z 21-letnią Eweliną, także z grupy sochaczewskiej. "To nie rodzina, ale właściwie jak rodzina - wyjaśnia moja nowa rozmówczyni na pytanie o znajomość z Izą. - To ´przyjaźń pielgrzymkowa´, trwa już cztery lata!". Dalej dowiaduję się, że jest to już piąta pielgrzymka Eweliny. " Zaczęłam chodzić, bo wierzę - mówi. - Pielgrzymka bardzo umacnia i daje mnóstwo siły, dużo miłości, wytrwałości na cały rok. Potem się do tego wraca, a nawet jeśli nie, to ma się to wszystko w sobie. Dlatego pielgrzymka dużo zmienia w życiu, tak to czuję. Mam wrażenie, że jest Ktoś, kto czuwa nad pewnymi sprawami w moim życiu i łatwiej mi się pogodzić z chwilami trudnymi, mam świadomość, że tak musi być".

Na pytanie o to, co dla niej jest podczas pielgrzymki najtrudniejsze, Ewelina zamyśla się i dopiero po chwili odpowiada: " Czasem trudno jest, gdy wszyscy są zmęczeni, jest ogólne podenerwowanie w grupie. Ciężko nie być egoistą, zrezygnować na przykład z chęci, aby się pierwszej umyć. Ale gorszych chwil jest zdecydowanie mniej, to normalne, że ktoś ma gorszy dzień. Natomiast całość pielgrzymki składa się z samych dobrych rzeczy. Uważam, że nie można rozróżniać poszczególnych momentów, bo dla kogoś najważniejsza może być Msza św., a dla innej osoby to, że się ktoś do niej uśmiechnął. Różne momenty mają wpływ na konkretnych ludzi i to jest normalne!".

Dziękuję za rozmowę nowym znajomym z Sochaczewa, życzę im szerokiej drogi i Bożego błogosławieństwa, a sama wyruszam z zaciekawieniem dalej. Magda, lat 20, którą spotykam w punkcie rejestracji pielgrzymów, mówi na przykład, że idzie na pielgrzymkę przede wszystkim dlatego, że chce pomagać innym ludziom. "Na tym mi zależy w całym moim życiu, a na pielgrzymce jest do tego wiele okazji, można się sprawdzić. Nie myślę o własnych intencjach, raczej o tym, że będę pracować w sekretariacie, prowadzić zapisy, zbierać pieniądze, udzielać informacji. Chcę służyć innym".

Ponieważ widzę, że już wyruszyła pierwsza w grup pielgrzymkowych, grupa cytrynowa, podchodzę do osób żegnających pielgrzymów. Co ich tutaj sprowadza? Trafiam na 22-letnią Olę, która jak się okazuje zawsze dotąd pielgrzymowała z grupą z Kutna. W tym roku zatrzymała ją w Łowiczu pierwsza praca i praktyki studenckie. Ma łzy w oczach. " Jest mi strasznie przykro, że nie mogę iść na pielgrzymkę! Staram się przynajmniej dochodzić do pielgrzymów na jakiś czas, może - jeśli nie będę musiała pracować - uda mi się do nich dołączyć w sobotę?" - zastanawia się głośno. "Bo dla mnie pielgrzymka była zawsze wpisana w roczny plan, jako coś naturalnego. Normalne, że jak przychodzi 6 sierpnia, to bierze się plecak i wyrusza do Częstochowy. Nie wyobrażam sobie roku bez odwiedzin u pielgrzymów, bez poczucia tej atmosfery! Pielgrzymka łowicka, dziewięciodniowa, jest przedsmakiem i odzwierciedleniem tego, dokąd i po co pielgrzymuję...".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2001-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Bp Ważny: milczenie i zakrywanie ran oznaczałoby powolną śmierć Kościoła

2026-02-17 15:00
Bp Artur Ważny

Diecezja sosnowiecka

Bp Artur Ważny

- Wybór milczenia i zakrywania ran byłby wyborem powolnej śmierci naszego lokalnego Kościoła - napisał w liście do diecezjan biskup sosnowiecki Artur Ważny. Opublikowany w czwartek raport Komisji “Wyjaśnienie i Naprawa”, badającej przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich nazwał “krzykiem rozpaczy zapisanym na papierze”. Zapowiedział też zwołanie II Synodu diecezjalnego wyrażając nadzieję, że z obecnych zgliszcz “wyrośnie Kościół czystszy, pokorniejszy i bliższy człowiekowi”.

Więcej ...

Post otwiera rękę dla potrzebującego

2026-01-22 10:34

Agata Kowalska

Więcej ...

Lublin. Wielkopostna pielgrzymka do kościołów stacyjnych

2026-02-18 09:02

materiały prasowe

Od Środy Popielcowej aż do Niedzieli Palmowej trwać będzie 13. Pielgrzymka Wielkopostna do kościołów stacyjnych Lublin.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czego szukacie?"

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Wiara

Kacper Tomasiak dziękuje Bogu i medale oddaje również...

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Jak to jest być młodą kobietą pracującą

Wiara

Jak to jest być młodą kobietą pracującą "za kulisami"...

Kim jest Władimir Semirunnij?

Sport

Kim jest Władimir Semirunnij?

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Kościół

Zmiany personalne w archidiecezji katowickiej od 1 marca br.

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wiara

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Kościół

Komunikat Dykasterii Nauki Wiary ws. Bractwa św. Piusa X

Zmarła aktorka Bożena Dykiel

Wiadomości

Zmarła aktorka Bożena Dykiel