- W ostatnich latach przybyło tytułów prasy katolickiej.
Własne pisma wydają parafie, zgromadzenia
zakonne, stowarzyszenia katolickie. Czy oznacza to, że mamy
dobre czasy i dobrą sytuację dla prasy
katolickiej w Polsce?
KS. DR IRENEUSZ SKUBIŚ: - Prasa katolicka stanowi ciągle jeszcze pewne novum w naszym kraju. Przez ponad pół wieku nie było możliwości jej wydawania. Najpierw był to czas okupacji, potem zaś okres totalitaryzmu komunistycznego, kiedy ukazywało się tylko kilka tytułów i to w małych nakładach. Rynek czytelniczy w Polsce jest w ogóle trudniejszy niż w innych krajach. Z badań porównawczych wynika, że czytamy mniej niż inne nacje. Nie ma również nawyku czytania prasy katolickiej, zwłaszcza że ciągle jest jej za mało. Nie wszyscy wiedzą, że przed wojną stanowiła 23% całej prasy, teraz, razem z pismami parafialnymi, jest to ok. 2%.
- "Niedziela" jest postrzegana jako tygodnik sukcesu. Fachowe pismo "Press" podaje, że ma ona najwyższy nakład wśród pism katolickich w Polsce. Czy cieszy Księdza ta przewaga nad konkurencją?
- Uważam, że słowo "konkurencja" jest nieodpowiednie w tym kontekście i nie używam go. Pracujemy dla jednej sprawy, w jednym Kościele, dla jednego dzieła i powinniśmy się traktować - i, myślę, że się traktujemy - życzliwie i solidarnie. Nakłady całej prasy katolickiej w Polsce są niskie. Cieszyłbym się, gdyby każdy z katolickich tytułów podwoił nakład.
- Jaka w naszych warunkach jest rola prasy katolickiej?
- Niezwykle ważna. Przez prasę katolicką prowadzona
jest ewangelizacja i rozkrzewianie kultury chrześcijańskiej. Prasa
katolicka jest niezbędna w każdej rodzinie, która przecież jest pod
silnym naporem ze strony mediów świeckich: gazet, radia, publicznych
i komercyjnych stacji telewizyjnych. Dzienników i czasopism jest
bardzo wiele, niektóre są agresywne w stosunku do Kościoła i do chrześcijaństwa,
a przecież katolik musi mieć miejsce dla refleksji religijnej, dla
poznawania kultury chrześcijańskiej. Przez prasę katolicką powinien
również uzyskać szybką i kompetentną informację o tym, co się dzieje
w życiu Kościoła w kraju i za granicą, w katolickich społeczeństwach
innych krajów. Podkreślić także trzeba, że rolą prasy katolickiej
jest również przybliżanie i popularyzowanie wśród czytelników nauczania
Ojca Świętego Jana Pawła II. Nauczanie Papieża-Polaka ma wymiar szczególny,
i to zarówno w aspekcie ewangelicznym, jak i w aspekcie spraw polskich.
Wiemy, że Ojciec Święty ma dar ogromnej syntezy spraw polskich i
gdy zaczyna o nich mówić, wielu ludziom otwierają się oczy, zwłaszcza
na bogactwo i wielowiekowe dziedzictwo chrześcijaństwa. Dlatego w
Niedzieli wzięliśmy sobie tak bardzo do serca nauczanie papieskie
i chcemy, by do Czytelników trafiały treści przemówień Jana Pawła
II, nie tylko tych, które zostały wygłoszone podczas pielgrzymek
do Ojczyzny, ale także wszystko, co mówi do Polaków przez dokumenty,
listy oraz w czasie audiencji.
Innym zadaniem prasy katolickiej jest formacja intelektualna
i duchowa wierzących. Nie stronimy również od
uświęconego długą
tradycją wychowania dzieci i młodzieży do dojrzałości religijnej
i humanistycznej. Dostarczamy też godziwej rozrywki.
- Jednym z charakterystycznych rysów "Niedzieli" jest uczestniczenie w troskach pontyfikatu Jana Pawła II. Czy poza tym tygodnik, którym Ksiądz Prałat kieruje, ma jakieś szczególne związki z Ojcem Świętym?
