Reklama

Wizyta u Serbów

Niedziela Ogólnopolska 11/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zbyt szybko zapomnieliśmy ostatni konflikt zbrojny na Bałkanach, w którym NATO wygrało wojnę, lecz przegrało pokój.
W czasie kilkumiesięcznych bombardowań Serbii zniszczono drogi, mosty, sieć kolejową i energetyczną, wiele zakładów pracy, rafinerie i elektrownie, jednym słowem - infrastrukturę ekonomiczną niezależnego państwa europejskiego. Również serbskich ofiar było wiele - ok. 6 tys. żołnierzy i osób cywilnych - mniej więcej tyle samo, co ofiar czystki etnicznej w Kosowie.
W czasie trwania wojny Clinton i inni politycy państw NATO podkreślali przy każdej okazji, że ich atak skierowany jest przeciwko MilosSeviciowi i jego klice, a nie przeciwko Serbom. Niestety, w wyniku działań wojennych, a obecnie embarga, cierpią zwykli ludzie. Umberto Ranieri - podsekretarz włoskiego ministerstwa spraw zagranicznych, a więc wysoki urzędnik rządu, który bardzo aktywnie popierał wojnę przeciwko Serbii - powiedział ostatnio, że "w Federacyjnej Republice Jugosławii bezrobotnych jest milion osób, a oprócz tego 800 tys. robotników jest na tzw. przymusowym urlopie; 74% rodzin z miesięcznym dochodem 44$ żyje poniżej granicy ubóstwa". Według Ranieriego, "należy nakłonić społeczność międzynarodową, by złagodzić sankcje przeciw Serbii, w szczególności znieść embargo na ropę i zakaz komunikacji lotniczej. Sankcje dotknęły ludność cywilną i odniosły skutki przeciwne, niż się spodziewano".
Należy podkreślić także inny aspekt wydarzeń na Bałkanach: aby usprawiedliwić w oczach opinii publicznej bombardowanie i niszczenie Serbii, należało wyeksponować cierpienia ludności albańskiej w Kosowie, a jednocześnie demonizować Serbów. W rezultacie Serbowie, którzy nic nie mieli wspólnego z czystkami etnicznymi, stali się ofiarami nie tylko reżymu MilosSevicia, lecz także społeczności międzynarodowej. W tej manichejskiej optyce jedynymi ofiarami konfliktu byli Albańczycy, którym należało się współczucie i pomoc społeczności międzynarodowej. W pułapkę tego "poprawnego politycznie" myślenia wpadły także organizacje humanitarne, w tym Caritas różnych państw, których działania skupiły się na pomocy dla albańskiej ludności Kosowa. Zapomniano, że wojna wpędziła znaczną część ludności serbskiej w skrajną nędzę, a sytuację pogarsza również fakt, że Serbia udzieliła schronienia 800 tys. uchodźców - Serbom, których zmuszono do opuszczenia domostw w Krainie, Bośni i Kosowie.
Dlatego też uznałem za stosowne zasygnalizować inicjatywę księży i biskupów z włoskiego regionu Marche, którzy nawiązali kontakty z Serbskim Kościołem Prawosławnym w tym dramatycznym momencie historii Serbii. Przeprowadziłem wywiad dla Niedzieli z abp. Angelo Comastrim, delegatem papieskim ds. sanktuarium w Loreto i przewodniczącym Włoskiego Komitetu Roku Świętego, który stał na czele włoskiej delegacji.

W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Jak zrodziła się idea podróży do Serbii i jaki był jej cel?

ARCYBISKUP ANGELO COMASTRI: - Idea podróży zrodziła się w dramatycznych dniach wojny na Bałkanach. Zrozumiałem wtedy, jak bardzo dzisiejszy świat daleki jest od Ewangelii i uznałem, że należy poczynić konkretne kroki na drodze do pojednania i przebaczenia. Jednym słowem - czułem, że Chrystusowe przykazanie miłości powinno skłonić nas do wypracowania nowych i odważnych sposobów na międzynarodowy dialog.

- Jak dotarł Ksiądz Arcybiskup do Belgradu, skoro obowiązuje blokada powietrzna Serbii?

- Pojechałem do Serbii z trzema księżmi z mojego regionu Marche, którzy od lat zaangażowani są w autentyczny dialog ekumeniczny. 17 listopada 1999 r. polecieliśmy samolotem do TimisWoary w Rumunii. Tam czekał na nas znajomy prawosławny ks. Dorel wraz z kierowcą. Podróż do Belgradu nie była prosta: jechaliśmy nocą, padał intensywny deszcz, drogi były źle oświetlone, musieliśmy czekać na granicy. Lecz w końcu dotarliśmy do Belgradu, gdzie zatrzymaliśmy się u ks. Jozo, kapłana słoweńskiego, który jest proboszczem w stolicy Serbii.

- Z kim spotkał się Ksiądz Arcybiskup w Belgradzie?

