Reklama

Refleksje z Jubileuszowej 25. Pieszej Pielgrzymki z Przemyśla na Jasną Górę

Doszliśmy do Ciebie Matko... (1)

Niedziela przemyska 33/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Pielgrzymowanie to nie tylko wysiłek pokonywania kolejnych kilometrów.
To także, a może nade wszystko, odwaga pielgrzymowania w głąb siebie”.

Jak pokazał czas pielgrzymowania te słowa Metropolity Przemyskiego wygłoszone podczas homilii w archikatedrze, dla wielu z nas stały się swoistym hasłem tegorocznego pielgrzymowania. Siłą do tej wewnętrznej pielgrzymki stała się Eucharystia, którą w tym roku szczególnie staraliśmy się zgłębiać. 4 lipca te słowa stały się ziarnem rzuconym w glebę serc pątników trzech grup, które miało zacząć wzrastać podlewane trudem kolejnych godzin pielgrzymowania. Rozmowy z braćmi i siostrami w drodze ujawniły, jak ważna jest ta pierwsza Eucharystia.
Spakowane bagaże spokojnie czekają w samochodach. Odbierzemy je na końcu kolejnego etapu. Ale ten bagaż, który składamy do naszych serc nie jest tak bezwładny, wręcz przeciwnie - tętni życiem. A życie to, to przede wszystkim niepokój i nadzieja. Niepokój, czy uda się dokonać tego procesu, o jakim mówi tytuł jednej z piosenek Ucisz serce. Nadzieja, że jednak się uda, że te blisko 400 kilometrów będą wystarczającym czasem na uspokojenie serca, na złożenie go w ręce Matki, którą każdego niemal dnia będziemy spotykać w mijanych kościołach, Matki wzywanej różnymi wezwaniami, ale jednym kochającym sercem. Rozłożyliśmy zatem od progów przemyskiej archikatedry do Jej cudownego wizerunku zwanego Jackowym, czysty jeszcze kobierzec utkany przez serce niespokojne aż do tego dnia, kiedy się wreszcie zaczęło pielgrzymowanie. Jak opasły buch w skryptorium zmęczonego skryby zatrzasnęliśmy na chwilę odrzwia codziennych zajęć, by dać ulgę sercu. Od dziś na ten utkany z pamięci kobierzec zapraszać będziemy każdego dnia kolejnych przyjaciół, tych bliskich i tych, których poznaliśmy poprzez skierowaną do nas prośbę o modlitwę. Za trzy dni, kiedy nadejdzie pierwszy dzień nowennowej modlitwy, z serca wysypią się na ten kobierzec prośby, ujawnią się niesione intencje, prośby, ale nade wszystko niepokoje. Ruszamy - ulice mimo wczesnej, jak na wakacje pory, pełne żegnających. Każdy szuka oczyma kogoś najbliższego. Zazdrościmy nieco tym z Przemyśla, oni mają najwięcej tych, którzy ich żegnają.
Na chwilę jakby zapominam o obecności ludzi. Przed chwilą kładłem na ołtarzu modlitwę za Stasia. Dwa lata temu nie dane mi było iść w tym radosnym pochodzie wspierających się nawzajem bliźnich. Po tragicznym wypadku w Medyce odprowadzaliśmy Stasia, który zginął niosąc pomoc innym, na wieczny spoczynek. Jakieś życzliwe słońce zajrzało przez tę myśl - moment do mojego serca. Świadom, że Staś na pewno jest w niebie zacząłem odważniej pozdrawiać stojących. Wrócił pokój i jakaś nadzieja, która jeszcze była tak odległa, wstąpiła w serce. Mówiła, nie bój się, boją się wszyscy. Dasz radę. Z tego zamyślenia wyrwał mnie głos Księdza Biskupa: „I co dziadku, damy radę dojść?”. Uśmiechnąłem się. Jesteśmy rówieśnikami, ale jakoś szczególnie ucieszyła mnie ta bliskość lęku o siły. Powoli na beczkę octu, którą byłem, spadały pierwsze krople miodu. Pewnie nie tylko ja to odczuwałem.
W Kuńkowcach grupy „Jacka”, „Józefa”, „Kazimierza” były już żwawsze, co dało się słyszeć, bo śpiew stawał się mocniejszy. Wreszcie Bełwin. Pierwszy postój. Kolejny dar bliźnich - gościnność. Gwar, śmiechy. Odpuszczają powoli niepokoje. Rozgrzewa się serce nadzieją, pragnieniem - dojść. Zaczyna tętnić Kościół - wspólnota. Stojąca na poboczu karetka, z uśmiechniętą w środku siostrą pielęgniarką, „mruga” filuternie okiem - ja tu jestem, nie ma obaw, wszystko będzie dobrze. Ruszamy dalej. Przed nami najtrudniejszy tego dnia odcinek - do Woli Maćkowskiej. Jest czas rozejrzeć się po grupie. Już wypoczynek w Bełwinie był darem spotkania. Znajomi księża, siostry zakonne, i bracia i siostry z innych grup. Pozdrowienia, żarty, uśmiechy. Teraz rozglądając się po twarzach pątników grupy „Kazimierza” zaczynamy odczuwać coś w rodzaju sentymentalnego powrotu. To tak, jakby po roku nieobecności wracało się w znajome strony. Na przedzie kroczą bracia i siostry, które będą czuwać nad znakiem grupy, porządkowi, także znajomi. Nie ma wprawdzie siostry Magdy, ale jutro spotkamy ją w Jodłówce, gdzie jej wymodlony dar, córka Dominika, przez posługę Księdza Biskupa zostanie włączona w sakramencie chrztu do wspólnoty Kościoła, stanie się także członkiem pielgrzymkowej rodziny. Rozglądam się na tubowych - to trudny obowiązek podejmowany chętnie każdego dnia przez innych braci. Tu nieodmiennie wraca obraz sprzed lat, czas świadectwa brata Stanisława, który zawierzył Maryi i mimo choroby wybrał się w pielgrzymi szlak. Od tamtego czasu idzie co roku. Mężnie niesie tubę, a ja zawsze pamiętam jego świadectwo. Nieco za grupą, to też malowniczość krajobrazu „Kazimierza”, kroczy majestatycznie mama pięcioletniego Charytona. Tuż przed nią uśmiechnięty serwis medyczny. Ksiądz Biskup już nawołuje muzycznych do mikrofonu i „rodzina” wkracza powoli w pielgrzymkowy rytm. Jeszcze tylko czekamy na kolejne komunikaty Księdza Biskupa: „O tam, za tym lasem za piętnaście minut będziemy mieli postój”. Dla bywalców wiadomo, że owe piętnaście minut nieco się przedłuży, dla nowicjuszy to ważny zastrzyk energii i nadziei. Po sutym przyjęciu w Tuligłowach myślami jesteśmy już w Pruchniku. Jeszcze tylko „wróżby”, czy w Chorzowie zacznie padać, czy nie i wkraczamy na ostatni etap tego ważnego dnia. Pierwszego dnia. Przed Pruchnikiem słychać już westchnienia żalu - to liczna grupa przemyślan, która - co już stało się tradycją - odprowadza nas w ten jeden dzień. Tak, jak choćby mama księdza neoprezbitera Marcina, chcieliby iść dalej. Tak obfity mają „plecak” intencji. Niestety, obowiązki nie pozwalają. Obiecujemy, że będą z nami. I ta obietnica nie jest gołosłowna.
Wreszcie Pruchnik. Wielu wita się jak starzy znajomi. Szum samochodów, nawoływania. To wszystko zwiastuje radość odpoczynku. Do końca na placu ksiądz proboszcz czujnym okiem omiata zmęczonych i nie odejdzie, aż każdy znajdzie swoje miejsce.
Wieczorem już sennie myśl biegnie w stronę innych miast archidiecezji. Z Leska, Brzozowa, Krosna, Łańcuta, Jarosławia wyruszają lub wyruszą kolejne grupy. Ta tęskna myśl towarzyszyć nam będzie przez pięć dni - aż do spotkania w Paszczynie.
Wczesne wstawanie, modlitwy poranne, medytacja, konferencja, Różaniec, Koronka, Droga Krzyżowa, potem nowenna, wreszcie modlitwy wieczorne, zwiastujące, że już wnet odpoczynek - to harmonogram pielgrzymiego dnia. Pozornie jednostajny, w rzeczywistości z każdego punktu przebija wielki dynamizm chrześcijańskiego zmagania się z trudem - tym fizycznym, ale przede wszystkim duchowym. Każdy z punktów dnia jest jak medykament, który słaby człowiek przyjmuje z nadzieją, że kiedy stanie u kresu tych kilkunastu dni odważy się na porzucenie, jak ów chromy, kalekich kul życia i zacznie chodzić samodzielnie. Właśnie w Paszczynie otrzymujemy co roku ten dar, poprzez determinację walki o zdrowie dla chromych, w posłudze ks. prał. Zarycha. Ale o tym za tydzień.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2005-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Fatima: sanktuarium będzie wystawiać pielgrzymom pamiątkowy certyfikat

2026-02-27 18:36

Adobe Stock

Władze sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie kończą przygotowania do rozpoczęcia wydawania pątnikom certyfikatów ukończenia pielgrzymki do tego popularnego miejsca kultu maryjnego. Jak sprecyzował rektor fatimskiego sanktuarium, pamiątkowe świadectwa będą wydawane od października w jednym z budynków w centrum tej portugalskiej miejscowości. Dodał, że inicjatywa ma związek z planowanymi uroczystościami upamiętnienia 110. rocznicy objawień maryjnych w Fatimie, która przypadnie na pierwszą połowę 2027 roku.

Więcej ...

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej działalności i posługi ks. Teodora

2026-02-27 16:04

Materiał prasowy

Zarząd Fundacji Teobańkologia poinformował o istotnych zmianach w funkcjonowaniu jednej z największych polskojęzycznych społeczności modlitewnych w internecie. Zgodnie z dekretem ks. Teodor Sawielewicz, założyciel dzieła, z dniem 1 marca 2026 r. rozpocznie posługę jako wikariusz w parafii pw. NMP Matki Kościoła we Wrocławiu.

Więcej ...

Leon XIV odwiedzi jedną z najgorszych dzielnic Rzymu. Kwitnie tam przemoc, narkotyki, prostytucja

2026-02-28 11:25
Rzymska parafia czeka na Leona XIV

Vatican Media

Rzymska parafia czeka na Leona XIV

W niedzielę 1 marca Papież spotka się ze wspólnotą na wschodnich obrzeżach Rzymu, w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego w dzielnicy Quarticciolo. To jeden z najtrudniejszych rejonów Rzymu. Pleni się tam handel narkotykami, prostytucja, napaści, uczestnicy procesji religijnych bywają opluwani. „Przeciwdziałamy upadkowi dzielnicy, niosąc nadzieję Ewangelii” – mówi proboszcz, o. Daniele Canali, oczekując, że nowym promień światła zabłyśnie dzięki wizycie Papieża.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie?"

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

Kościół

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

Wiara

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

Świadectwo z Jasnej Góry:

Wiara

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule...

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Wiara

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Twórcy filmu

Kościół

Twórcy filmu "Najświętsze Serce": szatan nie chciał...

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czy chcesz stać się zdrowym?"

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Dlaczego zwątpiłeś?"

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...

Wiara

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...