Dzisiejsza Ewangelia jest krótka, ale aż 6 razy słyszymy w
niej słowo "pościć". Wielki Post za 10 dni, dlatego postawmy sobie
pytanie: Post, ale jaki?... Co znaczy słowo "post"? Czy to tylko
niejedzenie mięsa w piątek? Dlaczego mówimy "Wielki Post?". A przecież
tego postu tak niewiele... Słyszeliśmy pytanie postawione Panu Jezusowi: "
Dlaczego Twoi uczniowie nie poszczą?". Był to równocześnie zarzut.
Pan Jezus nie mówi: Tak, macie rację, upomnę moich uczniów, żeby
także pościli, żeby pościli więcej, by nie byli mniej gorliwi niż
uczniowie Jana i faryzeusze. Jakże łatwo wtedy o swoistą "konkurencję",
o "zawody": Kto więcej... Mówimy dziś często o nowej ewangelizacji.
Ta nowa ewangelizacja zaczęła się już wtedy. To nie jest ulepszony
Stary Testament, lecz sam Syn Boży, który objawia nam Ojca i przynosi
Jego miłość. W Kazaniu na Górze Jezus pouczył swoich uczniów, jak
należy pościć. Ważna jest intencja: nie aby "pokazać się ludziom",
i wyraz twarzy: "Nie bądźcie posępni", bo post prawdziwy ma być wyrazem
miłości. Jezus korzysta z postawionego sobie pytania, by przypomnieć
prawdę nieskończenie ważniejszą: o radości, bo On jako Oblubieniec
Kościoła już jest między nami. Faryzeusze swoim postem chcieli podobać
się Bogu: "dwa razy w tygodniu", jak to z dumą powiedział w świątyni
niejeden faryzeusz. Oni byli przekonani, że swoimi postami zobowiązują
Boga wobec siebie. Widzieli tylko przepis prawa, a my mamy patrzeć
na Chrystusa, na Jego życie, śmierć i Zmartwychwstanie. Post jest
znakiem, że wyrzeczenie się pewnych dóbr jest konieczne, aby zdobyć
nieskończenie większe. Post, według Ewangelii, jest wyrazem tęsknoty,
owego zbawiennego głodu duszy, który prowadzi do radości. Św. Teresa
z Avili mówiła do swoich sióstr: "W naszym domu nie chciałabym widzieć
ani jednej nachmurzonej, posępnej twarzy". Nasz Wielki Post ma swoje
najgłębsze uzasadnienie w oczekiwaniu na przyjście Pana. Może dlatego
post adwentowy wydaje nam się łagodniejszy niż ten po Środzie Popielcowej,
bo i przyjście Pana w Jego Zmartwychwstaniu jest pełniejszą chwałą
niż przyjście do żłóbka betlejemskiego. Nadmiar jedzenia może zamroczyć
nasze spojrzenie na przychodzącego Jezusa. Przez świadomy post, mniejszy
czy większy, odejmujemy sobie od ust trochę jedzenia, żeby łatwiej
pamiętać o tej ostatniej chwili naszego życia, gdy nam wszystko będzie
odjęte z tego, co ziemskie wobec nieskończenie większych i bogatszych
darów życia wiecznego. W naszym Kościele nie ma wyrzeczeń dla samej
idei wyrzeczenia. Nasz post, jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II
do młodzieży, jest znakiem czasu, w którym ma być trochę więcej ciszy,
trochę więcej modlitwy i trochę więcej wysiłku. Wtedy łatwiej dosłyszymy
to Boże zaproszenie, które nam przekazuje już dziś prorok Ozeasz: "
Chcę przynęcić niewierną oblubienicę, na pustynię ją wyprowadzić
i mówić do jej serca". Wtedy taką świętą, małą pustynią łatwiej staną
się nasze najzwyklejsze rekolekcje wielkopostne.
W książce Georges´a Bernanosa pt. Pamiętnik wiejskiego
proboszcza jest takie wspomnienie godziny śmierci młodego kapłana.
Umierający czeka na Eucharystię. Ale drugi kapłan, który ma Ją przynieść,
spóźnia się. Widząc niepokój otoczenia, uśmiecha się i mówi powoli,
ale wyraźnie: "Wszystko jest łaską, także to moje czekanie...".
Pomóż w rozwoju naszego portalu