- 19 listopada udaliśmy się do Patriarchatu Serbskiego na spotkanie z Patriarchą Pawłem. Patriarcha to człowiek w podeszłym wieku, niskiego wzrostu, bardzo szczupły, o ascetycznej twarzy i pogodnych oczach. Uściskał nas na powitanie jak dobrych przyjaciół. Zabierając głos jako pierwszy, powiedziałem Patriarsze, że przynoszę pozdrowienia i uścisk pokoju od wszystkich biskupów Marche, którzy są przekonani, że Adriatyk nie powinien być barierą, lecz pomostem. A pomost, który nas łączy, już istnieje i nazywa się Jezus Chrystus. Patriarcha, którego twarz rozjaśniła się, przytaknął: "Tak, łączy nas Jezus Chrystus! Wierzymy w Jezusa urodzonego w Betlejem, który przyniósł nam Dobrą Nowinę Miłości Ojca, który umarł za nas, zmartwychwstał i oczekuje w Raju, by obdarzyć nas radością Boga. W to wierzymy i ta wiara nas łączy. W nowym tysiącleciu musimy iść coraz bardziej ku Chrystusowi. Zmierzając ku Niemu, zjednoczymy się". Wszyscy byliśmy wzruszeni i szczęśliwi.
Zaproponowałem Patriarsze "zbratanie" pomiędzy niektórymi parafiami z naszego regionu i parafiami prawosławnymi w Serbii w nadziei, że tego typu kontakty przyczynią się do stworzenia klimatu zaufania i atmosfery sprzyjającej dialogowi ekumenicznemu, który tak bardzo leży na sercu Ojcu Świętemu. Nasza propozycja zostanie przedstawiona Świętemu Synodowi Serbskiego Kościoła Prawosławnego.
Na zakończenie poprosiłem Patriarchę o błogosławieństwo. Lecz nie chciał tego uczynić, twierdząc, że jesteśmy równi godnością, a następnie zaproponował, byśmy pobłogosławili się nawzajem, co uczyniliśmy z radością. Pożegnaliśmy się po wspólnym odmówieniu Ojcze nasz.

- Wojna dokonała wiele zniszczeń w Serbii, a obecnie kraj ten stał się obiektem międzynarodowego embarga. Jak żyją Serbowie w tej trudnej sytuacji gospodarczej, społecznej i politycznej?

- Serbia jest krajem głęboko zranionym. Serbowie są ludźmi o wiele lepszymi niż ich "przywódcy". Znoszą z wielką godnością cierpienia spowodowane dramatyczną wojną. Niestety, nikt na Zachodzie nie mówi o cierpieniach ludności serbskiej i może dlatego nie jest jej udzielana dostateczna pomoc. To mnie bardzo smuci.

- Podróż Księdza Arcybiskupa miała charakter ekumeniczny i humanitarny. Lecz mówiąc o sytuacji w Serbii, nasuwa się refleksja polityczna: interwencja NATO była ingerencją humanitarną (tak przynajmniej zapewniano światową opinię publiczną), tzn. miała zapobiec czystce etnicznej ludności albańskiej w Kosowie. Dzięki niej Albańczycy wrócili do Kosowa, lecz sytuacja zmieniła się radykalnie - wczorajsi poszkodowani stali się dzisiejszymi oprawcami: terroryzują ludność niealbańską, dokonując czystki etnicznej, której ofiarami są Serbowie i Cyganie (już ok. 100 tys. Serbów opuściło Kosowo, by szukać schronienia w Serbii).
Czy po to NATO przeprowadziło szalenie kosztowną interwencję zbrojną, by jedynie zniszczyć gospodarczo Federacyjną Republikę Jugosławii i oddać jedną z jej prowincji w ręce band UCK, które nawet Stany Zjednoczone na kilka miesięcy przed wojną uznawały za bandy terrorystyczne, utrzymujące się z przemytu narkotyków i wyłudzania okupu?

- Wojnę prowadzono w myśl logiki, że tylko jedna strona ma rację. Zapomniano lub ignorowano historię Bałkanów, która jest nieprzerwanym ciągiem wojen i krwawych zemst; tutaj na przemian ludy prześladowane stawały się katami, a dawni prześladowcy - ofiarami.
Należało powstrzymać przemoc innymi metodami; nie wykorzystano wszystkich możliwości dyplomatycznych, można było zastosować bardziej skuteczne embargo lub znaleźć inne sposoby odizolowania sprawców przemocy.
Dzisiaj nie można pozwolić, by dopuszczano się tych samych aktów gwałtu i mordów, które spowodowały interwencję NATO.

