Papież Jan Paweł II potwierdził deklarację na temat masonerii,
uchwaloną na zwyczajnym posiedzeniu Kongregacji i zalecił jej opublikowanie.
Tekst deklaracji jest nadzwyczaj łagodny, jak gdyby nie chciał nikogo
urażać lub potępiać, zwłaszcza osób związanych z Kościołem.
Jak się wydaje, pewne naciski na Kościół były już widoczne
podczas Soboru i dały znać o sobie później. Dlatego papież Paweł
VI, jakby z goryczą porażki, uskarżał się: "Spodziewaliśmy się po
Soborze wiosny, a przyszła burza; spodziewaliśmy się odrodzenia,
a przyszło samozniszczenie Kościoła". Kiedy w tym kontekście 15 lipca
1970 r. w czasie audiencji generalnej wspomniał o działaniu szatana
wewnątrz Kościoła, rozgorzała dyskusja wśród teologów katolickich,
czy można tak realistycznie mówić dzisiaj o diable. Jak o tym pisze
ks. Henryk Czepułkowski w książce Antykościół w natarciu (Fulmen,
Warszawa 1994), papież Paweł VI musiał czuć się mocno bezradny wobec
ogromu zła, skoro na kilka tygodni przed śmiercią zapisał w prowadzonym
przez siebie dzienniku: "Widzę obecnie jasno, że największą przysługą,
jaką mógłbym oddać Kościołowi, byłoby moje odejście z tego świata.
Proszę tylko Boga, by mój następca mógł działać w mniej straszliwych
uwarunkowaniach...".
Tym następcą był Jan Paweł I, zmarły nagle po 33 dniach
pontyfikatu. Kolejny papież, Jan Paweł II, miał zginąć po 3 latach,
w rocznicę objawień fatimskich. Podjęto za jednym zamachem próbę
obalenia symbolu zwycięstwa nad szatanem, za jaki uważa się apokaliptyczną
Niewiastę, czyli Matkę Bożą, oraz zgładzenia tego, "który wszystko
postawił na Maryję". Ci, którzy wynajęli wówczas zamachowca, muszą
doprawdy ze wszystkich sił nienawidzić Kościoła.
Samotny przeciw mafii
Jan Paweł II był już czterokrotnie na Sycylii i za każdym razem
świat podziwia jego odwagę, z jaką występuje przeciw mafii. Nie ulega
bowiem wątpliwości, że każdy jego krok w tym królestwie La Piovry (ośmiornicy) jest śledzony z napięciem przez nią samą. Wydaje się,
że Jan Paweł II od pierwszego dnia pontyfikatu znalazł się na celowniku
mafii. Głosząc Ewangelię z taką determinacją, stał się pierwszym
wrogiem mafii. Dla tych, którzy sieją śmierć i zniszczenie, nie ma
bowiem groźniejszego wroga od tego, który głosi orędzie miłości.
To prawda, mafia ma swoich obrońców. Niektórzy podkreślają,
że jej przestępcza działalność obraca się później w legalne, korzystne
interesy. Włoska mafia tworzy sieć przedsiębiorstw, które dają pracę
dwu milionom ludzi, a państwu kilkanaście miliardów dolarów rocznie.
Oblicza się, że obroty wszystkich mafii na świecie wynoszą 750 miliardów
dolarów. Największe dochody przynosi handel narkotykami, ok. 300
miliardów dolarów. Jeśli chodzi o liczebność, to nadal przodują organizacje
przestępcze we Włoszech. Zorganizowana przestępczość daje zajęcie
co najmniej 70 tysiącom osób. Sycylijska Cosa Nostra, uważana za
pierwowzór klasycznej mafii, ma 50 tysięcy członków, neapolitańska
Camorra - 6,7 tysięcy, kalabryjska Ndrangheta - 5,5 tysiąca, najmłodsza
Sacra Corona Unita, działająca na razie wyłącznie w Apulii - 500.
Jednak zamordowanie 23 maja 1992 r. w Palermo sędziego Giovanniego
Falcone, bohatera wieloletnich zmagań z mafią, stało się przysłowiową
kroplą, która przepełniła miarę ciszy wokół jej zbrodniczej działalności.
Ataki na mafię pojawiły się zewsząd, przypomniano przy okazji inne
zabójstwa obciążające jej konto. Również zamach na Jana Pawła II
uważany jest za owoc spisku, którego egzekutorem stała się mafia.
Przez cały czas Jan Paweł II jakby stopniowo zwracał uwagę
społeczeństw na zbrodnie mafii. Nie mając innej broni prócz Ewangelii,
mógł jedynie apelować do sumień, budzić świadomość wobec dokonywanego
zła. Tak było po zamordowaniu w 1982 r. prefekta Palermo, gen. Alberto
dalla Chiesa. Jak pamiętamy, udało się wówczas w procesie-monstrum
postawić przed sądem 338 gangsterów, choć większość z nich dzięki
kruczkom prawnym i wahaniom sędziów znalazła się szybko na wolności.
Odwaga Papieża zaczęła przynosić jednak owoce. Np. w pogrzebach
ofiar mafii biorą udział tysiące oburzonych obywateli. Dzieje się
tak w Palermo, gdzie mafijne klany mają swoje kwatery. Rozwija się
ruch "Kobiety przeciw Mafii", złożony z wdów i osieroconych matek,
którym gang zabił mężów i synów. To właśnie ten ruch złamał wielowiekowy
kodeks milczenia, znany jako "oferta", wymagający, aby - bez względu
na okoliczności i doznane krzywdy - ofiary i świadkowie "trzymali
język za zębami" "na zewnątrz". W Rzymie władze, ponaglane przez
społeczeństwo, utworzyły specjalny departament zajmujący się śledzeniem
i zwalczaniem działalności mafijnej i wyposażyły go w siły uderzenia
i represji złożone z połączonych służb wywiadu, policji i armii.
Dotychczasowe wyniki przerosły możliwości aparatu ścigania. Działalność
mafii zda się sięgać najwyższych władz kraju, partii politycznych,
ministrów i premierów. Sytuacja grozi nawet rozbiciem państwa włoskiego.
CDN.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



