- Organy mają 12 głosów - wyjaśnia Broszko, organmistrz z Częstochowy, który podjął się remontu instrumentu. Składa się na nie 700 piszczałek. Każdą z nich trzeba będzie wyjąć, oczyścić i zakonserwować specjalnym płynem owadobójczym. Do wymiany nadaje się także 750 mieszków podnoszących zawory każdej. Zniszczony jest również główny miech, w którym zostanie wymieniony skórzany fartuch oraz łożyska. Większość prac zostanie wykonana na miejscu w świątyni, ale część elementów instrumentu wymaga przetransportowania do specjalistycznego warsztatu, w którym zostaną poddane renowacji. Remont potrwa cztery tygodnie. - To dobry instrument - mówi organmistrz Joszka - typowy dla czasów, w których został wykonany. Charakteryzuje go romantyczna intonacja, przystosowana bardziej do akompaniamentu przy liturgii niż koncertowaniu.
- Organy - mówi Felicja Góra, znawca historii parafii Świętej Trójcy - ufundował w 1903 r. ks. proboszcz Leopold Dobrzyński. Zostały one zbudowane przez polską firmę Antoniego Szamańskiego z Warszawy. Na początku lat 70. ubiegłego wieku poddano je pierwszej renowacji, którą zakończono we wrześniu 1972 r. Ciekawostką jest chór muzyczny, wykonany w stylu barokowym, na którym ustawiono instrument ufundowany przez znany będziński ród Mieroszewskich.
- Chcieliśmy podjąć się remontu organów wcześniej, tak żeby zbiegło się to ze 100-leciem instrumentu - mówi ks. kan. Andrzej Stępień, proboszcz parafii Świętej Trójcy, ale pilniejsze prace na cmentarzu grzebalnym nie pozwoliły na podjęcie tej inwestycji. Jej koszt jest niebagatelny. Wyniesie prawie 50 tys. złotych. Renowacja była już koniecznością. Podczas liturgii bardzo często zacinały się piszczałki, rozpraszając uczestników nabożeństwa. Do tego stan instrumentu nie pozwalał na koncerty organowe, czego przykład mieliśmy w ubiegłym roku, kiedy to w ramach festiwalu Ave Maria do świątyni przybył chór z Płocka i nagle musiał zmieniać repertuar tak, żeby był odpowiedni do stanu instrumentu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