- Szef wspólnoty żydowskiej z Belgradu powiedział, że Serbowie nie mogą opuścić Kosowa, bo ten region jest dla nich tym, czym dla Żydów jest Jerozolima. Dla Serbów Kosowe Pole jest symbolem ich oporu przeciw muzułmańskim Turkom, a poza tym znajduje się tutaj bardzo wiele starych klasztorów, które do dzisiaj mają kapitalne znaczenie dla duchowości prawosławnej.
Ostatnio widziałem reportaż BBC, w którym pokazywano, jak grupa albańskich wyrostków demolowała cerkiew, a jest to nagminna praktyka w czasach zemsty Muzułmanów. Jak to jest możliwe, że nikt nie reaguje, gdy w Kosowie profanowane są świątynie i niszczone jest dziedzictwo serbskiej sztuki sakralnej?

- Fakty, o których Pan mówi, potwierdzają moje wcześniejsze obserwacje, tzn. że dziś Kosowo jest znowu sceną gwałtów i przemocy. Tamtejsi ludzie są głęboko zranieni i musimy im pomóc odbudować bazy koegzystencji na drodze dialogu i poszanowania. Kraje bałkańskie leżą "na styku" Zachodu i Wschodu, Północy i Południa świata. Ludzie na tym obszarze geograficznym będą mogli znowu żyć w pokoju, jeżeli zwycięży logika wzajemnego poszanowania. Jeżeli natomiast społeczności międzynarodowej nie uda się pokojowo rozwiązać napięć w tej części Europy, wkrótce również w innych regionach świata może wydarzyć się to, co na Bałkanach.

- Wróćmy jeszcze do podróży do Serbii. Czy - według Księdza Arcybiskupa - inne Kościoły Europy powinny iść w ślad za Kościołem regionu Marche i rozpocząć dialog w miłości z siostrzanym Kościołem serbskim w tym dramatycznym momencie historii Serbii?

- W dialogu ekumenicznym ważne są spotkania przywódców religijnych i teologów, lecz dziś to nie wystarcza - należy uczynić wszystko, aby w dialogu tym uczestniczył lud Boży. Wielką rolę odgrywają w nim wspólnoty kościelne, które przez obopólne gesty dobroci i solidarności przyczyniają się do obalenia muru nieufności i obojętności, wzniesionego przez historię.
Jestem przekonany, że jedynie Miłość pozwoli nam spotkać się w Prawdzie.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2000-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Jeśli jesteś w podróży, to post piątkowy cię nie obowiązuje? Prawda czy mit?

2026-03-12 21:04

Adobe Stock

"Jeśli jesteś w podróży, to post piątkowy cię nie obowiązuje" – czy słyszałeś kiedyś podobne zdanie? Zapewne tak. Problem w tym, że to nieprawda.

Więcej ...

Wbrew prawom natury. Fenomen nierozkładającego się ciała św. Bernadetty Soubirous

2026-03-13 21:29
Zmumifikowane ciało siostry Bernadetty po ekshumacji w 1925 roku

pl.wikipedia.org

Zmumifikowane ciało siostry Bernadetty po ekshumacji w 1925 roku

Po śmierci, która nastąpiła 16 kwietnia 1879 roku, zwłoki 35-letniej wizjonerki z Lourdes s. Marii-Bernardy Bernadetty Soubirous przez trzy dni były wystawione w kaplicy.

Więcej ...

Abp Depo do maturzystów: im bliżej jesteśmy Boga, tym jesteśmy piękniejsi

2026-03-14 14:42
Akt zawierzenia maturzystów Matce Bożej

Maciej Orman/Niedziela

Akt zawierzenia maturzystów Matce Bożej

Do wytrwania w wierze i zaufania Bogu na wzór Maryi wzywał abp Wacław Depo maturzystów z archidiecezji częstochowskiej, którzy 14 marca pielgrzymowali na Jasną Górę.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa: „Czy nie dziesięciu zostało...

Wiara

40 pytań Jezusa: „Czy nie dziesięciu zostało...

Wbrew prawom natury. Fenomen nierozkładającego się...

Wiara

Wbrew prawom natury. Fenomen nierozkładającego się...

Jeśli jesteś w podróży, to post piątkowy cię nie...

Wiara

Jeśli jesteś w podróży, to post piątkowy cię nie...

A jednak – Wojtyła nie tuszował! I co na to...

Jan Paweł II

A jednak – Wojtyła nie tuszował! I co na to...

Nowy Zarząd Zakonu Paulinów

Jasna Góra

Nowy Zarząd Zakonu Paulinów

Suspendowany kapłan chce organizować

Kościół

Suspendowany kapłan chce organizować "spotkanie...

Warszawa: Budynek liceum w centrum miasta ostrzelany

Wiadomości

Warszawa: Budynek liceum w centrum miasta ostrzelany

Archidiecezja łódzka ma nowego arcybiskupa!

Kościół

Archidiecezja łódzka ma nowego arcybiskupa!

Kard. Krajewski: Leon XIV zapytał mnie, czy nie pragnę...

Kościół

Kard. Krajewski: Leon XIV zapytał mnie, czy nie pragnę...