Reklama

Diamenty odgrzebane z popiołów

Niedziela podlaska 51/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Niezliczona jest liczba tych, którzy na polskiej ziemi (a raczej na ziemiach I Rzeczypospolitej, rozległych terenach polsko-litewsko-ruskich) cierpieli dla Chrystusowego Krzyża i ponosili dla Niego największe ofiary”
(Jan Paweł II - Siedlce, 10 czerwca 1999 r.).

S. Tacjana, a dla niektórych po prostu Tania, jest dumna ze swojego rodzinnego Iwieńca, miasteczka wielkości naszego Ciechanowca, położonego w malowniczym zakątku dzisiejszej Białorusi, na krańcach Puszczy Nalibockiej, między Mińskiem a granicą z Litwą. Przepływająca przez miasto rzeka Wołma, na której kiedyś żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza urządzali zawody sportowe i efektowne pokazy wojskowe, przypomina, że były to Kresy Rzeczypospolitej. Polskość i katolicyzm zapuściły tu tak głębokie korzenie, że po dziś dzień ludzie dzielnie trwają przy swojej wierze, a najcięższe doświadczenia nie są w stanie ich złamać i oderwać od Boga. Żyjąc skromnie i prosto, wznieśli oni w Iwieńcu dwie okazałe świątynie - kościół barokowy pw. św. Michała Archanioła z klasztorem z XVII wieku, nazywany na co dzień „białym” oraz neogotycki kościół pw. św. Aleksego, tzw. „czerwony”, poświęcony w 1907 r. Obie świątynie są chlubą tutejszych katolików i świadkami przebogatych dziejów miasta. Z kościoła „białego” wyszli dwaj wielcy męczennicy II wojny światowej, franciszkanie: bł. o. Achilles Puchała i bł. o. Herman Stępień, wyniesieni na ołtarze przez Papieża Jana Pawła II w 1999 r. wraz ze 106 innymi męczennikami.
„To właśnie dzięki wstawiennictwu tych męczenników narodziło się moje powołanie zakonne - zwierza się s. Tacjana, która przed kilkoma miesiącami gościła w Bielsku. - Kiedy na przełomie lat 80. i 90. nastąpiło pewne ocieplenie i powstały realne szanse na odzyskanie wspomnianych kościołów, wcześniej zagrabionych przez bolszewików, coś drgnęło w moim sercu. Uświadomiłam sobie, jak bardzo ludzie młodzi, moi rówieśnicy, nie doceniają tych wartości, które pozostawili nam rodzice i dziadkowie, a także kapłani, z których wielu poległo za wiarę. Wiosną 1993 r., po skończeniu szkoły średniej, zamiast na bal maturalny wybrałam się na pieszą pielgrzymkę do Budsławia, sanktuarium maryjnego będącego na Białorusi drugą Częstochową. Co mam dalej robić? - pytałam nieśmiało Matki Bożej, klęcząc u Jej stóp. Z pielgrzymki wróciłam umocniona duchowo, ale bez bliżej określonych planów. Kilka miesięcy później, 19 lipca, pojechałam z kuzynem jego autem do Borowikowszczyzny, wsi oddalonej od Iwieńca o ok. 10 km, aby złożyć kwiaty i pomodlić się w miejscu, gdzie Niemcy bestialsko zamordowali i spalili o. Puchałę i o. Stępnia. Była to okrągła, 50. rocznica ich śmierci - błogosławionej śmierci, gdyż była ona ratunkiem dla ok. 600. osób, skazanych na rozstrzelanie podczas odwetowej akcji niemieckiej. Jechaliśmy trochę za szybko i w pewnym momencie naszym autem straszliwie zarzuciło. Wpadliśmy w poślizg i z rozpędem uderzyliśmy w drzewo. Z samochodu zrobiła się kupa złomu, a nam właściwie nic się nie stało. Milicjanci, którzy przyjechali na miejsce wypadku, nie kryli zdziwienia: «Powinniśmy was zapakować w czarne worki, a wy jesteście cali i zdrowi». Wtedy zrozumiałam, że za tym cudownym ocaleniem stało męczeństwo ojców franciszkanów. To oni wskazali mi drogę, jaką miałam dalej iść. Wkrótce pojawiła się możliwość wyjechania do Polski. Tu poznałam wspaniałych ludzi, w tym s. Teresę z Bydgoszczy, którzy pomogli mi w zrealizowaniu mojego powołania” - opowiada s. Tacjana.
Ponad dziesięć nader pracowitych lat spędzonych w Zgromadzeniu Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi we Włocławku, a następnie w Gdańsku, przyniosło obfity plon w życiu s. Tacjany. Została katechetką, ale przede wszystkim poświęciła się dzieciom opuszczonym przez rodziców. W tej pracy, tak pełnej samozaparcia i wymagającej wielu jakże trudnych zwycięstw nad sobą, poznawała prawdziwe życie i... siebie. W gdańskiej dzielnicy Zaspa chciała przytulić wszystkich nieszczęśliwych maluchów, którym na co dzień skąpiono zwykłego, rodzinnego ciepła. Nie dopuszczała myśli, że może nie mieć dla nich czasu.
W tym samym czasie studiowała na Papieskim Wydziale Teologicznym. Pracę magisterską poświęciła swoim duchowym opiekunom, a ściślej mówiąc „realizacji charyzmatu franciszkańskiego na przykładzie błogosławionych męczenników o. Achillesa Puchały i o. Hermana Stępnia z Iwieńca na Białorusi”. Nie kryjąc łez, przypomniała słowa swojego promotora ks. prof. Ireneusza Werbińskiego z Torunia: „Cieszę się, Taniu, że udało ci się odgrzebać diamenty z popiołów przeszłości. Kochaj i żyj w nadziei, a nigdy nie będziesz sama”.
Te słowa nie były li tylko górnolotnym hasłem, ale programem, który s. Tacjana chce dalej realizować, teraz już w dalekim od Polski Swietłagorsku na Białorusi, nieopodal granicy z Ukrainą. Tam, tak jak do niedawna w Gdańsku, nasłuchuje w duchu bicia dzwonów iwienieckich kościołów i wspomina tych, którzy walczyli o te świątynie, cierpieli i umierali za nie. I wciąż podziwia odwagę Weroniki Bancarewicz. Ta dzielna kobieta, będąc z delegacją u samego Gorbaczowa, powiedziała mu wprost: „Choć po brodę w błocie, ale nigdy nie opuszczę Chrystusa”. Później przyjechała do Polski, spotkała się z kard. Józefem Glempem oraz reporterem Radia Watykańskiego. „Od ponad 30 lat prosimy i piszemy po całym Związku Radzieckim o zwrócenie nam choć jednego kościoła i zarejestrowanie komitetu parafialnego, aby mógł służyć wiernym. U nas są dwa kościoły i obydwa zostały zajęte i zamienione budynki gospodarcze. Modlimy się przed drzwiami starej kaplicy cmentarnej, która także jest zamknięta przez miejscowe władze. Ale i stąd nas przeganiają, nakładają kary pieniężne, potrącają z zarobków od 30 do 50 rubli. Zebraliśmy 4 tys. podpisów. Najbliższy kościół jest oddalony od 30 km od Iwieńca. Proszę Episkopat Polski o przyjście nam z pomocą i przekazanie naszej krzywdy Ojcu Świętemu, a także powiadomienie Międzynarodowej Organizacji Praw Człowieka”. Za pośrednictwem Radia Watykańskiego słowa te popłynęły w świat, wywołując solidarność ludzi wierzących, a zarazem konsternację władz w Moskwie. I choć od tego dramatycznego apelu minęło jeszcze trochę czasu, to jednak świątynie iwienieckie rychło wróciły do swoich prawowitych właścicieli - w 1989 r. kościół „czerwony”, a w kilka lat później - „biały”. Były kompletnie zdewastowane, zwłaszcza kościół „biały”, w którym mieścił się zakład produkcyjny. Z niebywałą energią i z Bożą pomocą ludzie przystąpili do odbudowy swoich umiłowanych świątyń - strażnic katolickiej wiary na Wschodzie.
„Przedziwne są drogi, którymi Pan prowadzi nas i w różnych porach życia angażuje do pracy w swojej winnicy” - powiedział kard. Kazimierz Świątek w Iwieńcu 2 lipca 1994 r. podczas rozpoczęcia perygrynacji obrazu Matki Bożej Butsławskiej, czczonej jako główna patronka Białorusi. Przez dwa i pół roku Matka Boża Butsławska w swoim wizerunku odwiedziła ponad tysiąc domów i zakończyła swoją wędrówkę we wsi Borowikowszczyzna, gdzie zginęli ojcowie franciszkanie. Cała peregrynacja była wielką patriotyczno-religijną manifestacją tutejszego ludu.
Iwieniec jest obecnie najważniejszym domem formacyjnym na Białorusi, w którym ojcowie franciszkanie rozwijają swoją działalność misyjną, kontynuując trwającą od 1702 r. tradycję starej prowincji rosyjskiej. Po dziesięciu latach ich pracy w tym mieście, odkąd powrócili tu po raz trzeci, wzbogacili się o kilku młodych franciszkanów pochodzących już z Białorusi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2005-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Kard. Parolin: nie do przyjęcia jest robienie ze śmierci widowiska