- W czasach gdy Ojciec Święty był metropolitą krakowskim,
bywał w Częstochowie, nie tylko na Jasnej Górze, ale również w wielu
innych miejscach. Miał bliski kontakt z biskupami swojej metropolii,
także z bp. Stefanem Barełą, ówczesnym ordynariuszem częstochowskim.
Jako troskliwy gospodarz, znał również dobrze wielu księży i wiele
spraw. Kiedy został papieżem, w Częstochowie coś drgnęło. Wraz z
grupą młodzieży z duszpasterstwa
akademickiego zaczęliśmy wydawać
Monitor Kościelny - były to zbiory informacji, przemówień i wypowiedzi
papieskich. Monitor, wydawany od 1978 r., wychodził w nakładzie kilkuset
egzemplarzy i był prekursorem dzisiejszej
Niedzieli, która zaczęła się ukazywać w 1981 r. Zanim do
tego doszło, wydaliśmy kilka tomików wypowiedzi
Papieża (miałem
szczęście przekazać je osobiście Ojcu Świętemu). Były to pierwsze
związki naszej redakcji z
Janem Pawłem II, który potem regularnie
otrzymywał nasz tygodnik.
- Każde czasopismo jest miejscem spotkania autorów i czytelników. Jak scharakteryzowałby Ksiądz Redaktor te dwie grupy, tworzące wielką rodzinę "Niedzieli"?
- Oprócz redakcji w Częstochowie i redakcji terenowych w 18 diecezjach, mamy w kraju i na świecie wiele osób współpracujących z naszym tygodnikiem. Cenimy sobie bardzo ten wolontariat, nadsyłane teksty i opinie, i dbamy o to, by nasza współpraca układała się jak najlepiej. Równie troskliwie dbamy o kontakty i o więź z naszymi czytelnikami, wśród których oprócz dorosłych są ludzie młodzi i coraz więcej dzieci. Codziennie otrzymujemy od nich ogromną liczbę listów. Czytelnicy zwracają się do nas z najróżniejszymi sprawami. Jest bardzo wiele prośb o pomoc, i to nie tylko tę materialną. Nasi korespondenci proszą często o wyjaśnienie spraw dotyczących różnych dziedzin, dotarcie do pewnych informacji lub źródeł. Nie zawsze możemy sprostać tym zadaniom, ale ja i moi współpracownicy traktujemy te prośby bardzo poważnie, zwłaszcza że wiele listów jest wyrazem głębokiego zaufania do nas. Ludzie powierzają nam swoje problemy osobiste i rodzinne. Czasem jest tak, że aż lękam się takiego zaufania i powierzam te listy doświadczonym duszpasterzom, którzy w imieniu Niedzieli podejmują taką korespondencję.
- Niektórzy czytelnicy rozpoczynają lekturę właśnie od strony, na której drukowane są listy. Jaki procent listów trafia na łamy?
- Wydrukować możemy niewiele. Nie jest możliwe podanie konkretnego procentu, ale jest on bardzo niski. Ciepły i serdeczny kontakt z czytelnikami, jaki mamy dzięki tym listom, pomaga nam również w redagowaniu pisma. Muszę wspomnieć, że nasza więź z czytelnikami to także wspólna modlitwa. Codziennie o godz. 12.00 w kaplicy redakcyjnej podczas Mszy św. modlimy się za naszych czytelników, współpracowników i wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczą w naszym wspólnym dziele.
- Listy to również opinie na temat pis ma. Wśród głosów czytelników zdarzają się opinie krańcowe: jedni twierdzą, że "Niedziela" straciła na radykalności, inni uważają, że jest za bardzo radykalna. Czego, zdaniem Księdza Redaktora, potrzeba dzisiaj pismu katolickiemu najbardziej?
- Niedziela musi być sobą, nieść treści katolickie i kościelne, ewangeliczne i ewangelizujące, nieść prawdę z miłością i życzliwością dla ludzi oraz być otwarta na tę prawdę. Prowadzenie pisma, publikującego wielu autorów i mającego wielu czytelników, nie jest łatwe. Nieraz w jednej rodzinie występują różnice zdań, tym trudniejsza jest więc sytuacja, gdy taką rodzinę stanowią tysiące ludzi. Dziwną byłoby rzeczą, gdyby w Niedzieli wszyscy się ze sobą zgadzali i wszyscy równo bili brawo. Tak, dzięki Bogu, nie jest. Oczywiście, są głosy krytyczne. Niedawno na przykład miałem telefon z Nowego Jorku. Rozmówca zarzucał, że Niedziela "stała się potulna, łagodna, nie dostrzega pewnych zjawisk i zachowuje się tak, jakby szła z kimś na jakieś układy". Muszę powiedzieć jedno: nie mamy z nikim układów, nasz układ to układ kościelny. Jesteśmy w Kościele i z Kościołem, nie ma natomiast układów ludzkich czy politycznych, i dla mnie, jako naczelnego, ta wolność jest najważniejsza. Im dłużej jestem redaktorem, tym bardziej cenię sobie filozofię umiaru św. Tomasza z Akwinu, który mówił: "in medio virtus", tzn. że cnota jest w środku, że trzeba stosować we wszystkim zasadę umiaru, żeby przez nadgorliwość, pochopność nie doprowadzić do niepokoju czy krzywdy. Jeżeli zachodzi potrzeba, to zabieramy głos w sposób stanowczy i mocny, nie uciekamy od spraw trudnych. Ale trzeba pamiętać, że Niedziela jest pismem kościelnym. Poza tym nasz tygodnik rozprowadzany jest w kościołach po Mszach świętych, dlatego też do ludzi i problemów należy podchodzić po duszpastersku. Nie możemy być awanturnikami, ale musimy zdecydowanie przedstawiać prawdę. Nasz wysoki nakład zobowiązuje do troski o prawdę i dużej odpowiedzialności za słowo.
- Jak "Niedziela" postrzegana jest przez Episkopat, a także przez instytucje świeckie?
- Na 40 diecezji w Polsce aż 18 ma edycje Niedzieli. Oznacza to, że połowa diecezji uważa Niedzielę za swój tytuł. Jestem wdzięczny księżom biskupom, że przyjęli Niedzielę, że znaleźli redaktorów i świadczą redakcjom lokalnym daleko idącą pomoc. Myślę również - mam takie sygnały - że wiele instytucji świeckich dobrze nas przyjmuje. Wiem, że czytają Niedzielę posłowie, pracownicy wielu urzędów świeckich, a także nauczyciele akademiccy. Nasze pismo regularnie dociera do szpitali i zakładów karnych, czytane jest na pokładach samolotów i w wielu innych miejscach. To cieszy, bo jeżeli naszym celem jest ewangelizacja i duszpasterstwo, to tam, gdzie jest człowiek, tam powinienbyć i duszpasterz.
- Jak wygląda współpraca z proboszczami i z osobami, które rozprowadzają "Niedzielę"?
- Często słyszę od księży proboszczów, że od kiedy mają Niedzielę w parafii, to tak jakby mieli o jednego wikarego więcej. Dzięki lekturze Niedzieli parafianie wiedzą więcej o życiu Kościoła, lepiej rozumieją wiele problemów i nie ulegają tak łatwo modnemu dzisiaj antyklerykalizmowi. Jeden z proboszczów powiedział mi niedawno, że dzięki Niedzieli łatwiej mu rozmawiać z ludźmi, zwłaszcza podczas kolędy. Jestem głęboko wdzięczny wszystkim, którzy włączają się w rozprowadzanie pisma - księżom, ministrantom, przedstawicielom Akcji Katolickiej i innym osobom świeckim. Wiem, że wszyscy oni bezinteresownie poświęcają swój czas i wkładają w tę pracę wiele serca. Jednocześnie chcielibyśmy, aby w kioskach, sklepach czy w samolotach Niedziela była traktowana na równi z innymi pismami. Nie chodzi o to, by ją specjalnie eksponować, ale by była widoczna, a nie przykryta stosem innych gazet.
- W ostatnim czasie "Niedziela" coraz śmielej sięga po nowoczesne środki przekazu - słyszymy ją w radiu, widzimy w Internecie. Czy taka "ekspansja" jest konieczna? opd- W dziele ewangelizacji trzeba wykorzystywać wszystkie środki, jakie daje konkretny czas. Temu właśnie służy studio radiowe, które mamy w redakcji, i nasza współpraca z Radiem Fiat, Radiem Jasna Góra oraz z innymi rozgłośniami. Korzystamy też z życzliwości Radia Maryja i w każdy piątek nadajemy przez nie trwającą kwadrans audycję, w której prezentujemy najnowszy numer naszego tygodnika. Życzliwie przyjmują nas także inne rozgłośnie, którym ostatnio zaproponowaliśmy przekazywanie audycji Internetem, a nie - jak dotąd - na kasetach. W Internecie mamy własne strony i zamierzamy je nadal rozbudowywać, ponieważ cieszą się powodzeniem. Zauważamy wiele odwiedzin na naszych stronach i wiemy, że jesteśmy czytani na wszystkich kontynentach. Tą drogą docierają do nas również listy oraz prośby. Sądzę, że nasza obecność w Internecie to ważna misja.
