W marcu br. przypada 1000-lecie Zjazdu Gnieźnieńskiego, a tym
samym Synodu, na którym to kardynałowie - legaci papiescy z imiennie
znanym Robertem, oblatariuszem Stolicy Apostolskiej, ogłosili utworzenie
organizacji kościelnej na ziemiach polskich ze stolicą arcybiskupią
w Gnieźnie i trzema jej podległymi biskupstwami w Krakowie, Wrocławiu
i Kołobrzegu.
Ustanowienie w 1000 r. arcybiskupstwa w Gnieźnie dało
podwaliny do umocnienia się młodego państwa pierwszych Piastów, jak
i do jego scalenia w jednolity organizm polityczny. Koronacja Bolesława
Chrobrego w 1025 r., jak i jego następcy Mieszka II, nie mogłaby
dojść do skutku, gdyby nasze państwo nie posiadało samodzielnej struktury
kościelnej. Jak wielkie znaczenie miało posiadanie własnej metropolii,
widzimy w staraniach kolejnych Piastów, dążących do odbudowania struktury
kościelnej po latach reakcji pogańskiej oraz anarchii i bezładu.
Kazimierz Odnowiciel wiedział, iż tylko samodzielna niezależna prowincja
kościelna pomoże mu powstrzymać kraj przed zagrożeniami ze strony
zarówno książąt, jak i biskupów niemieckich, pragnących podporządkować
nasze ziemie swej władzy politycznej i kościelnej. Jego syn i następca
- Bolesław II Śmiały wykorzystał podobnie jak pradziad sytuację konfliktu
w cesarstwie i w 1076 r. przyjął koronę królewską, dającą mu pełną
niezawisłość. To właśnie metropolia gnieźnieńska była czynnikiem
podtrzymującym jedność ziem polskich podczas rozbicia dzielnicowego,
a arcybiskupi gnieźnieńscy - tymi, którzy popierali dążność niektórych
spośród książąt dzielnicowych do zjednoczenia kraju. Przecież właśnie
w Gnieźnie koronacją Przemysła II na króla Polski 26 czerwca 1295
r. abp Jakub Świnka rozpoczął proces unifikacji ziem polskich. Także
zależność biskupstwa we Wrocławiu od metropolii w Gnieźnie, aż do
1821 r., była czynnikiem łączącym Śląsk z Polską przez wszystkie
lata trwania I Rzeczypospolitej i pozwoliła na utrzymanie się polskości
na tych terenach. Gdy po zjednoczeniu się państwa przeniesiono koronacje
królewskie z Gniezna do Krakowa, nie umniejszyło to uprawnień arcybiskupów
gnieźnieńskich, gdyż tylko oni mieli przywilej koronacji monarchów.
Jednym z ważnych wydarzeń w historii arcybiskupstwa gnieźnieńskiego
był Sobór w Konstancji (1414-18), gdzie abp. Mikołajowi Trąbie w
1418 r. przyznano tytuł Prymasa Polski oraz prawo noszenia purpurowych
szat. Dało to metropolitom gnieźnieńskim pierwszą pozycję w kraju,
przed arcybiskupami lwowskimi. W 1420 r. prymas Mikołaj Trąba dokonał
kodyfikacji praw obowiązujących w Kościele polskim, kładąc tym samym
podwaliny pod system prawa kanonicznego w Polsce. Prymasostwo zaczęło
też odgrywać rolę czynnika, który dawał arcybiskupom gnieźnieńskim
możliwość obejmowania najwyższych godności i urzędów w państwie.
Po ostatecznym ukształtowaniu się w 1493 r. Sejmu Walnego, składającego
się z izby poselskiej, senatu i króla, to właśnie prymasom Polski
przypadł fotel pierwszego senatora Rzeczypospolitej. W 1515 r. papież
obdarzył prymasa Jana Łaskiego tytułem legata urodzonego (legatus
natus) i odtąd każdy nowy rządca metropolii gnieźnieńskiej posiadał,
oprócz prawa zwoływania ogólnokrajowych synodów, prawo przyjmowania
apelacji od wyroków metropolity lwowskiego. Po bezpotomnej śmierci
ostatniego z Jagiellonów w 1572 r. i trwającym interregnum, władzę
w Rzeczypospolitej przejął, jako interreks, prymas Jakub Uchański.
Od tego momentu zarówno on sam, jak i jego następcy, posługiwali
się tytułem "pierwszego księcia Królestwa Polskiego". Posiadają także
prymasi, jako interreksi, prawo zatwierdzania i ogłaszania nowo wybranego
monarchy.
Właśnie pełnienie funkcji politycznych przez prymasów
spowodowało, że tytuł prymasowski stał się niewygodny dla naszych
sąsiadów podczas kolejnych rozbiorów naszego państwa. Po II rozbiorze
Polski został stworzony swoisty paradoks. Gniezno wraz z częścią
archidiecezji oraz z podległą Gnieznu diecezją poznańską znalazły
się w rękach króla Prus, który przejmując prerogatywy władców polskich
na tych ziemiach, posiadał prawo obsadzania stanowisk obu tych diecezji.
Rodziło to problem, gdyż obaj hierarchowie pozostawali nadal senatorami
Rzeczypospolitej, a arcybiskup gnieźnieński był prymasem Polski.
Widziano w tym zagrożenie dla działań przyszłego Sejmu, gdyż król
pruski miałby przez nich wpływ nie tylko na sprawy kościelne, ale
i państwowe w Królestwie Polskim. Postulowano utworzenie nowej metropolii
z siedzibą w Warszawie i złączenie z nią godności prymasowskiej.