2026-10-11 09:43
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Vatican Media

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin skomentował decyzję Pentagonu o transmitowaniu na żywo w internecie egzekucji przez rozstrzelanie Nidala Hasana. „Stanowisko Kościoła jest całkowicie przeciwne karze śmierci” – przypomniał hierarcha. Odnosząc się do Pokojowej Nagrody Nobla przyznanej Navi Pillay, stwierdził, że walka o prawa człowieka jest czymś pozytywnym.

Więcej ...

Wiedeń: ponad 3 tys. osób wzięło udział w Marszu dla Życia

2026-10-11 08:09

pixabay.com

W sobotę ponad 3 tys. osób wzięło udział w wiedeńskim Marszu dla Życia, manifestując na rzecz lepszej ochrony życia, poinformowało Stowarzyszenie Marsz dla Życia, będące organizatorem wydarzenia. Uczestnicy demonstracji, która według zapewnień organizatorów miała charakter apolityczny, opowiedzieli się za ochroną nienarodzonych dzieci oraz zwiększeniem wsparciem dla kobiet i rodzin, a także sprzeciwili się eutanazji.

Więcej ...

W twoim domu brakuje pokoju? Maryja wie, co zrobić

2026-10-11 19:56

pexels.com

Napięcie, kłótnie, niewypowiedziane słowa i stare urazy potrafią odebrać rodzinie poczucie bezpieczeństwa. W Kanie Galilejskiej Maryja zauważyła problem, zanim inni zdążyli o nim powiedzieć. Dziś możesz przynieść Jej także swój dom.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Kraków wybrał nowego prezydenta

Kraków wybrał nowego prezydenta

Nowenna do bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Wiara

Nowenna do bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Kard. Parolin: nie do przyjęcia jest robienie ze śmierci...

Kościół

Kard. Parolin: nie do przyjęcia jest robienie ze śmierci...

W twoim domu brakuje pokoju? Maryja wie, co zrobić

Wiara

W twoim domu brakuje pokoju? Maryja wie, co zrobić

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Wiara

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Wiadomości

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Wiadomości

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Wiadomości

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Wiadomości

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan