Ten twórczy okres duchowych doświadczeń przyniósł pierwsze
utwory dramatyczne: Dawida (1939) i Hioba (1940). Ten drugi dramat
wyraźnie nawiązuje do tragedii narodowej, do cierpienia Polaków.
Hiob jest pierwszym ważnym utworem Wojtyły. Nie odbiega on w zasadzie
od biblijnego przekazu. Celem sięgnięcia do Starego Testamentu było
pragnienie ukazania sytuacji współczesnej. Jak pisze w informacji
zamieszczonej po tytule: Rzecz dzieje się za Dni Dzisiejszych, Czasu
Hiobowego - Polski i świata. Jest to sztuka o cierpieniu ludzkim,
o niesprawiedliwości, o życiu nieszczęśliwym. Pośród czarnej okupacyjnej
nocy młody aktor i pisarz sięga do postaci biblijnego Hioba, aby
sobie i innym pomóc zrozumieć tragiczne doświadczenie, jakiego padł
ofiarą. Utwór oscyluje między wizją świata opartego na absurdzie,
będącego wytworem niesprawiedliwości, a wizją transcendentną, zasadzającą
się na ładzie Bożym. Nietrudno domyśleć się, za jaką wizją opowiada
się autor, który w kilkanaście miesięcy później zamieni roboczy kombinezon
na kapłańską sutannę.
Jednego dnia, nagle, o czym już wspominałem, młody aktor
powiedział do Mieczysława Kotlarczyka: "Już mnie nie obsadzaj! Będę
księdzem". Po latach skwitował to Papież słowami: "Śp. Mieczysław
Kotlarczyk uważał, że moim powołaniem jest żywe słowo i teatr, a
Pan Jezus uważał, że kapłaństwo, i jakoś pogodziliśmy się co do tego".
Kiedy było już wiadome, że nie zostanie aktorem, próbował
odnaleźć się w słowie pisanym, w poezji i dramacie. Pisał z pewnością
dużo, publikował niewiele. Pisanie było związane zawsze z tym, co
przeżywał i czego doświadczał. Kapłaństwo, problemy duszpasterskie,
formacja liturgiczna, praca naukowa... owocowały także utworami poetyckimi.
Wojtyła nazywał je "homiliami" poetyckimi. To prawda. Takie utwory,
jak: Pieśń o blasku wody, Myśl jest przestrzenią dziwną, Profile
Cyrenejczyka... powstawały w czasie lektury Pisma Świętego oraz duszpasterskiej
pracy wikarego z Niegowici, potem młodego doktora UJ i KUL. W centrum
tej poezji są podstawowe prawdy chrześcijaństwa: Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie
Chrystusa, Kościół i sakramenty, życie chrześcijańskie. Czy mógł
pisać o czym innym, skoro w jedno złączyły się w nim dwa powołania:
kapłańskie i poetyckie!?
Trzecim dramatem biblijnym, po Dawidzie i Hiobie, był
Jeremiasz, napisany w 1940 r. Jest utworem znacznie dojrzalszym warsztatowo
aniżeli dwa poprzednie. Podobnie jak w Hiobie, akcja utworu rozgrywa
się w dwu rzeczywistościach historycznych: biblijnej, za czasów proroka
Jeremiasza, oraz polskiej z 1620 r., po klęsce pod Cecorą. Motywem
przewodnim jest upadek Rzeczypospolitej, o czym rozprawiają dwaj
mężowie: Piotr Skarga (zmarły wcześniej) oraz hetman Stanisław Żółkiewski (poległy w bitwie).
Skarga w proroczych słowach przepowiada upadek Rzeczypospolitej
w następnym stuleciu. Przyczyną miało być odstępstwo od prawd i wartości
moralnych. Jeden bohaterski, pobożny i prawy rycerz, który oddaje
życie za ojczyznę, nie przeważy sił zła, jakie narosły. Proroctwo
Skargi, choć spełni się co do joty, nie jest jednak pozbawione perspektywy
nadziei. W przesłaniu dramatu jawi się wewnętrzny imperatyw, aby
podejmować walkę przeciw złu, bo tylko w ten sposób można ocalić
wartości. Takiej walce Pan błogosławi.
W osobach Żółkiewskiego i Skargi autor zarysował dwa
modele polskiego katolicyzmu: katolicyzm rycerski, występujący przeciw
najazdowi barbarzyńskiego wschodu na Europę, oraz katolicyzm moralny,
pojmowany jako prorockie wołanie o odnowę duchową rodaków. Hetman
i zakonnik reprezentują dwie drogi polskiej historii. Nie ma co pytać,
którą z nich Wojtyła uważał za słuszniejszą. Obydwie uważają Polskę
za przedmurze chrześcijaństwa.
Upadek zewnętrzny był konsekwencją upadku moralnego,
stąd odrodzenie państwa może dokonać się tylko na drodze odnowy duchowej.
Piotr Skarga, Stefan Żółkiewski, św. Andrzej Bobola to w dramacie
osoby - wzory postępowania. Nie rozstrzyga się, która z osób jest
ważniejsza, która droga słuszniejsza. W każdym przypadku najważniejsze
jest podjęcie ofiary w imię ocalenia wartości.
Pierwszym dramatem, który doczekał się wystawienia w
teatrze, co prawda po 40 latach od napisania, był Brat naszego Boga.
Utwór ten jest chyba najciekawszy w twórczości Karola Wojtyły, oparty
na biografii znanego w Krakowie malarza końca XIX wieku - Adama Chmielowskiego,
dzisiaj św. Brata Alberta.
Nie jest to jednak w pełnym tego słowa znaczeniu sztuka
biograficzna. Autor na samym wstępie wyjaśnia w czym rzecz. Pisze: "
Będzie to próba przeniknięcia człowieka. Sama postać jest ściśle
historyczna. Niemniej pomiędzy samą postacią a próbą jej przeniknięcia
przebiega pasmo dla historii niedostępne". Konkretnie chodzi o "przeniknięcie"
tajemnicy narodzin nowej osobowości. Oto bowiem ceniony malarz Adam
Chmielowski, porażony widokiem ludzkiej nędzy, dokonuje wyboru nowej
drogi życia. W imię miłości do człowieka wybiera drogę ofiary, odkrywa
szczęście w pełnieniu uczynków miłosierdzia. Przemiana jednak nie
przychodzi łatwo.
"Piękno kształtem jest miłości" - słowa Norwida z Promethidionu,
znajdujące się w dramacie Wojtyły, nurtują bohatera, Adama. Sztuka
przestaje mu wystarczać. W scenie spowiedzi Adam dzieli się swymi
rozterkami z kapłanem:
- Zacząłem znajdować brud w tym, co dawniej było ideałem.
- Być może. Oczyszczenia są dla posłannictw.
- Cóż mi powiesz na to, mój ojcze?
CDN.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



