Według materialistycznej mitologii wyznawanej przez „postępowe” środowiska, ludzkość - a przynajmniej jej bardziej cywilizowana część - powoli wyrasta z epoki religijności, zmierzając ku świetlanej ziemi obiecanej racjonalizmu. Wejdzie do niej wtedy, kiedy nasza cywilizacja ostatecznie odetnie się od resztek religijności, która traktowana jest jako relikt mrocznej przeszłości. Ten mit postępu jest fundamentem wszelkich lewicowych ideologii, jest niezwykle żywy i często przytaczany jako pewnik, wręcz jako coś nieuchronnego. Mit ten zakłada, że historia jest wyzwalaniem się ludzkości od złudzenia, że jej przeznaczeniem kieruje moc wyższa od niej. Pozbawieni wiedzy naukowej ludzie przypisywali naturalne zdarzenia istotom nadprzyrodzonym. W miarę, jak uczyli się przewidywać i kontrolować siły przyrody, odrzucali pomniejsze duchy, ale wyżej rozwinięta religia podtrzymuje pojęcie rozumnego Stwórcy, rządzącego wszechświatem. W końcu w miarę kolejnych naukowych odkryć, a zwłaszcza pojawienia się teorii ewolucji, nowocześni ludzie dowiadują się, że są wytworem bezosobowego, ślepego procesu, który nie ma celu i dla którego są obojętni.
Ludzie wierzący w ten mit i wszystkie jego konsekwencje widzą siebie jako inteligentnych i prawdziwie mężnych, potrafiących spojrzeć brutalnej prawdzie w oczy. Stylizują się na następców Prometeusza oświecających nieokrzesaną część ludzkości. Jakkolwiek mit prometeizmu ma tak wzniosłe ideały, dla wielu „postępowców” dostarcza on usprawiedliwienia własnego poczucia wyjątkowości i snobizmu. Dzielą oni świat na ciemnogród, który odrzuca mit postępu, i światłych przedstawicieli ludzkości (mają na myśli siebie samych), którzy go akceptują. Weźmy przykładowo usiłowania znanego oksfordzkiego biologa, Richarda Dawkinsa, który chce uczynić ateizm bardziej powabnym dla szerszej kultury. Bardzo zazdrości on homoseksualistom, którym udało się zawłaszczyć przymiotnik gay (wesoły, barwny), tak że zaczął on również pełnić funkcję rzeczownikową - do określania ich samych. Dawkins proponuje w związku z tym, aby słowo bright (światły, błyskotliwy) zaczęło pełnić taką samą rolę w odniesieniu do ateistów, jako słowo gay pełni w odniesieniu do homoseksualistów. Wyjaśnił on w The Guardian: „Tak jak gay przymiotnikowe znaczenie tego nowego słowa powinno się przekształcić w rzeczownikowe, choć bez znaczącej zmiany swojego oryginalnego znaczenia. Tak jak gay słowo to powinno być pociągające. (...) Tak jak słowo gay powinno być pozytywne, ciepłe, serdeczne, światłe. Światłe? Tak, światłe. Światłe (bright) jest tym słowem, nowym rzeczownikiem. Jestem światły. Ty jesteś światły. Ona jest światła. My jesteśmy światli. Czy to nie jest dobry czas, abyś wystąpił jako człowiek światły? (...) Ludzie niechętni wobec słowa »ateista« mogliby być szczęśliwi, gdyby zadebiutowali jako światli”.
Analogiczne poglądy wyraża znany amerykański filozof Daniel Dennett, dyrektor Centrum Studiów Kognitywnych na Tufts University i były prezydent American Philosophical Association. Jego zdaniem religia stanowi obiektywną przeszkodę w rozwoju społeczeństwa, dlatego powinno się ją administracyjnymi środkami ograniczać. Przede wszystkim należy odejść od utrwalonego poglądu, że rodzice mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie z wartościami, które wyznają. Wychowaniem dzieci - oczywiście w „światłym” duchu - powinno zająć się nowoczesne państwo. Natomiast ludzi, którzy nie chcą zostać „światłymi” i trwają przy swoich religijnych przekonaniach, powinno się izolować od reszty społeczeństwa i zamykać w „kulturowym zoo”.
Tego typu poglądy, otwarcie głoszone przez „światłych” intelektualistów oraz przedstawicieli ludzi nauki i kultury coś nam przypominają. Ideologia komunistyczna także głosiła podobne hasła o nieuchronnym postępie i konieczności odrzucenia religii, czyli „opium dla ludu”. W imię tych „światłych” idei wymordowano dziesiątki milionów osób, a setki milionów zmuszono do życia w upodleniu. To najlepszy przykład, do jakich ciemności prowadzi droga wytyczana przez „światłych”.
Św. Paweł stwierdza, że czasami szatan podaje się za anioła światłości (zob. 2 Kor 11, 14). Zaskakująco dobrze pasuje to do rozmaitych „światłych” ideologii, które niszczyły ludzkość w XX wieku, a i dziś mają swoich licznych, „światłych” wyznawców.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