W silnej opozycji do tego projektu stanął sam prymas Michał Poniatowski,
nie chcąc dopuścić do odebrania Gnieznu jego dawnych praw metropolitalnych
i prymasowskich. Gdy w 1795 r. po III rozbiorze Polska zniknęła z
mapy Europy, arcybiskupi gnieźnieńscy nie wyzbyli się tytułu Prymasa
Polski, lecz nadal go używali mimo zakazu władz zaborczych, chcąc
zachować świadomość narodową wśród społeczeństwa. Od tej chwili metropolici
gnieźnieńscy stali się jakby swoistym pomnikiem i znakiem sprzeciwu
wobec wynaradawiających dążeń zaborców. Pierwszym arcybiskupem, któremu
przyszło sprawować rządy w diecezji, był jeden z najwybitniejszych
poetów doby oświecenia - książę Ignacy Krasicki. Dopiero w cztery
lata po jego śmierci, w 1805 r. król pruski zdecydował się obsadzić
wakujący urząd, mianując arcybiskupem Ignacego Raczyńskiego, dotychczasowego
biskupa poznańskiego. Abp Raczyński zaczął ponownie tytułować się
Prymasem Polski, czym naraził się w znaczny sposób zaborcom. Tytuł
ten był szczególnie drażniący dla Prusaków, wiedzieli oni bowiem,
że w mentalności Polaków łączy się on z tytułem interreksa. Dawało
to podstawy do zakazu używania go, a także do stopniowego umniejszania
roli Gniezna i próby całkowitej likwidacji tej najstarszej na ziemiach
polskich stolicy metropolitalnej. W 1821 r. bullą De salute animarum
metropolia gnieźnieńska została złączona unią personalną z diecezją
poznańską, podniesioną do rangi metropolii. Już po roku od wejścia
w życie bulli Prusacy rozważali możliwość ograniczenia archidiecezji
do samego Gniezna, następnie wrócili do pierwotnego planu, by z obu
archidiecezji utworzyć jedną diecezję, a prawa metropolitalne Gniezna
przenieść do Berlina. Gdy nie udał się zamiar likwidacji arcybiskupstwa
gnieźnieńskiego, żeby umniejszyć jego rolę, w 1822 r. król pruski
zakazał abp. Tymoteuszowi Gorzeńskiemu używania tytułu książęcego,
zgodził się tylko na używanie tytułu legatus natus. Ponownie do używania
tytułu prymasowskiego powrócił abp Mieczysław Ledóchowski podczas
swego wyjazdu na Sobór Watykański I.
Gdy w wyniku I wojny światowej na nowo na mapach Europy
pojawiła się nazwa Polski, swe rządy arcybiskupie w Gnieźnie i Poznaniu
sprawował abp Edmund Dalbor. Pojawił się wówczas problem prymasostwa
w nowo odrodzonej Rzeczypospolitej. Doszło do sporu pomiędzy arcybiskupem
warszawskim Aleksandrem Kakowskim a metropolitą gnieźnieńskim o prymat
i miejsce w Episkopacie Polskim. Warszawa rościła sobie prawa do
tytułu prymasowskiego z racji przyznanego w 1818 r. tytułu Prymasa
Królestwa Kongresowego, jednak uprawnienia Gniezna poparte były długowiekową
tradycją. Ostatecznie to Gnieznu, a zarazem abp. Dalborowi przypadł
w II Rzeczypospolitej tytuł prymasowski. Powołany po śmierci kard.
Dalbora na stolicę w Gnieźnie i Poznaniu August Hlond widział w godności
prymasowskiej środek do umocnienia jedności Kościoła i zarazem unifikacji
społeczeństwa Rzeczypospolitej. Starał się on godność Prymasa wyeksponować
jak najbardziej. Nie posiadał uprawnień politycznych, jakie mieli
prymasi okresu przedrozbiorowego, ale uczynił prymasostwo potężną
siłą moralną, jaką nigdy dotychczas nie było. Jego głosu słuchał
Kościół w Polsce we wszystkich swych metropoliach, był on jego siłą
przewodnią.
Jego śmierć 24 października 1948 r. była dla wielu Polaków
ciosem, gdyż był on uważany za symbol niepodległego bytu państwa.
Następcą kard. Hlonda został biskup lubelski Stefan Wyszyński. Od
początku swego arcypasterzowania nieugięty wobec władz Polski Ludowej,
gdy chodziło o dobro religii czy narodu. 12 stycznia 1953 r. papież
Pius XII obdarzył go godnością kardynalską. Za swą nieustępliwość
wobec władz został internowany w latach 1953-56 , a mimo to był inicjatorem
tak wielkich wydarzeń, jak obchody 1000-lecia chrztu Polski. Gdy
28 maja 1981 r. zmarł, zakończyła się pewna epoka w powojennych dziejach
Polski. Następcą Prymasa Tysiąclecia zostaje abp. Józef Glemp, którego
rola w odzyskiwaniu przez Polskę niezależności jest niebagatelna.
25 marca 1992 r. bullą Totus tuus Poloniae populus Jan
Paweł II rozwiązuje unię Warszawy z Gnieznem, pozostawiając kard.
Glempowi tytuł Prymasa Polski, jako kustosza relikwii św. Wojciecha.
Arcybiskupem gnieźnieńskim zostaje biskup włocławski Henryk Muszyński.
Z tego krótkiego przedstawienia historii arcybiskupstwa
gnieźnieńskiego widać, jak duży wpływ miała metropolia i jej arcybiskupi
na dzieje Kościoła i narodu polskiego. Gdy 12 marca będziemy obchodzić
rocznice owego wydarzenia, musimy zdawać sobie sprawę, ze nasza państwowość
ukształtowała się w dużej mierze dzięki niezależnej strukturze kościelnej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



