Anna Bensz-Idziak: - Mija 10 lat od czasu, kiedy przez Polskę przetaczały się powodziowe fale. Jakie działania na rzecz poszkodowanych przez „wielką wodę” Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej podjęła w pierwszej kolejności?
Reklama
Ks. Zygmunt Zimnawoda: - Po „wybuchu” wielkiej wody na południu Polski Caritas naszej diecezji rozpoczęła zbiórkę finansową i rzeczową na pomoc powodzianom. Okazało się jednak bardzo szybko, że to również my będziemy potrzebowali pomocy. Pierwsza pomoc skierowana była do osób ewakuowanych oraz broniących miast i wiosek na wałach przeciwpowodziowych. Żywność, woda, środki czystości, to był pierwszy fundamentalny krok pomocy. W drugim etapie realizowany był program pomocy zaraz po powrocie do zniszczonego wodą domu, gospodarstwa, pola. Świadomie wymieniam te miejsca, gdyż zniszczenia dotknęły głównie miejscowości - parafie wiejskie. Wielka woda nie była u nas falą uderzeniową, lecz rozlewała się na tysiące hektarów. W tym czasie powodzianie otrzymali nie tylko wsparcie materialne. Duchowo podtrzymywali ich kapłani, głównie księża proboszczowie, którzy byli ze swoimi wiernymi. Wsparciem i solidarnością serca obdarzyli powodzian także księża biskupi, odwiedzali ich w tracie walki z żywiołem. Również nasze seminarium paradyskie otwarło swe podwoje na pomoc ofiarom powodzi. W tym czasie odbyły się spotkania księży proboszczów parafii dotkniętych kataklizmem, z udziałem księży biskupów, podczas których omawiano między innymi stan zniszczeń i kierunki pomocy. Zostały wtedy wypracowane dwa kierunki pomocy, zatwierdzone przez Biskupa diecezji. Pierwszy kierunek, to pomoc doraźna: finansowa i rzeczowa; drugi - pomoc długofalowa, aby wszystkiego od razu „nie przejeść”, aby w całym ogromie strat widzieć nie tylko lipiec i sierpień wraz z jesienią 1997, ale także okres zimy i wiosnę 1998. Zapadła także decyzja, iż środki finansowe pochodzące z diecezji zostaną przekazane na pomoc finansową, a pochodzące z zewnątrz na pomoc rzeczową.
- W jaki sposób realizowana była pomoc doraźna i długofalowa?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
- Po powrocie do zniszczonych domów i gospodarstw trzeba było dokonać wielkiego sprzątania i nieraz wymiany zniszczonego sprzętu, trzeba było także nakarmić zwierzęta i oczyścić wiele hektarów zniszczonych pól i łąk. Stąd zrodził się program pomocy w postaci środków czystości i dezynfekujących, środków rekultywacji ziemi i ton przeróżnych pasz. W tym czasie także spływały od parafialnych komisji wnioski o dotacje finansowe dla poszkodowanych osób, rodzin. Kwota pomocy finansowej wyniosła 1,2 mln zł.
Pomoc długofalowa, to przede wszystkim pomoc rolnikom - jesienna i wiosenna związana z zakupem materiałów siewnych, sadzeniaków czy nawozów oraz węgla na zimę. Szczególnym miastem była Nowa Sól, do której dotarła pomoc z Holandii - poprzez naszą Caritas jako partnera pomocy dla realizacji środków finansowych. Pomagali również sąsiedzi zza Odry. Pamiętam spotkanie z pastorem i burmistrzem jednego z niemieckich miast. Łącznie przekazali 220 tys. marek. Darczyńcy chcieli dokładnie wiedzieć, jakie miejscowości zostaną przez nich obdarowane i w jaki sposób. Decyzja była szybka, gdyż w terenie służyli pomocą fantastyczni wolontariusze w Parafialnych Zespołach Caritas.
Całość pomocy rzeczowej, we wszystkich etapach pomocy doraźnej i długofalowej, przekroczyła 6 mln zł, które to pieniądze zostały nam podarowane, przekazane także przez Caritas Polską, a nawet przysłane zostały zza oceanu od Polonii amerykańskiej. Wymagały one przełożenia na towar i rozliczenia z darczyńcami. Gdy wspominam ten ogrom pracy i odpowiedzialności, po raz kolejny z wielkim szacunkiem i wdzięcznością wspominam pracowników i wolontariuszy z Caritas diecezjalnej. Bez ich zaangażowania i poświęcenia byłby to zbyt duży ciężar.
- W jaki sposób przebiegała współpraca między władzami lokalnymi, Caritas i innymi organizacjami zaangażowanymi w pomoc powodzianom?
- Skoordynowane działania, łącznie ze wsparciem lokalnych mediów i służb, były od pierwszych chwil wspólnym dziełem wszystkich podmiotów niosących pomoc. Po prostu mogliśmy o każdej porze na siebie liczyć. Wiele wspominam spotkań, rozmów - więcej telefonicznych niż osobistych - i zawsze rada, pomoc, wzajemne uzupełnienie. W tych dniach nie ważne było, kto jest kim, ale co można zrobić, by pomóc. Uważam, że jako Caritas stanęliśmy na wysokości zadania, a wyrazem zewnętrznym tego było dla nas odznaczenie Pana Wojewody dla Caritas Diecezji za wkład w rozwój województwa zielonogórskiego. Z przedstawicielem Urzędu Wojewódzkiego byłem także w Brukseli na specjalnej konferencji organizowanej przez Caritas Belgii na temat pomocy ofiarom powodzi na terenach Polski Zachodniej.
- Jakie szczególne sytuacje z tamtego czasu utkwiły Księdzu w pamięci?
- Jest ich zbyt wiele, by nawet zaczynać wyliczać. Wspólnym mianownikiem jednak jest prawda o tym, jak doświadczenie życiowe jednoczy, mobilizuje, wyzwala niespotykaną energię, jak uszlachetnia i jednocześnie weryfikuje, w którym sercu jest prawdziwa dobroć.
- Jak wygląda tamten „gorący” czas z perspektywy 10 lat?
Reklama
- Każdy fragment życia pozostawia w człowieku ślad. Ten pozostawił we mnie doświadczenie, jak wiele dobrego można zdziałać, gdy potencjał dobra tkwiący w człowieku zamieni się na konkretny czyn. Tylko… czy aż powódź musi przyjść, aby on się wyzwolił?
Ks. Zygmunt Zimnawoda - dyrektor Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej w latach 1993-2003; obecnie proboszcz parafii pw. Matki Bożej Rokitniańskiej w Kostrzynie nad Odrą.
Według raportu Międzynarodowej Komisji Ochrony Odry „Powódź w dorzeczu Odry w 1997”, straty i szkody powodziowe w Polsce, to 54 ofiary śmiertelne, ponad 100 tys. ewakuowanych osób, 47 tys. zalanych budynków mieszkalnych, 2 tys. km uszkodzonych lub zniszczonych dróg i szlaków kolejowych oraz 1700 uszkodzonych lub zniszczonych mostów i przepustów drogowych. Pod wodą znalazło się 465 tys. ha użytków rolnych, w tym 300 tys. ha gruntów ornych i 147 tys. ha użytków zielonych.