Reklama

Henryków nieznany

Dla kogoś, kto nigdy tutaj nie był, zdziwienie może być duże. Stary, potężny klasztor i zapał młodych ludzi do modlitwy i pracy. W tym miejscu dzieje się dużo. To tu jest początek wzrastania w kapłaństwie, tzw. rok poprzedzający, Annus Propedeuticus wrocławskiego seminarium. To tutaj ci, którzy później na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu będą otrzymywać szlify kapłańskie, walczą, tworzą, próbują, lepią, burzą wyobrażenia, naprawiają i rosną. I można się dziwić i można pytać, ale jedno jest pewne: pomimo, że świat pędzi w tempie oszalałym, bez asekuracji, to tutaj czas jakby się zatrzymuje i w zaciszu starych, trzynastowiecznych murów i powietrza ciężkiego od modlitw przesuwa się, żyje swoim rytmem. To tutaj od 2002r. jest Katolickie Liceum Ogólnokształcące dla chłopców, jedyna w Polsce szkoła prywatna nieodpłatna, od 1997 r. jest Dom Opieki Caritas im. św. Jadwigi Śląskiej, a od maja 2005 r. prowadzone są Warsztaty Terapii Zajęciowej dla młodych ludzi z całego niemal ząbkowickiego powiatu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

To miejsce stwarza klimat, w którym dobrze się modli i dobrze się żyje. Jest urokliwe, pełne ciszy. Właściwie cały dom jest tu wypełniony ciszą - mówią diakoni wrocławskiego seminarium, którzy tego samego dnia odwiedzili Henryków - Jednak my, w czasie formacji Annus Propedeuticus, nie mieliśmy świadomości, że to tu cystersi modlili się przez tyle stuleci, że tradycja, że historia. To miejsce jest takie, że po zastanowieniu można zrozumieć, dlaczego cystersom właśnie tu było dobrze. Cisza i brak rozrywek poza nauką i pracą to duża pomoc w formacji, zwłaszcza pierwszego roku. Poza tym tutaj dobrze integruje się grupa. Kiedy przechodziliśmy do Wrocławia, byliśmy już pewną całością, wiele razem przeszliśmy, przepracowaliśmy wiele godzin. Seminarium tworzy klimat modlitwy i wyciszenia - dodają - ale tutaj ludzie, którzy przychodzą z rozkrzyczanego, hałaśliwego świata, mają szansę spotkać Boga naprawdę”.
Przez kilka godzin wędruję po henrykowskich ogrodach, odwiedzam liceum, wyremontowany gmach internatu, szkolną kaplicę. Oprowadzana przez dobrze przygotowanego przewodnika, kleryka pierwszego roku, zaglądam do seminaryjnego wirydarza, kaplicy alumnów, refektarza, wreszcie pokojów, w których mieszkają. Z okien wypatruję tego, co dla ich oczu jest codziennością: zieleni starych drzew i równo przyciętych żywopłotów i zagrody dla zwierząt. Teren jest duży, wymaga wiele pracy, aby wszystko wyglądało tak pięknie. „Praca nie jest tylko zamierzoną realizacją hasła «Ora et labora», ona po prostu jest koniecznością wtedy, gdy jest ogród, o który trzeba dbać, są zwierzęta, są drzewa, które ktoś musi posadzić, a potem czuwać, by rosły” - opowiada ks. Jan Adamarczuk, wicerektor seminarium i dyrektor liceum. „Często zdarza się, że po latach przyjeżdżają kapłani ze swoimi grupami parafialnymi, np. z ministrantami, i mówią: «Patrzcie, a to drzewo to ja sadziłem». Atmosfera modlitwy i koniecznej, codziennej pracy, przenika życie i kształtuje postawy. Annus Propedeuticus to przecież początek drogi kapłana. A tu, gdzie możliwe jest obcowanie z pięknem, obcowanie ze sztuką sakralną, można kształtować wrażliwość, która później tak bardzo potrzebna jest kapłanowi w duszpasterskiej pracy”.
Po kilku godzinach wędrówek w refektarzu czeka obiad. Korzystam z okazji i siadam przy stole z uczniami Liceum, tegorocznymi maturzystami. „Tu jest trochę jak w wojsku - mówią - każdy musi znać swoje miejsce i swoje obowiązki, ale jest to wielka szansa, z której warto skorzystać. Te trzy lata, które właściwie za nami, były wyjątkowe. Ja - opowiada jeden z nich - w nagrodę za dobre wyniki z angielskiego, spędziłem miesiąc w Stanach. Żadne liceum nie dałoby mi takiej możliwości”. A telewizja? Internet? Szkolne sympatie? Wypytuję trochę chaotycznie, ale przecież tym żyją ich rówieśnicy, zwłaszcza w dużych miastach. „Na telewizję szkoda czasu, no, może czasem, staramy się obejrzeć Teleekspress. Internet też zajmuje go zbyt wiele, więc tylko sprawdzamy pocztę. A sympatie? Cóż, zazwyczaj pytanie brzmi: Czy na studniówkę wypożyczają nam siostry zakonne... Oczywiście, że są sympatie, albo w rodzinnych miejscowościach, albo tutaj. Wszystko w naszym życiu jest normalne, tylko hierarchia jest jasno określona. Początek bywa trudny, trzeba się przyzwyczaić, ale potem nikt nie może sobie wyobrazić innego życia”. Na pytania czy teraz, po upływie trzech lat, podjęliby też taką decyzję odpowiadają jasnym, pewnym głosem, że bez wahania, bo to szansa i dobry początek dorosłej drogi.
Do Henrykowa trzeba przyjechać. Trzeba zobaczyć kościół parafialny, z obrazami Willmanna i stallami, Salę Purpurową, Dębową i Papieską. Trzeba zajść do refektarza z piecem kaflowym i stiukami, przystanąć na modlitwę w kaplicy i przejść się klasztornym korytarzem. Trzeba się wybrać na długi spacer po przyklasztornym ogrodzie, dojść do Pustelni kard. Henryka Gulbinowicza, zobaczyć zwierzyniec z osłem Julkiem, wreszcie dotrzeć do grobowca Wielkiego Księcia Saksońsko-Weimarskiego. W zwiedzaniu pomogą miejscowi przewodnicy: w okresie maj-czerwiec w soboty w godz. 12.00 i 14.00, w niedziele o godz. 11.00, 13.00 i 15.00. W okresie wakacyjnym codziennie w godz. 11.00, 14.00 i 16.00.

