"Dziękujcie Panu, bo jest dobry", te słowa psalmu zostały napisane
na pewno wiele razy. Każdy, kto je czytał wie, iż wszystko, co posiadamy
pochodzi od Pana, Dobrego Boga. Również te słowa w roku 1987 zostały
napisane na obrazku prymicyjnym jednego z alumnów Seminarium Duchownego
w Przemyślu. Od majowych prymicji minęło 12 lat i wtedy właśnie poznaliśmy
ks. Jana. Los, Ksiądz Biskup, a może Opatrzność, skierowała Go do
pracy w naszej parafii, i nic by się wielkiego nie wydarzyło gdyby
nie "artystyczna nutka" drzemiąca w tym właśnie człowieku. Na łamach
Niedzieli w przeciągu tych dwóch lat ktoś już pisał o działalności "
Teatru Ks. Jana", który tak naprawdę był naszym teatrem. Był miejscem,
gdzie ciężko, czasami w zimnie i o głodzie pracowaliśmy, a nad wszystkim
czuwał ks. Jan, dając swoją radość, czas, czasami zdrowie i, należy
również wspomnieć, o środkach materialnych, bez których nie byłoby
działalności grupy "zapaleńców" choćby w minimalnym stopniu. Wartość
daru nie polega na wartości materialnej. Liczy się głęboka postawa
osoby, która przeżywa dar jako dzielenie się radosnym szczęściem.
Dawać potrafi ten, kto rzeczywiście umie dostrzec, ile nieustannie
otrzymuje od Boga i innych. "Dziękujcie Panu...".
W czasie tych lat wystawiono dwa razy Misterium Bożonarodzeniowe (
w pierwszych brało udział 32 osoby, natomiast w drugich już 56),
Misterium Męki Pańskiej - z ks. Bogusławem w roli "Jezusa". Kolejnym
spektaklem był Gość Oczekiwany, a dalej Drewniana miska, była także
Biesiada, czyli piosenki znane i lubiane w wykonaniu artystów z naszego
teatru, jak i w wykonaniu gościa z Kazachstanu - Julii, studiującej
na Akademii Muzycznej w Warszawie. Ks. Jan nie zapomniał także o
dzieciach, z którymi przy pomocy Grażyny Winiarz przygotował widowisko
muzyczno-taneczne z okazji Dnia Matki. Wszystkie te przedsięwzięcia
artystyczne to: przygotowanie scenariusza, dobór osób, dekoracje (
ramy, płótna, farby, itp.), niezliczona ilość prób i bardzo dużo
przedstawień (u siebie i "po świecie"), organizowanie wyjazdów ze
spektaklami i radosne wycieczki w Bieszczady, również wyróżnienia
i nagrody. To praca Księdza i ludzi, których nauczył wiary, że jest
w nas więcej podobieństw niż różnic, dlatego na scenie byli ci wszyscy,
którzy, w codziennym życiu zajmują się różnymi zajęciami; był więc
gospodarz i dyrektor, policjant i kierowca, 50-letni mężczyzna i
3-letnie dziecko, konduktor i nauczyciel, a obok młodzież, i nie
prawda, że młodzież jest niedobra, trzeba się nią tylko odpowiednio
zająć. Nauczył nas również wzajemnego zaufania, o nie również trudno
w dzisiejszym świecie. Wymagał wiele, ale i dzieło, które tworzył
było wielkie.
"Pan posyła" - zwykł mówić wspomniany Ksiądz Wikary,
i posłany został dalej do innych ludzi, którym też trzeba radości
i człowieczeństwa, nie filozoficznych kazań, ale opartych na Ewangelii
i życiu nauk.
Czy poświęcanie się ma sens? Tak! I każdy, kto myśli
inaczej jest w błędzie.
W dolnej części tego samego obrazka jest napis "Tym,
od których wyszedłem i tym, do których mnie poślesz BŁOGOSŁAW PANIE"
. My dziękujemy za serce, pracę, poświęcenie i za to wszystko, co
jedynie Bogu wiadome, życzymy SZCZĘŚĆ BOŻE - w nowej parafii.
Wdzięczni za dwa lata
Pomóż w rozwoju naszego portalu



