O majowym Festiwalu Muzyki Poważnej „Ave Maria” z dr. n. med. Maciejem Hamankiewiczem rozmawia ks. Paweł Rozpiątkowski
Ks. Paweł Rozpiątkowski: - Jak doszło do tego, że lekarze podjęli się organizacji Festiwalu „Ave Maria”?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dr n. med. Maciej Hamankiewicz, przewodniczący Okręgowej Izby Lekarskiej w Katowicach Katowicach, ordynator Oddziału Wewnętrznego Szpitala Miejskiego w Będzinie: - Motyw był prosty. Zagłębie jest wielkim zbiorowiskiem ludności z absolutnie nieadekwatną do wielkości populacji ofertą kulturalną. Dostrzegaliśmy tę dysproporcję, bolała nas i postanowiliśmy coś zmienić.
- My to znaczy kto?
- Prof. Cezary Kucia, moja skromna osoba i inni lekarze pracujący w Izbie Lekarskiej. Od samego początku pomagał nam bardzo ks. prał. Mieczysław Oset. Festiwal był inicjatywą społeczną i jako społecznicy prosiliśmy urzędy o pomoc w organizacji.
- Czy nie mieliście obaw, że pomysł nie wypali?
Reklama
- Niektórzy nam to przepowiadali. Odpowiadaliśmy anegdotą o Afryce i butach. Według niej dwie firmy obuwnicze wysłały swych przedstawicieli na Czarny Ląd, aby zbadali rynek. Diagnoza pierwszego była następująca: Nie ma szans na sprzedaż, bo wszyscy chodzą boso, a drugi ocenił, że jest fantastycznie: wszyscy chodzą boso i będą kupowali buty. Znaczy to, że gdybyśmy nie spróbowali, to pewnie nigdy nie przekonalibyśmy się, czy będzie zainteresowanie taką muzyką, czy nie.
- Na początku było to jednak działanie w ciemno?
- Na początku każdego przedsięwzięcia mamy do czynienia z niewiadomymi, ale dopóki ich nie zweryfikujemy, dopóty nie spróbujemy. Spróbowaliśmy i okazało się, że jest zapotrzebowanie na muzykę poważną, a kolejne edycje Festiwalu tylko nas utwierdziły w przekonaniu. Powiem więcej. Odbiorca Festiwalu „Ave Maria” zna się na muzyce i jest wymagający. Po zakończeniu jednej edycji Festiwalu dopytuje się, co będzie w przyszłym roku. Boli nas wszystkich bezrobocie. Jego skala, akurat w naszym regionie. Tworzenie nowych miejsc pracy jest rzeczą priorytetową, ale nie mniej ważne jest także piękno. Żeby ludzie mogli i chcieli pracować, potrzeba im także piękna.
- Czemu akurat środowisko lekarskie zaangażowało się w tworzenie Festiwalu Muzyki Poważnej?
- Myślę, z 6-letniej perspektywy, że stało się bardzo dobrze. Pokazaliśmy prawdziwy wizerunek lekarzy. Nie taki, jak przedstawiają to media. Daliśmy dowód, że środowisko lekarskie znajduje przyjemność w tym, aby zrobić coś od siebie dla innych z czystej pasji, a nie dla jakiejkolwiek korzyści. Zresztą to nie jedyne przykłady społecznego zaangażowania lekarzy. Pozostając na płaszczyźnie kultury, wymienię choćby koncerty w kościele ewangelickim w Pszczynie, konkursy literackie czy fotograficzne.
Reklama
- To taka praca pozytywistyczna na wzór dr. Judyma?
- Oczywiście. Bo taka też jest rola lekarza.
- Wracając do Festiwalu „Ave Maria”. Skąd czerpiecie środki na jego organizację?
- Na początku były to głównie środki Śląskiej Izby Lekarskiej, w mniejszym stopniu Urzędu Miejskiego w Czeladzi oraz pozyskiwanych sponsorów. Teraz czasy się zmieniły o tyle, że trudniej o sponsorów, ale Festiwal nabrał już takiego rozpędu, że trwa i myślę, że nie ma możliwości, aby nie trwał.
- Dziękuję za rozmowę.