Kard. Henryk Gulbinowicz

W 1945 r. opactwo przeszło na własność PRL. 20 lat później powstała tam szkoła rolnicza. Kiedy przyszedł kryzys lat 80., a szkół rolniczych było w okolicy kilka, zdecydowano o likwidacji. Zaproponowano, aby przejęła to kuria. Powiedziałem wtedy, że my tego przecież wziąć nie możemy, bo to własność cysterska i proszę się kontaktować z nimi. Cystersi ocenili, że nie będzie ich stać na przejęcie i wyremontowanie tego obiektu. Poprosiłem, aby tę rezygnację wyrazili na piśmie, a potem musiałem decyzję konsultować z Kapitułą, z Radą Kapłańską. Mnie samego bardzo ciągnęło do tych staroci, ale musiałem się z decyzją wspólną zgodzić. I okazuje się, że była ona dla diecezji słuszna. Dodatkowym impulsem było jeszcze to, że kiedy byłem w Rzymie, spotkałem się z biskupami z Afryki. Okazało się, oni mają Annus Propedeuticus, tzn. że kandydaci do kapłaństwa pierwszy rok przeżywają osobno. Henryków do takiej reformy nadawał się idealnie, bo tam są możliwości nauczenia teologii materii, nie tylko teologii ducha. W tym samym czasie zostałem wybrany przez episkopat jako przedstawiciel na synod do Rzymu na temat formacji młodego duchowieństwa. Synod był w październiku, a od 25 września 1990 r. archidiecezja wrocławska już miała swój Annus Propedeuticus.
Ale Henryków to nie tylko seminarium. W tym roku będzie tam już trzecia matura liceum ogólnokształcącego dla chłopców. A jak narodziła się ta inicjatywa? Kiedyś bp Edward Janiak podczas wizytacji w pewnej parafii rozmawiał z przedstawicielem rady parafialnej, który opowiadał, że ma syna. Ten właśnie skończył szkołę podstawową, ale nie stać ich na zapewnienie mu dalszej nauki. I tak to się zaczęło. W dawnych salach sądu opackiego klasztoru powstały sale lekcyjne. Dzięki ofiarności kapłanów naszej archidiecezji nauka w szkole dla wszystkich jest bezpłatna.

