Synu Kochany!
Wczoraj rozmawiałam z matką dziewczyny, która została zamordowana
przez kolegów ze szkoły. Od tego czasu, gdy wydarzył się ten straszny
dramat, minął prawie rok. Było to przed Wielkanocą. Matka nie może
uwierzyć, że córki nie ma tutaj, że nie wejdzie, nie zapuka, nie
poprosi o jakąś przysługę. Matka płacze i cierpi. Gdyby to nie była
jej córka, wiadomość o tragicznej śmierci na pewno by ją poruszyła.
Nie spowodowałaby jednak krwawienia serca. To zrozumiałe, Pani Agata,
wyciągając ręce, jakby czegoś pragnęła dotknąć, pyta: Gdzie jesteś,
Kalino? Czy jesteś? Żadne argumenty nie mogą zmniejszyć cierpienia.
Tylko wiara w życie wieczne i w zmartwychwstanie pomaga je dźwigać.
Rozmawiałyśmy o tym długo. O tym, że Kalina żyje! Tylko, że nas wyprzedziła
w drodze.
Dlaczego wiara w Boga nie jest tak trudna, jak wiara w zmartwychwstanie?
Wiara w Boga znajduje rozumowe argumenty. Wiara w zmartwychwstanie
nie ma racjonalnych argumentów, jest zawierzeniem. O zmartwychwstaniu,
poza przykładem Jezusa i tych, których wskrzesił, nic więcej nie
wiemy. W rozmowie z Panią Agatą wracam do ewangelicznej wiary Marty
w zmartwychwstanie brata Łazarza. Brat umarł, a ona uwierzyła Chrystusowi,
że może go wskrzesić, nawet po 4 dniach. Wyznanie Marty było wspaniałe
i wielkie w wierze. Pani Agata, choć wierzy w zmartwychwstanie, pyta:
Dlaczego musiała zginąć 19-letnia dziewczyna? To przecież bezsensowne!
Zgadzam się z nią. Tak, to po ludzku jest bezsensowne. Dlaczego Bóg
pozwolił?
Czy śmierć Jezusa, młodego, zdrowego, w pełni sił nie była "
bezsensowna?" Ile mógł jeszcze zrobić, powiedzieć, pouczyć, uzdrowić?
Dlaczego Bóg wybrał taki sposób zadośćuczynienia i odkupienia? Zapewne
także dlatego, aby wyciągnąć ręce i do zabójców Kaliny. Pani Agata
słucha, płacząc. Czy Maryja płakała pod krzyżem Syna? - pyta. Nie
wiemy. Stabat Mater Dolorosa. Skamieniałe z bólu serce Matki stało
się samym bólem. Najwięcej bolała bezradność. Została stworzona do
większego bólu niż śmierć. Kolejny raz od czasu Nazaretu powtarzała "
fiat". Czy myślała wtedy, że On zmartwychwstanie? Czy wiedziała,
że "umiera także śmierć?" Na pewno niezachwianie wierzyła, tak jak
w Zwiastowanie, które dopełniło się pod Krzyżem.
Synu Kochany, opowiadam Ci o Kalinie, której nigdy nie spotkałeś,
i o jej matce, którą poznałam "przypadkowo". Pytanie Pani Agaty jest
pytaniem milionów ludzi - pytaniem o zmartwychwstanie. "A jeśli Chrystus
nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także
wasza wiara" (1 Kor 15, 14). Jeśli nie ma zmartwychwstania, daremne
są wszelkie wybory i trud, i kapłaństwo.
Dzisiejszy świat także ma scenariusz, co zrobić, aby Chrystus
nie zmartwychwstał. Są instrukcje i polecenia jak wówczas: "Macie
straż, idźcie, strzeżcie, jak umiecie" (por. Mt 27, 65). Można przyłożyć
pieczęcie grobowe. Można przekupić żołnierzy. Można uczynić wszystko,
aby wyśpiewać hymn niewiary i cieszyć się, że umarł prawdziwie. A
On żyje! Setki tysięcy, a może miliony oddały za tę prawdę życie
własne. Miliony powtarzają przez wieki wiarę w zmartwychwstanie.
Synu, czy miałeś możliwość oglądać spotkanie młodzieży z
Chrystusem w Galilei? Reprezentował Go Jego Namiestnik. Przyjechały
tysiące młodych z całego świata, aby Go spotkać w Jego Galilei. Żydowscy
rabini stawiali pytania: Dlaczego za nami nie chodzą tysiące młodych?
Dlaczego Jan Paweł II przyciąga miliony? On głosi Zmartwychwstałego
Chrystusa!
Synu, chciałabym sobie i Tobie, i matce Kaliny, i wszystkim
na Wielkanoc ofiarować tę największą prawdę: Chrystus żyje, bo miłość
nigdy nie umiera!
Ze szczególną modlitwą w Wielki Czwartek -
Pomóż w rozwoju naszego portalu



