Słowa niosą ze sobą wielką siłę - szczególnie gdy zajmują się nimi artyści słowa. Ich siła może budować człowieka, choć trzeba przyznać, że może także niszczyć. Niektórzy wciąż narzekają, że coraz trudniej dziś przedrzeć się przez miliony głosów i dotrzeć do dobrych, najlepszych słów. Tym bardziej cieszy, że ze swoim słowem wychodzi do nas od czasu do czasu wyjątkowy artysta słowa - Ksiądz Tymoteusz. Po dobrych słowach go poznaliśmy. Znamy go z jego modlitewnika, na którym dzieci uczyły się i uczą rozmowy z Ojcem. Pamiętamy z książek, które opublikował, i płomiennych, spisywanych skrzętnie przez słuchaczy kazań, pamiętamy z trzech długich cykli drukowanych w "Niedzieli": "...będę z Panem gadał", "To jest Ktoś" oraz "Iskry z popiołów". Bóg zapłać, Kochany Księże Tymoteuszu, za to, że od dziś co tydzień będziesz nam znowu dawał nowe słowa, tym razem w cyklu "Słowo Ci daję".
"Niedziela"
Ks. Tymoteusz
WSTĘP
Mów, co słychać?
Dziękuję.
Wszystko po staremu.
To wiem,
ale mów dobre rzeczy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Co ja Ci powiem?
Masz cierpliwość?
Przeczytaj tę książeczkę,
tylko nie całą naraz.
Wybrałem zdania z Ewangelii.
Nie mam lepszych wieści.
A jest to odpowiedź dla Siostry Nazaretanki,
która się dopominała:
Ojcze, powiedz mi dobre słowo.
Więc, Siostro,
Słowo Ci daję.
Daję Ci najlepsze słowo
Reklama
Dziś się nam narodził
Chrystus Pan Zbawiciel.
Tę wiadomość znają ludzie
od dwóch tysięcy lat,
ale to jest WIADOMOŚĆ!
Nie wiem dlaczego,
ale na te święta czekam
jak na żadne inne.
Czy dlatego, że choinka,
dekoracje w sklepach,
zakupy, prezenty, opłatek,
kolędy, jasełka, goście?
To też mnie cieszy,
ale czuję, że coś się stało.
Byłem w pałacu na opłatku
- bardzo nobliwe towarzystwo.
Poprosiłem więc na wstępie,
aby znana gwiazda sceny
przeczytała nam Ewangelię Łukaszową
o narodzeniu Chrystusa.
Pani przyjęła prośbę
i z właściwym sobie wdziękiem,
z wejściem, gestem aktorskim
i słodkim głosem zapowiedziała:
"Przeczytam teraz piękną legendę
o narodzeniu ślicznego dzieciątka".
Opadły mi ręce.
O, moja ty ślicznotko, sierotko.
To ty mi każesz wierzyć w legendy?
Dla mnie jest to wydarzenie
tak mocno osadzone w czasie:
za cesarza Augusta,
gdy wielkorządcą był Kwiryniusz,
królem Judei Herod,
gdy najwyższym kapłanem był Kajfasz,
wyszedł dekret, aby spisano ludność
w całym państwie.
Józef i Maryja z Nazaretu
udali się do Betlejem
i nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.
Reklama
Jeśli Bóg się narodził,
to już nie bajka, nie legenda.
Stało się coś niesamowitego.
Zaczął się nowy czas.
Skończyło się oczekiwanie.
I co teraz?
Znam ten opis od dziecka.
Byłem pastuszkiem,
śpiewałem jak anioł,
szedłem z magami do żłóbka,
widziałem Dzieciątko owinięte w pieluszki,
położone w żłobie.
I co z tego?
Ale czy ja w któreś święta
uwierzyłem,
że to mój Pan i mój Bóg?
Może to tylko legenda?
Dzieciątko Małe.
Boże mój Wielki,
klękam, wierzę, wyznaję.



