Reklama

Przed beatyfikacją ks. Jerzego Popiełuszki

Świadectwo

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Dodaj do Google

Bóg wysłuchał naszych próśb. Już za kilka tygodni, 6 czerwca w Warszawie odbędą się uroczystości związane z beatyfikacją męczennika za wiarę, duszpasterza ludzi pracy, ks. Jerzego Popiełuszki. Będzie to czas wielkiej radości. Jak Bóg da, będę ją przeżywał, stojąc na pl. Piłsudskiego (dawny pl. Zwycięstwa) u boku mojego ojca; to dla mnie bardzo ważne.
Im bliżej do beatyfikacji ks. Jerzego tym coraz mocniej i coraz głębiej uświadamiam sobie jak wielką rolę odegrał on i nadal odgrywa w moim życiu i w życiu mojej rodziny. Dzisiaj jeszcze lepiej widzę, jak z upływem miesięcy i lat w murach mojego domu rodzinnego, dojrzewał kult ks. Popiełuszki. Od pamiętnej jesieni 1984 r. powierzaliśmy mu nasze problemy i troski, wierząc że jest on naszym orędownikiem w Domu Ojca. Ten ofiarowany przez Boga czas, jest wyjątkową dla mnie okazją, aby przywołać w pamięci wydarzenia związane z męczeńską śmiercią Kapelana „Solidarności” i ze znajdującym się przy kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu Jego grobem.
Kilka dni po pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyłem wraz z mamą, ojcem i siostrą we Mszy św. odprawionej za Jego duszę w rzeszowskiej farze. Po zakończeniu nabożeństwa wraz z większością jego uczestników przeszliśmy na przykościelny plac, aby tutaj przy misyjnym krzyżu, na którym znajdowało się duże czarno-białe zdjęcie ks. Jerzego, modlić się i śpiewać religijne i patriotyczne pieśni. Nie mogło oczywiście wśród nich zabraknąć tej szczególnie bliskiej ks. Jerzemu „Ojczyzno ma”.
Przed krzyżem przybywało płonących zniczy (sięgały one chodnika) ustawianych w formie litery V. Były wśród nich i te zapalone przez moją siostrę, z widocznym na jej dziecięcej twarzy wzruszeniem. Wszystko co działo się w tę zimną, listopadową noc roku 1984 przy kościele farnym w Rzeszowie było pod obserwacją (która zapewne później stała się podstawą przesłanego do MSW szyfrogramu) stojących po drugiej stronie ulicy, w bramie starej kamienicy funkcjonariuszy SB. Podobno były podejmowane przez nich próby nacisku na ówczesnego proboszcza ks. Stączka - jednego z najbardziej znanych i zasłużonych rzeszowskich kapłanów - aby usunął on zdjęcie ks. Jerzego z krzyża. Zdjęcie na krzyżu pozostało. Gromadziliśmy się przed nim przez całe lata 80., aby z podniesionymi do góry dwoma palcami prosić Boga o dar wolności dla swojej Ojczyzny.
W pierwszych dniach grudnia 1984 r. pojechałem wraz z moim przyjacielem Robertem do Warszawy. Pamiętam że pogoda była okropna; padał śnieg z deszczem. Trzymając w zmarzniętych dłoniach czerwone goździki, staliśmy w długiej kolejce, aby je złożyć na jeszcze świeżej mogile ks. Jerzego. W murach żoliborskiej świątyni wpisaliśmy się do Księgi Pamiątkowej. Pamiętam, że na jednej z jej bocznych ścian znajdowały się małe krzyże, które zostały zdjęte ze ścian szkół, a następnie przyniesione przez młodzież do ks. Jerzego. Wspominam to głównie dlatego, że niedługo po powrocie z Warszawy, Robert - przy mojej pomocy - zawiesił nad drzwiami jednej z sal wykładowych przyniesiony przez siebie drewniany krzyż. Zginął tragicznie, w wieku 22 lat, w Poniedziałek Wielkanocny roku 1986. Może teraz w raju gawędzi sobie na ławeczce z ks. Jerzym.
Na wiosnę 1985 r. mój ojciec wraz z kilkoma kolegami złożył na mogile ks. Jerzego wiązankę kwiatów z przypiętą do niej szarfą, na której znajdował się napis: „W hołdzie księdzu Jerzemu - NSZZ «Solidarność» Zakładu Porcelany «Zapel»”. Wiele wskazuje na to, że ów napis na szarfie stał się dla SB jednym z dowodów na kontynuowanie przez ojca działalności związkowej po 13 grudnia 1981 r., bowiem niedługo po tym zabrano go z domu na Komendę Wojewódzką MO w Rzeszowie, a więc do tego samego budynku, do którego ja zostałem przywieziony wieczorem 3 maja 1983 r.
31 sierpnia 1985 r. w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, uczestniczyłem w uroczystościach z okazji 5. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Pomimo że od tamtego dnia minęły już ponad 24 lata, pamiętam słowa ks. proboszcza Teofila Boguckiego, które znalazły się wygłoszonej przez niego homilii: „«Solidarności» nie da się złamać ani za pomocą pistoletu, ani milicyjnej pałki”. Kiedy na zakończenie Mszy św. w murach świątyni rozległy się słowa hymnu „Boże coś Polskę”, prawie wszyscy jej uczestnicy poza dwoma palcami (V) podnieśli do góry przyniesione ze swoich domów krzyże. Było to piękne - napełnione duchem polskiego romantyzmu - świadectwo wiary i patriotyzmu. Po nabożeństwie dołączyłem do demonstracji prosolidarnościowej, podczas której z okien samochodów milicyjnych, jak i z okien nieoznakowanych samochodów robiono zdjęcia jej uczestnikom; kilkadziesiąt minut nie wolnych od lęku.
Po roku 1989 wielokrotnie odwiedziłem grób ks. Jerzego, Niezapomnianym dla mnie przeżyciem było każde spotkanie z jego rodziną, a szczególnie z jego mamą, Marianną Popiełuszką. Od tej prostej kobiety, której życie naznaczone było cierpieniem i ciężką pracą, która pozostawiła swoje ślady na jej dłoniach, można się uczyć mądrości i pokory. Miałem to wielkie szczęście znaleźć się na zewnętrznym balkonie kościoła św. Stanisława Kostki, po zakończeniu uroczystości związanych z 20. rocznicą męczeńskiej śmierci ks. Jerzego i odmówić z jego rodziną Różaniec, uczestniczyć kilka lat później z moim studentem Piotrem w całonocnym czuwaniu przy grobie Kapelana „Solidarności” oraz być świadkiem wręczenia przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Orderu Orła Białego Mariannie Popiełuszko, przyznanego pośmiertnie jej drogiemu synowi. To właśnie w ten wieczór, przed pomnikiem ks. Popiełuszki, zobaczyłem klęczącą i modlącą się kobietę. I jeszcze jeden obraz zapisany w mojej pamięci, z uroczystości rocznicowych, które miały miejsce w parafii św. Stanisława Kostki 19 października 2009 r. Przed siedzącą na fotelu mamą ks. Jerzego klęczy starszy mężczyzna i całuje jej dłonie. Czyni to na oczach zgromadzonych na dziedzińcu kościoła ludzi oczekujących na rozpoczęcie Mszy św. pod przewodnictwem metropolity warszawskiego abp. Kazimierza Nycza. Tym człowiekiem jest były przewodniczący „Solidarności” (1980-81) Huty Warszawa, działacz opozycji niepodległościowej, a przede wszystkim przyjaciel ks. Jerzego, Seweryn Jaworski. Miałem okazję później z nim porozmawiać i przekonać się jak dużo w tym boleśnie doświadczonym przez życie człowieku jest wiary i nadziei.
23 kwietnia przypadały imieniny ks. Jerzego. Tradycyjnie już przed jego żoliborskim grobem został położony dywan z kwiatów. Ale ten dzień był przede wszystkim kolejną okazją do tego, aby wyrazić Bogu wdzięczność za otwarcie bram do wpisania do Księgi Błogosławionych imienia kapłana, którego nosimy w swoich sercach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podziel się:

Oceń:

2010-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

"Niech nasza Ojczyzna nie będzie skłócona!" Wołanie polskiego biskupa sprzed lat wciąż aktualne

2026-11-05 19:09

Adobe Stock

Pierwszy tom najpełniejszej dotąd biografii Alicji Lenczewskiej odsłania niemal pół wieku jej nieznanego życia. Dzieciństwo naznaczone wojną, młodość w czasach stalinizmu, harcerstwo, podróże, fascynację sztuką, pracę nauczycielki i długie poszukiwanie własnej drogi. Wszystko to na tle Polski, Pomorza Zachodniego, Szczecina oraz dramatycznych losów Kościoła katolickiego na tych ziemiach – od wojny i komunizmu po narodziny „Solidarności” i walkę o wolność.

Więcej ...

Glapiński: Narodowy Bank Polski zgromadził 700 ton złota

2026-11-05 16:35

Adobe Stock

Narodowy Bank Polski zgromadził już 700 ton złota, którego wartość sięga 355,7 mld zł - poinformował w czwartek Adam Glapiński. Stwierdził też, że nie widzi powodów do przerwania zakupów kruszcu.

Więcej ...

Oddali życie za wiarę. W sobotę beatyfikacja 79 hiszpańskich męczenników

2026-11-06 20:06

pixabay.com

W sobotę 7 listopada w katedrze w mieście Santander w północno-zachodniej Hiszpanii prefekt Dykasterii do spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro w imieniu Ojca Świętego ogłosi błogosławionymi ks. Francisco Gonzáleza de Córdobę i 78 towarzyszy. Podczas prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1936–1937 zamordowano tam dziesiątki duchownych, zakonników, seminarzystów i świeckich. Wśród nich znalazła się grupa 80 Sług Bożych, których męczeństwo stało się przedmiotem procesu beatyfikacyjnego. Nawet w więzieniach nie przestawali się modlić, spowiadać, pocieszać współwięźniów i podtrzymywać ich na duchu.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Wiara

"Niech nasza Ojczyzna nie będzie skłócona!" Wołanie...

Od 1 do 8 listopada możesz uzyskać odpust za zmarłych....

Wiara

Od 1 do 8 listopada możesz uzyskać odpust za zmarłych....

Komunikat bp. Piotrowskiego na temat schizmy dokonanej...

Kościół

Komunikat bp. Piotrowskiego na temat schizmy dokonanej...

Dlaczego Bóg zabrał go tak wcześnie? Jak przeżyć...

Wiara

Dlaczego Bóg zabrał go tak wcześnie? Jak przeżyć...

Nowenna za dusze czyśćcowe

Wiara

Nowenna za dusze czyśćcowe

Episkopat, biskupi i księża wzywają do modlitwy w...

Kościół

Episkopat, biskupi i księża wzywają do modlitwy w...

Oświadczenie Biskupa Bydgoskiego

Kościół

Oświadczenie Biskupa Bydgoskiego

Oświadczenie Polskiej Prowincji Salwatorianów ws....

Kościół

Oświadczenie Polskiej Prowincji Salwatorianów ws....

Mocne stanowisko Episkopatu: Wezwanie do dialogu, oferta...

Kościół

Mocne stanowisko Episkopatu: Wezwanie do dialogu, oferta...