Jubileusz 75-lecia obchodziła w maju br. Ochotnicza Straż Pożarna
w Ursusie. Jest jedną z nielicznych OSP działających jeszcze na terenie
stolicy, a jednocześnie jedyną ochotniczą jednostką z tego terenu
włączoną do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, co oznacza,
że dorównuje sprawnością i wyszkoleniem strażom zawodowym.
Tradycją ursuskiej straży jest przekazywanie zainteresowania
tą służbą rodzinom - niektórzy członkowie OSP wywodzą swój strażacki
rodowód już od trzech pokoleń. "Działalność w Ochotniczej Straży
Pożarnej jest czymś wyjątkowym. To coś, co wciąga w służbę bliźnich
całe rodziny, zmusza do nieustannej pracy nad sobą, kształtuje charakter"
- mówi druh Leszek Orłowski, prezes OSP w Ursusie, który niedawno
obchodził 50-lecie swojej służby. Zawodowo jest nauczycielem, a strażacka
pasja jest kontynuacją jego przynależności do harcerstwa i wierności
wyniesionym stamtąd ideałom.
Jednostka OSP w Ursusie zajmuje się nie tylko ratownictwem
technicznym i medycznym czy niesieniem pomocy podczas klęsk żywiołowych.
Strażacy biorą również czynny udział w życiu społeczności lokalnej.
Przy Straży działa Koło Honorowych Dawców Krwi oraz dwie drużyny
harcerskie. Patronem harcerzy jest por. rez. WP Stanisław Bodych,
który był naczelnikiem ursuskiej OSP w latach 1939-44. Za działalność
w AK - był dowódcą kompanii - został rozstrzelany przez hitlerowców
w lasach sękocińskich (9 grudnia 1944 r.).
Na pytanie, czy w dzisiejszych czasach utrzymywanie ochotniczych
straży pożarnych ma nadal sens, prezes L. Orłowski odpowiada: "Sens
istnienia jednostek złożonych z ochotników jest nadal ogromny. Straż
zawodowa nie jest w stanie zapewnić ochrony na terenie całego kraju.
Szczególnie mieszkańcy małych miejscowości mogą liczyć na pierwszą
pomoc głównie ze strony ochotników. Wymowna jest statystyka. W Polsce
istnieje ok. 18 tys. ochotniczych straży pożarnych, w których działa
czynnie 400 tys. osób. Zawodowych jednostek jest ok. 500, zatrudniają
ponad 30 tys. strażaków. W wielu miejscowościach wokół straży ochotniczej
skupia się życie kulturalne lokalnej społeczności. Niewspółmierny
jest również koszt utrzymania - przeciętna jednostka ochotnicza kosztuje
blisko dziesięć razy mniej niż jednostka zawodowa".
Pomóż w rozwoju naszego portalu


