Reklama
Jesień nastała i panuje na całego. A nasza polska rzeczywistość ledwo dyszy. Ja też ledwo dyszę pod jej ciężarem. Jednak obrałem trzy piękne, żółte jabłka, rozpaliłem ogień w piecu, ugotowałem smaczny kompot. Zastanawiam się często, jak to jest, że co chwila mają miejsce nowe afery. Ile już ich było? Afera goni aferę. Tak to pozaplątane, tak pokombinowane, te fikcyjne spółki handlujące węglem, stalą, paliwami, piorące brudne pieniądze. Ci dziwni ludzie, którzy zajmują się amfetaminą. Wszystko na niebotyczną skalę. I okazuje się nagle, że śladu po nich nie ma, telefony milkną, adresy okazują się fikcyjne. Jak nie jakiś baron, to poseł, jak nie duchowny, to sprytny działacz samorządowy. Nikt już nie ma żadnych hamulców ani oporów moralnych, bo też jeszcze nikomu włos nie spadł z głowy. Podłość usankcjonowała się i rzecz ciekawa, nie wpadają te niebieskie ptaszki bardzo długo w żadne sieci, zanim nie okaże się, że Skarb Państwa poniósł stratę rzędu setek milionów złotych. Mniejsze pieniądze nie wchodzą w grę, mniejsi złodzieje wpadają natychmiast. Tak ciągle od nowa i na okrągło. Jak nie sławetny Rywin, to „najbogatszy Polak”, jak nie gigantyczne nadużycia na szkodę spółki (np. PZU), to kombinacje z lekami i sprzętem medycznym. Przy takim stanie rzeczy i poszanowaniu prawa nie będzie w Polsce dobrze. A tu ciemność za oknem, wiatr, deszcz, łamią się drzewa, giną ludzie, ołowiem spowite niebo, błoto, mokro, bezrobocie. Bagno.
***
Jeśli cię raz po raz coś szokuje i zatrważa, to znaczy, że mieszkasz w Polsce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
***
Pisanie piórem to jakby coś bardziej ludzkiego. Owszem, nie wyobrażam sobie wystukiwania wiersza na maszynie, a już na pewno nie na klawiaturze komputerowej. Chodzi tylko o drobiazg. By twórczość ciągle łączyć z autentycznym wysiłkiem podmiotu, a nie z jakąkolwiek maszynerią. Dopóki będzie tak, że twórca zdany jest na swoje autentyczne doświadczenie, dopóty istnieje szansa na odrobinę prawdy o codziennym życiu. Takie dzieło tylko może zasługiwać na podziw. Wszelki doping wprowadza do sfery indywidualnego wysiłku budzącą wątpliwości i zastrzeżenia sztuczność. Cóż z tego, że sportowiec osiąga piękny rekord, jeśli za tym stoją chemiczne specyfiki. Dlatego twórczość pisarską będziemy też długo jeszcze łączyć z nadającą koloryt autentyczności sprawnością tworzenia rękopisu. A tak w ogóle, to przecież można pisać czymkolwiek i na czymkolwiek. Liczyć się będzie nie ten fakt, ale wyłącznie jego rezultat.
***
Reklama
W czytelni czasopism zastałem kolegę. Bez słowa komentarza patrzyliśmy na wymowne tytuły prasowe. Dobrze, że chociaż ktoś próbuje alarmować opinię publiczną. Ten duch poczucia sprawiedliwości jeszcze żyje w każdym z nas. Tylko to budzi nadzieję na zmiany. U. zrobiła mi pyszną kawę, położyła na talerzyku dwa kawałeczki czekolady. I mogłem już spokojnie, zaciekawiony, czytać nowe wiersze Ewy Lipskiej. Poczułem, że nie wszystko jest zniszczone, jeśli dociera do nas piękno, jeśli dają o sobie znać odruchy sympatii i przyjaźni. Dla nich warto żyć. Dobrze mi służył klimat tej bezinteresowności. Mimo że to prawie sam dół społecznej sytuacji. I naprawdę nie wiadomo, czy jutro nie ulegnie ograniczeniu to moje małe poletko życiowe z szansą na kromkę chleba. Ci, co dysponują milionami, owszem, żyją zupełnie inaczej, świat im stoi otworem, najlepsze wina na stole, kurorty i egzotyczne plaże dla nich, ale nie napiszą wiersza, nie namalują obrazu. Małe to może pocieszenie, ale w końcu ważne jest, że wybierając tę najsłabszą materię, do której coraz mniej ludzi przykłada wagę, opowiadamy się po stronie ducha. Tu życie nigdy nie jest stracone.
***
Teraz jednak myślę o przywiezieniu węgla, bo zima szybko się zbliża. Czym prędzej wykopuję warzywa w ogrodzie, czym prędzej zrywam jabłka. Idę po mleko do p. Przybyłkowej i zastanawiam się nad wyższością małych gospodarstw, które dają zdrową, prawdziwą żywność, bez której nie ma dobrego życia. Cóż z tego, że wielkie fermy produkują nawet ładnie wyglądające produkty, kiedy ich smak i zapach w czasie gotowania po prostu budzą zastrzeżenia. Boję się, że jeszcze trochę, a również polskie rolnictwo upodobni się do unijnego. Może jednak jest szansa na zachowanie wyjątkowości naszego chleba, mleka, mięsa, jabłek i innych owoców. Ta tradycyjna kultura, ten szacunek dla ziemi i rozumienie jej praw - to nasz skarb narodowy, dziedzictwo i mądrość pokoleniowego wysiłku. Dbając o zachowanie tych wartości, można również być dobrym człowiekiem i wielkim patriotą.
***
I dobrze, że popracowałem wczoraj, gdyż rankiem zrobiło się biało. Śnieżne, miękkie łopuchy zawisły na gałęziach. Te ugięły się nisko, niektóre prawie do samej ziemi. Śnieg na drutach elektrycznych, na schodach, na chodniku, na łące i polach. W radiu też śnieg. A poza tym ciągle pada. Właśnie zgasło światło. Wyłączyła się lodówka, zgasł telewizor. Wypada czekać na rozwój sytuacji.