Ks. dr Jan Adamarczuk,

wicerektor MWSD, dyrektor LO im. bł. Edmunda Bojanowskiego
Myślę: „Henryków” i chylę głowę przed historią tego miejsca. Przed trudem pracy pierwszych mnichów, którzy 28 maja 1227 r. tu przybyli, zobaczyli mokradła, puste pola i powoli zaczęli zmieniać to miejsce, zaczęli je zagospodarowywać, kierując się zasadą „Ora et labora”, „Módl się i pracuj”. Myślę o dziedzictwie, które od nich otrzymaliśmy, i myślę też o odpowiedzialności za nie. Przez odpowiedzialność rozumiem też konieczność pokazywania tego miejsca innym, otwierania go po to, aby trud pracy i wspaniałość dzieła cystersów, budowana przez wieki, mogły być poznawane. Połączenie modlitwy i pracy dało takie owoce. Myślę, że dla dzisiejszego świata, który przede wszystkim chce pracować, jest to ważne.
Nie zapominam o „Księdze Henrykowskiej”. Z jednej strony trzynastowieczne dzieło, piękne samo w sobie, ale z drugiej jest tam pierwsze, polskie zdanie. I co jest znamienne? Że to pierwsze zdanie zostało wypowiedziane w klasztorze zbudowanym na modłę francuską, zapisał je Niemiec, w księdze pisanej po łacinie, a słowa wypowiedział Czech do swojej żony, która przecież byłą Ślązaczką.
Kiedy myślę „Henryków” nie mogę nie pochylić się nad trudem tych, którzy pracowali tutaj po roku 1990, a więc wtedy, gdy opactwo cysterskie przeszło w ręce Kościoła wrocławskiego. Inicjatywa kard. Henryka Gulbinowicza, jego troska i miłość do tego miejsca. Zatroskanie abp. Mariana Gołębiewskiego. Przecież zaraz po swojej nominacji, w pierwszym dniu, kiedy przyjechał poznawać diecezję, chciał przyjechać do Henrykowa, chciał zobaczyć to miejsce, o którym, jak sam powiedział, tak wiele słyszał.
Myślę też o przyszłości tego miejsca. Myślę o Annus Propedeuticus, myślę o liceum. To ważne, że są tutaj młodzi ludzie, którzy uczą się, pracują i modlą. Ważne jest to, że istnieje tutaj Dom Opieki. Doświadczenie opiekowania się ludźmi starszymi, schorowanymi jest przyszłemu kapłanowi bardzo potrzebne. Przyszłość Henrykowa wiążę z tymi instytucjami, które funkcjonują, ale też w dużej mierze z walorami turystycznymi tego miejsca.

Wysłuchała AB

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2007-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Święty Grzegorz z Nazjanzu

Św. Grzegorz z Nazjanzu

anonimus / pl.wikipedia.org

Św. Grzegorz z Nazjanzu

Dzisiaj chciałbym mówić o jego przyjacielu Grzegorzu z Nazjanzu, pochodzącym - podobnie jak Bazyli - z Kapadocji. Ten wspaniały teolog, mówca i obrońca wiary chrześcijańskiej z IV wieku był znany ze swojego daru wymowy, a jako poeta miał wnętrze subtelne i wrażliwe.

Więcej ...

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Karol Porwich/Niedziela

Publikujemy kalendarz uroczystości i świąt kościelnych w 2026 roku.

Więcej ...

Droga św. Jakuba ustanowiła nowy rekord: w 2025 roku ponad pół miliona pielgrzymów

2026-01-02 13:28
szlak jakubowy

Karol Porwich/Niedziela

szlak jakubowy

Pielgrzymowanie Drogą św. Jakuba cieszy się coraz większym zainteresowaniem: w roku pielgrzymkowym 2025 liczba pielgrzymów pobiła wszystkie poprzednie rekordy i po raz pierwszy przekroczono granicę pół miliona. Według statystyk Biura Pielgrzymów w Santiago de Compostela, certyfikaty otrzymało 530 987 pielgrzymów. Wśród nich 53,4 proc. stanowiły kobiety - było ich prawie 35 tys. więcej niż mężczyzn. Jak zawsze, najliczniejszą narodowością byli Hiszpanie (228 527), a następnie Amerykanie (43 980), Włosi (26 680) i Niemcy (24 356).

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zmiany zasad pisowni polskiej obowiązujące od 1 stycznia...

Wiadomości

Zmiany zasad pisowni polskiej obowiązujące od 1 stycznia...

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Kościół

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Niedziela Kielecka

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Najgorsze przestępstwo ludzi Kościoła? Brak...

Wiara

Najgorsze przestępstwo ludzi Kościoła? Brak...

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Kościół

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kraków: wiadomo, kto będzie osobistym sekretarzem kard....

Kościół

Kraków: wiadomo, kto będzie osobistym sekretarzem kard....

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!

Kościół

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Wiara

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój