Nie byłoby dobrze, gdybyśmy żywili w sercach złudną nadzieję, że przyjdą kiedykolwiek takie czasy, w których kapłaństwo będzie czymś atrakcyjnym, oczekiwanym i skutecznie reklamowanym jako droga do pewnej kariery dla młodych ludzi. Kapłani z prawdziwego zdarzenia (z powołania) nie mieli, nie mają, nie będą mieli i wręcz nie mogą mieć życia usłanego różami.
Kard. Henryk Gulbinowicz w słowie wstępnym do książki pt. „Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu”
Przychodzę pod gmach Seminarium - jeszcze obryzgany wojną. Na placu, gdzie w tej chwili stoi posąg Chrystusa Króla, był wtedy olbrzymi lej po bombie. Płot, który obecnie stoi przed murem, został podmuchem rzucony na ścianę budynku. Wchodzę do gmachu - brzydko, pobielone wapnem ściany, a właściwie cegły czerwone, bo Niemcy z tego gmachu, który był od początku kolegium dla studentów teologii, zrobili szpital, zatem budynek wymagał dezynfekcji. Potem pojechałem na parę tygodni do domu, a kiedy wróciłem przyjechałem już do Seminarium, na pl. Katedralny. Tam zdołano już przygotować parter od strony placu i ogrodu, ale tylko parter, bo pierwsze, drugie i trzecie piętro było jeszcze zrujnowane. Tam pracowali jeszcze robotnicy i raz po raz z różnych rzeczy okradali księdza rektora. No, bo też mieszkał on jak w dziupli i nie można się było zamknąć; raz mu zginęły pieniądze, to znów buty - taki był los.
Mieszkaliśmy - trzeba powiedzieć - komfortowo, bo ta wyremontowana cześć była wykonana bardzo ładnie.
Bp Józef Pazdur w rozmowie z ks. Aleksandrem Radeckim
Zakłada Wrocław seminarium swoje w czasach niezwykłych, w czasach, kiedy się cisną na usta słowa psalmisty: „qui seminat in lacrimis...” Trudności się piętrzą i jeszcze piętrzyć będą ze wszystkich stron! Odpowiedzialność, jaka ciąży na pierwszych od wieków hierarchach polskich na ziemiach zachodnich, odpowiedzialność wobec Boga, Kościoła, Narodu i historii jest rzeczywiście straszliwie wielką. Sami o własnych siłach nie damy sobie rady. Dlatego zwracamy się o pomoc do Tego, który kiedyś powiedział: „Nolite tomere, pusillus grex” - i powiedział dalej: „Oto Ja jestem z wami”.
Kard. Bolesław Kominek w kazaniu na poświęcenie Seminarium Duchownego we Wrocławiu
W latach 1947-69 seminarium wrocławskie prowadzone było przez trzech rektorów: ks. Józefa Marcinkowskiego, ks. Aleksandra Zienkiewicza i ks. bp. Pawła Latuska. Od pierwszych dni powojennej historii WSD we Wrocławiu realizowana była formacja duchowa i intelektualna alumnów. Do swoistych cech i specjalnych doświadczeń wrocławskiego seminarium w jego początkach, które miały swój wpływ na formację kapłańska, należała praca fizyczna. Praca fizyczna alumnów przy odgruzowywaniu samego budynku seminaryjnego, okolic katedry, całego Ostrowa Tumskiego i oczyszczanie okolicznych ulic z pozostałości wojennych.
Ks. Marian Biskup, rektor
Uczyli się tu studenci teologii zarówno przed I wojną światową, jak i przed II, ta zaś pozostawiła na tych murach swoje niszczycielskie ślady. (...) Po remoncie i odbudowie tych niszczycielskich śladów w 1947 r. schroniło się w tych murach Metropolitarne Seminarium Duchowne. W jego obrębie tworzono stopniowo warunki, fundamenty, gromadzono bibliotekę, podnoszono warsztat naukowy, ale przygotowywano i profesorów, by tę uczelnię uznać za podstawę Wydziału Teologicznego. On to z czasem, szczególnie w obronie przed tymi, którzy chcieli zrywać napisy, szyldy, otrzymał przydomek „papieski”. (...) W roku 1950 przyszedł czas eksterminacji. W Czechosłowacji dekret komunistyczny nie tylko zniszczył Seminarium - on jak walec przejechał po całej generacji kleryckiej i profesorskiej. Czy i u nas nie mogło być podobnie? Mogło się stać, gdyby nie jedno. Z tego domu wychodził niespełna przed 40 laty orszak Episkopatu z Księdzem Kardynałem Prymasem Wyszyńskim na czele. On to przed Seminarium, na pl. Katedralnym, wypełnionym tysięcznymi tłumami wiernych, z niemałą ekspresją ducha odpowiadał tym, którzy chcieli, jako dobra poniemieckie, konfiskować te mury. „To nie dobra poniemieckie, wołał Kardynał, to dusza polska, to królewski szczep Piastowy.” Pisał się wówczas rok 1965, wkrótce potem przyszła konfrontacja roku milenijnego, która przechyliła zwycięstwo.
Ks. prof. Jan Krucina
Pomóż w rozwoju naszego portalu



