Reklama

Wiadomości

Trump się nie poddaje

Wikimedia Commons

Po skutecznej, obfitującej w liczne sukcesy gospodarcze oraz dyplomatyczne, pełnej spełnionych obietnic m.in. wobec Polski, swojej pierwszej kadencji prezydent Donald Trump miał realne szanse na reelekcję. Dzisiaj wśród wielu ekspertów panuje zgoda, że dopiero atak chińskiego koronawirusa storpedował nadzieje republikanów na utrzymanie Białego Domu.

Za oceanem tematy kampanijne zostały w dużej mierze zdominowane przez pandemię koronawirusa i próbę odpowiedzi na pytanie, jak poradzić sobie z tym historycznym kryzysem. Plany działania kandydatów były całkowcie od siebie różne. Joe Biden twierdził, że konieczne jest utrzymywanie lockdownu kraju, a ewentualne otwarcie biznesów musi być poprzedzone zapewnieniem im środków umożliwiających bezpieczne przeprowadzenie tego procesu. Natomiast prezydent Donald Trump uważał, że lekarstwo nie może być gorsze od samej choroby, a kraj musi jak najszybciej wrócić do normalności. Po wyleczeniu się z koronawirusa, Trump wezwał Amerykanów, by nie dali się przez niego zdominować. Zapewnił, że możliwy jest powrót do normalności, ponieważ dla zdecydowanej większości młodych ludzi wirus nie stanowi zagrożenia, wskazując że jedynie osoby starsze oraz obarczone chorobami współistniejącymi powinny unikać potencjalnej ekspozycji na wirusa. Joe Biden straszył natomiast Amerykanów sugerując, że oto nadchodzi mroczna zima, a ewentualna szczepionka pojawi się realnie dopiero w połowie przyszłego roku. Dzisiaj wiemy już, jak bardzo się wówczas mylił. Amerykańscy naukowcy opracowali już skuteczną szczepionkę, która zdaniem naczelnego amerykańskiego epidemiologa doktora Fauciego może trafić do obywateli USA już w kwietniu przyszłego roku.

Donald Trump wykazywał się całkowicie odmiennym od Bidena podejściem, a jego narrację charakteryzował typowy dla Amerykanów optymizm i nadzieja na lepsze jutro. Prezydent USA jeszcze przed wyborami zapewniał naród, że jest ogromna szansa, aby szczepionka pojawiła się jeszcze przed końcem roku. Wizja Bidena to perspektywa społeczeństwa sparaliżowanego strachem, postawionego przed koniecznością znoszenia trudów kolejnych lockdownów, które zrujnują i tak osłabioną już gospodarkę. W tym samym czasie Trump rozpościerał przed Amerykanami wizję świetlanej przyszłości, w której najwspanialszy naród na świecie, jak wierzą Amerykanie, nie da się złamać wirusowi i mimo pandemii będzie w stanie odbudowywać gospodarkę swojego kraju.

Reklama

W zależności od tego, które podejście bardziej przekonałoby amerykańskich wyborców, zależały losy tegorocznych wyborów prezydenckich. Biorąc jednak pod uwagę to, jak wielu obywateli USA chciało powrotu do normalnego funkcjonowania, kandydat republikanów stał przed ogromną szansą, by na swoim optymizmie zbić potężny kapitał wyborczy. Dodajmy do tego fakt, że wbrew narracji lewicowych mediów za oceanem m.in. telewizji “CNN”, pandemia koronawirusa wcale nie była dla Amerykanów najważniejszym tematem kampanii. Z badań opinii publicznej wynikało, że uwagę wyborców w USA bardziej absorbuje kwestia gospodarki i bezpieczeństwa na ulicach amerykańskich miast. Covid-19 znalazł się dopiero na trzecim miejscu. Ataki kierowane wobec administracji Trumpa sugerujące jej odpowiedzialność za złą sytuację na polu walki z wirusem nie powinny zatem aż tak negatywnie odbić się na notowaniach urzędującego prezydenta. Mimo tego, wszystko wskazuje dzisiaj, że to demokrata Joe Biden zaskarbił sobie zaufanie większości obywateli. Cóż się zatem stało? Pandemia spowodowała gwałtowny wzrost bezrobocia, spadki na giełdach oraz problemy prywatnego biznesu, które często doprowadzały ostatecznie do upadku małych przedsiębiorstw, jak zwykle w szczególności ucierpieli tutaj najsłabsi - niewielkie rodzinne firmy. Wielu obywateli znajdując się w tragicznej sytuacji ekonomicznej, podświadomie obarczyło rząd amerykański winą za zaistniałą sytuację. To dobrze udokumentowany mechanizm socjologiczny, który jest kluczem do wytłumaczenia ewentualnej porażki wyborczej Donalda Trumpa. Dzisiaj jest to najbardziej prawdopodobny finał wyborów prezydenckich w USA, choć cały czas nie można na 100 proc. wykluczyć nagłego zwrotu akcji i zmiany wyniku na korzyść kandydata republikanów. Prawnicy Trumpa, którym przewodzi były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani, musieliby jednak udowodnić przed amerykańskimi sądami masowe nieprawidłowości i oszustwa wyborcze.

Wybory w pandemii

W obawie przed zakażeniem groźnym patogenem, wiele amerykańskich stanów poszerzyło swoim rezydentom możliwość zdalnego głosowania pocztowego, a miliony Amerykanów postanowiło z tej opcji skorzystać, bijąc wszelkie rekordy frekwencji w tzw. “wczesnym głosowaniu”. W ostatnich dniach października licznik wskazywał, że z takiej formy udziału w wyborach skorzystało ponad 61 milionów obywateli. Dla porównania, w analogicznym momencie kampanii w roku 2016 liczba ta wynosiła zaledwie nieco ponad 47 milionów głosów. Frekwencja dalej rosła jednak dynamicznie, bijąc tym większe rekordy, im bardziej zbliżyliśmy się do ostatecznego dnia wyborów prezydenckich. Tak oto, do końca października z opcji wczesnego głosowania, w dużej mierze zdominowanego przez głosowanie pocztowe, skorzystało ponad 87 milionów obywateli!

Reklama

Przepisy umożliwiające oddanie głosu bez potrzeby osobistego stawiania się w lokalu wyborczym w dniu wyborów, różnią się w zależności od konkretnego stanu. Przykładowo, w Kalifornii, Delaware lub Illinois z uwagi na pandemię koronawirusa, lokalne władze stanowe zdecydowały się wysyłać pakiety wyborcze wszystkim zarejestrowanym wyborcom z góry. Wiele stanów zrezygnowało z dotychczas obowiązującego wymogu, by rezydenci chcący głosować pocztowo musieli przedstawić konkretny ku temu powód tzw. “excuse”.

Wirus a gospodarka

Informacja o pozytywnym wyniku testu na obecność koronawirusa u prezydenta Stanów Zjednoczonych, a chwilę później również ta o wystąpieniu u niego objawów choroby Covid-19 wywołała po drugiej stronie oceanu szok i całą listę pytań stawianych nie tylko przez polityków i dziennikarzy, ale również zwykłych obywateli przejętych losem gospodarza Białego Domu oraz kraju, któremu przewodzi. Kluczowa stała się odpowiedź na to, jak sytuacja kryzysowa z prezydentem w roli głównej wpłynie na jego wyborcze szanse oraz na gospodarkę USA. Ta ostatnia jest zależna m.in. od sytuacji na Wall Street, gdzie mieszczą się najważniejsze giełdy papierów wartościowych. Na akcje notowanych tam spółek ogromny wpływ mają czynniki psychologiczne - poczucie bezpieczeństwa i stabilności oraz ewentualny wybuch paniki wśród inwestorów spowodowanej np. szokującą informacją. Taką, jak choroba przywódcy największego światowego supermocarstwa. No i się zaczęło. Najpierw indeks Dow Jones - spadek o ponad 400 punktów, później NASDAQ i S&P 500 - w dół odpowiednio o 200 i 60 punktów. Dla amerykańskiej ekonomii, umęczonej ponad miarę przez szalejącą pandemię chińskiego koronawirusa oraz skutki wprowadzonego w jej następstwie lockdownu, był to kolejny cios.

Niespodziewana choroba

Pierwsze informacje o zakażeniu się przez prezydenta Trumpa chińskim koronawirusem SARS-CoV-2 pojawiły się dopiero w piątek 2 października, krótko przed godziną 1:00 nad ranem czasu amerykańskiego (Eastern Time - red.). Gospodarz Białego Domu ogłosił tę informację za pośrednictwem swojego konta na Twitterze.

“Dziś w nocy Pierwsza Dama i ja zostaliśmy pozytywnie przetestowani na obecność COVID-19. Natychmiast rozpoczniemy kwarantannę oraz proces dochodzenia do zdrowia. Przejdziemy przez to razem!” - napisał.

Podziel się cytatem

Choć dla milionów Amerykanów był środek nocy, post szybko stał się najpopularniejszym ze wszystkich, które do tej pory opublikował prezydent USA. Chociaż komunikaty, które z początku wystosował osobisty lekarz prezydenta Dr. Sean Conley, były optymistyczne wskazując, że jego pacjent ma tylko lekkie objawy choroby Covid-19, obawa o stan zdrowia polityka była całkowicie uzasadniona. Biorąc pod uwagę wiek Donalda Trumpa, który w czerwcu tego roku skończył 74 lata oraz jego lekką nadwagę, kwalifikował się on niestety do podwyższonej grupy ryzyka. Nadzieje na bezobjawowy przebieg choroby szybko rozwiały informacje o przewiezieniu prezydenta do szpitala oraz konieczności podania mu tlenu. Niepokój o stan zdrowia prezydenta nie trwał jednak długo. Już po kilku dniach Donald Trump majestatycznie powrócił do Białego Domu na pokładzie swojego helikoptera Marine One, ogłaszając Ameryce, że nie taki wirus straszny, jak go malują, bowiem w krótkim czasie pokonał chorobę i teraz czuje się wyjątkowo dobrze. Trump podkreślał, że zachował się jak przystało na prawdziwego przywódcę - zmierzył się z zagrożeniem i pokonał je. Gospodarz Białego Domu zapewnił Amerykanów, że ich kraj dysponuje nowoczesnymi, skutecznymi lekami, które sam przetestował na sobie, obiecując, że wszyscy chorzy na Covid-19 obywatele, w razie potrzeby, otrzymają dostęp do identycznej terapii. Prezydencki powrót do zdrowia szybko przełożył się na uspokojenie inwestorów i wzrosty na amerykańskich giełdach papierów wartościowych. Zaś sam kandydat republikanów powracając na kampanijną trasę zaczął odrabiać sondażowe straty wywołane jego chorobą i związaną z nią przerwą w odbywaniu wieców poparcia. Obecnie możliwości są dwie - albo prezydentowi nie udało się wystarczająco odrobić strat, albo też rację mają jego prawnicy sugerujący masowe nieprawidłowości i oszustwa wyborcze.

Zauważalne sukcesy

Pomimo przeciwności losu w postaci szalejącej w Ameryce pandemii koronawirusa, prezydent Donald Trump wciąż miał realne szanse na zwycięstwo w wyborach i zapewnienie sobie reelekcji na kolejne 4 lata. Według badania przeprowadzonego 20 października przez sondażownie “Rasmussen Reports” poparcie dla prezydenta wśród potencjalnych wyborców w tzw. wskaźniku “approval rating” wyniosło 49 proc. To aż o 2 punkty procentowe więcej, niż uzyskał prezydent Barack Obama w tym samym momencie swojej pierwszej kadencji na 2 tygodnie przed wyborami prezydenckimi, które ostatecznie wygrał. Korzystne dla prezydenta USA okazały się także wyniki badania opinii publicznej przeprowadzone 9 października przez instytut Gallupa. Według nich aż 56 proc. Amerykanów stwierdziło, że mają się lepiej za kadencji Donalda Trumpa, niż w tym samym okresie prezydentury Obamy 4 lata temu. To rekordowy wynik w historii badań sondażowni Gallupa!

Ameryka pozostaje ekstremalnie podzielona w kwestii wyniku wyborów prezydenckich oraz oceny praworządności całego procesu. Wśród republikanów aż 70 proc. uważa, że nie były one ani wolne, ani uczciwe, a 78 proc. z tej grupy wyraziło przekonanie, że masowe głosowanie pocztowe doprowadziło do nieprawidłowości i oszustw wyborczych na masową skalę. Prawie tyle samo respondentów stwierdziło, że doszło do manipulowania głosami oddanymi korespondencyjnie. Demokraci zarzucają natomiast prezydentowi Trumpowi oraz wspierającym go republikanom rzucanie fałszywych, niepopartych dowodami oskarżeń, które osłabiają wiarę w amerykańską demokrację. Tymczasem otoczenie prezydenta m.in. rzeczniczka prasowa Białego Domu Kayleigh McEnany, doradca kampanijny Corey Lewandowski, naczelni prawnicy Rudy Giuliani oraz Sidney Powell, a także sam zainteresowany, twierdzą zgodnie, że posiadają liczne dowody na masowe fałszerstwa wyborcze, które po przedstawieniu w amerykańskich sądach odwrócą wynik wyborów na korzyść prezydenta Donalda Trumpa.

Ameryka jest dzisiaj podzielona jak nigdy dotąd w swojej najnowszej historii. Jej dwa zwaśnione plemiona republikanów i demokratów wstrzymują oddech i czekają na rozwój wypadków. Dopiero przyszłość przyniesie nam ostateczne rozstrzygnięcie prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjnych i nieprzewidywalnych wyborów prezydenckich we współczesnej historii tego kraju. Do tego czasu pozostaje nam jedynie powtarzać krótką, lecz niezwykle popularną w USA modlitwę - Boże, błogosław Ameryce!

Tomasz Winiarski

Archiwum prywatne

Tomasz Winiarski

2020-11-19 10:04

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Macron po zwycięstwie: "Postanowiliście obdarzyć mnie zaufaniem i jest to dla mnie wielki zaszczyt oraz wielka odpowiedzialność"

wikipedia.org

Postanowiliście obdarzyć mnie zaufaniem i jest to dla mnie wielki zaszczyt oraz wielka odpowiedzialność — zwrócił się Emmanuel Macron do wyborców.

Więcej ...

Dzień chorego w Leśniowie

2021-09-15 15:49

Beata Pieczykura/Niedziela

– Nie dźwigajcie krzyży samodzielnie, nie udawajcie, że z krzyżami sobie poradzicie. Tylko krzyż Jezusa może nas uzdrowić – mówił bp Andrzej Przybylski 15 września w sanktuarium w Leśniowie do uczestników dekanalnego dnia chorego z regionu zawierciańskiego.

Więcej ...

Łódź: Przyjaciel prawdy

2021-09-16 13:45

Marek Kamiński

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Benedykt XVI stanowczo potępia ideę „małżeństwa...

Kościół

Benedykt XVI stanowczo potępia ideę „małżeństwa...

Franciszek do dziennikarzy o aborcji jako morderstwie,...

Franciszek

Franciszek do dziennikarzy o aborcji jako morderstwie,...

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Niemcy

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Opublikowano raport Komisji ws. o. Pawła M.

Kościół

Opublikowano raport Komisji ws. o. Pawła M.

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...

Wiara

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Wiara

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Jak uciekałam z World Trade Center

Wiadomości

Jak uciekałam z World Trade Center

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Wiadomości

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Karolina Gawrych, uzdrowiona za wstawiennictwem Matki...

Wiara

Karolina Gawrych, uzdrowiona za wstawiennictwem Matki...