- Słyszy się czasami opinię, która niekiedy jest prezentowana jako zarzut, że "Niedziela" za bardzo koncentruje się na tematyce religijnej. Czy tak jest w istocie i czy jest to zarzut?
- Tematyka religijna, chrześcijańska jest dla nas najważniejsza i rzeczywiście w naszym tygodniku zajmuje wiele miejsca. Jest to jednak tematyka chrześcijańska rozumiana bardzo szeroko - w połączeniu z problemami społecznymi, kulturalnymi, wychowawczymi, nawet ekonomicznymi. Nie traktuję tego jako zarzut. Jest wiele tytułów świeckich, które całkowicie pomijają sprawy religijne, duchowe. Myślę, że w tej niewielkiej liczbie tytułów katolickich, jakie mamy w kraju, materiałom o treści religijnej należy się pierwszeństwo.
- A jak wygląda porównanie polskiej prasy katolickiej z prasą zagraniczną?
- Miałem okazję do porównań naszej prasy z katolicką prasą niemiecką, austriacką i francuską. Tam wybór tytułów jest większy. Są czasopisma katolickie adresowane do poszczególnych grup społecznych: dzieci, młodzieży, osób starszych. Faktem jest również, że wiele tych pism poświęconych jest sprawom czysto świeckim po to, aby pozyskać czytelnika, by tą drogą dotrzeć do niego z artykułami religijnymi. Jednak warunki, w jakich działają tamte pisma, są nieporównywalne z naszymi, stąd i pisma mają swoją specyfikę.
- Na polskim rynku czasopism obserwujemy ostatnio wiele zmian, coraz więcej pism przyjmuje formułę magazynową: atrakcyjna okładka, barwne zdjęcia, dużo krótkich artykułów. Czy zespół redakcyjny " Niedzieli" również bierze pod uwagę możliwość takich zmian?
- Bardzo krytycznie przyglądamy się temu, co robimy, gdyż wielkim błędem byłoby powiedzieć sobie, że wydajemy pismo doskonale, i wygodnie osiąść na laurach. Dlatego bacznie wsłuchujemy się w opinie, rady i słowa krytyki. Troska o szatę graficzną, o jakość tekstów, o atrakcyjność towarzyszy nam stale. Jednak na obecnym etapie nie widzimy potrzeby zmiany formuły naszego pisma i przekształcenia go w magazyn. Uważamy, że na rynku czytelniczym potrzebne jest pismo, które daje większe możliwości wypowiedzenia się autorom, zaś czytelnikom stwarza szansę pogłębionej lektury. Pozostaniemy przy naszym tradycyjnym kształcie tak długo, jak długo czytelnicy nie dadzą nam wyraźnego sygnału, że oczekują od nas czegoś innego.
- Czego w takim razie można życzyć autorom, redakcji i czytelnikom "Niedzieli" przy tak szczególnej okazji, jaką będzie spotkanie na tegorocznej, zaplanowanej na 13 listopada, pielgrzymce " Niedzieli" na Jasną Górę?
- Autorom i redakcji można życzyć dobrych artykułów, mądrości i rozwoju wewnętrznego. Chciałbym także, aby Niedziela miała wielu przyjaciół, wiele przyjaznych domów, gdzie się na nią czeka jak na miłego gościa i dobrego doradcę, i by treści w niej zawarte uczyły, formowały charaktery, budziły patriotyzm oraz przybliżały wszystkich do Kościoła i do Pana Boga.
Z ks. dr. Ireneuszem Skubisiem - rozmawiali Anna Wyszyńska i Karol Klauza Pełny tekst wywiadu z Redaktorem Naczelnym "Niedzieli" ukaże się w osobnym tomie "Biblioteki Niedzieli".
Pomóż w rozwoju naszego portalu



