Człowiek tu odpoczywa od codzienności, nie myśli o zmartwieniach” - mówi Halina Lewandowska z Białej Nowej. Siedzimy w gronie blisko 30 osób na placu przy plebanii w Białej k. Płocka w słoneczny lipcowy poranek. Od kilku dni trwają tu wczasorekolekcje dla osób starszych, chorych i niepełnosprawnych. Dla przypadkowego przechodnia widok ludzi odpoczywających w cieniu drzew i pogrążonych w cichej rozmowie może kojarzyć się z nudą. Dla tych, którzy w tym uczestniczą, to czas bezcenny.
„Zamysł wczasorekolekcji jest bowiem taki, by zgromadzić ludzi starszych, schorowanych, tych, którzy normalnie nie mają możliwości sami gdzieś pojechać, i dać im możliwość spotkania się i wspólnego wymodlenia” - opowiada tutejszy proboszcz, a jednocześnie wieloletni organizator takich rekolekcji ks. Janusz Zdunkiewicz. Rytm dnia wyznacza im modlitwa: poranna i wieczorna, Msza św. w południe, o godz. 15 Koronka do Miłosierdzia Bożego i Apel jasnogórski. W piątek - dniu Męki Pańskiej - odbywa się Droga Krzyżowa, a w niedzielę rekolektanci śpiewają kolędy, wspominając tajemnicę narodzenia Pańskiego.
Pani Halina z Białej Nowej, która uczestniczy w czymś takim po raz pierwszy, wspomina z przejęciem liturgię, podczas której każdy otrzymał indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Dwa dni wcześniej podczas Mszy św. był udzielany także sakrament namaszczenia chorych.
Fakt, że są tu osoby starsze i takie, które poruszają się na wózkach, nie przeszkadza w odbywaniu krótkich wycieczek po okolicy. Oczywiście, jest to pewna „operacja logistyczna”; trzeba przecież zapewnić wszystkim, szczególnie osobom niepełnosprawnym, odpowiedni transport. Nie jest to łatwe, zabiera trochę czasu, ale się udaje. Uczestnicy rekolekcji wspominają o odwiedzinach w domu prowadzonym przez siostry zakonne w Białej Starej. Dwa dni wcześniej wszyscy gościli w gospodarstwie państwa Mielczarków, którzy także byli uczestnikami tych wczasorekolekcji. Tam oglądano bijące na ich posesji źródełko, z którym jest związana miejscowa legenda. „Źródełko, noszące nazwę św. Rocha, od wieków uważano za cudowne. Podobno dawny dziedzic rezydujący na tych terenach oślepł po jego zasypaniu, toteż natychmiast polecił je odkopać i w efekcie odzyskał wzrok” - opowiada chętnie Józef Mielczarek.
Co czyni czas tych rekolekcji szczególnie cennym? Dla wielu osób jest to jedna z nielicznych okazji, by spotkać się ze znajomymi, którzy nie mieszkają w sąsiedztwie; choroba lub niepełnosprawność zwykle to uniemożliwiają. Chyba najbardziej doświadczyła tego Zofia Gołębiewska z Płocka. Już od 5 lat przykuta jest do wózka. Tu, w Białej, niespodziewanie spotkała krewnych i znajomych ze Srebrnej, z której pochodzi. Chociaż nie dzieliły ich wielkie odległości, to jednak nie widzieli się od 40 lat. Było to wielkie przeżycie dla pani Zofii; zaskoczona i wzruszona długo nie mogła dojść do siebie.
Większość osób, które spotykam tego dnia w zaciszu przed plebanią w Białej, pochodzi z tej parafii. Wczasorekolekcje, organizowane przez ks. Zdunkiewicza już od 1993 r., odbywają się tu po raz pierwszy (najczęściej odbywały się w Zieluniu). Chociaż część mieszkańców bierze udział w wyjazdach na pierwsze piątki miesiąca, nie było łatwo przekonać starszych parafian do uczestnictwa - opowiada duszpasterz. „Będzie ksiądz miał z nami tylko kłopot” - mówili mu niektórzy. Teraz, gdy rozmawiam z uczestnikami, są bardzo zadowoleni, że przyjęli zaproszenie swego proboszcza. „Rzadko się zdarza, żeby ktoś tak jak on troszczył się o ludzi starszych i chorych” - stwierdzają z entuzjazmem. Przed laty ks. Janusz był organizatorem i prowadzącym w jednej osobie; dziś, jak sam mówi, jest „za kurtyną”; powierza prowadzenie innym, a sam zajmuje się stroną organizacyjną. Trzeba przecież przywieźć i odwieźć uczestników (tylko niektórych przywożą osoby z rodziny) i zadbać o posiłki, które gotuje na zmianę kilka pań mieszkających na terenie parafii. Gdy ksiądz proboszcz zapewnił, że będzie przywoził potrzebne produkty, parafianie zaoferowali się, że sami je załatwią. W organizacji i przeprowadzeniu wczasorekolekcji pomagają też klerycy i grupa młodzieży. Ci młodzi ludzie włączają się nierzadko już od wielu lat; dziś stanowią wykwalifikowaną kadrę opiekunów. Dzięki temu wczasorekolekcje w kilku turnusach co roku gromadzą sporą grupę osób. Niektórzy uczestniczą w nich kilka razy, tak jak Dorota Pilichowicz. Rozmowna, szczera, do wielu wydarzeń przeżywanych tu podchodzi już z dystansem, bo jak sama podkreśla, już tego doświadczyła. Ale wraca na te szczególne rekolekcje niemal co roku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu