Reklama

Świadectwo Ojca Duvala (2)

Niedziela Ogólnopolska 9/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zamknięty na klucz

Zamykam się w swoim pokoju na klucz, nie odpowiadam na telefony, a gdy ktoś puka do drzwi, brak mi odwagi, by zawołać: Proszę wejść! Wstrzymuję oddech i czekam na oddalenie się kroków. Około północy schodzę jak kot na dół. Po 13 latach przypominam sobie, że ostatni stopień schodów na parterze trzeszczał i musiałem go ostrożnie przekraczać, by nie obudzić nikogo. Dochodzę do szafy, piję łapczywie wprost z butelki. Z duszą na ramieniu wracam do pokoju. Zdarza się, że ta upokarzająca komedia powtarza się kilka godzin później. Gdy magazynier spostrzegł, że piwnica opróżnia się szybciej, niż się spodziewał, zamknął szafę na klucz.
Atmosfera w domu stała się nieznośna. Wsiadałem do samochodu. W barze dworcowym zamawiałem piwo, najpierw jedno, potem dwa. To jest szaleństwo! Ci, którzy przez to przeszli, łatwo mnie zrozumieją. Wyznaję, że ja z tego wówczas nic nie rozumiałem. Co się ze mną działo? Najbardziej niepokoiła mnie niemożność wydawania bezstronnego sądu o sobie i o innych. Myślałem: Piję może trochę za dużo, ale to z powodu moich współbraci, którzy się do mnie ozięble odnoszą, chociaż w rzeczywistości to oni przyjmowali mnie chłodno dlatego, że piłem za dużo.

Modliłem się w dzień i w nocy

Reklama

Były noce, gdy czułem, że ogarnia mnie szaleństwo. Wychodzę do toalety i w korytarzu nachodzi mnie myśl, a raczej pewność, że jestem na korytarzu statku "Queen Mary". Żeby nie ulec halucynacji, chrząkam, pytam: Jest tu kto? W końcu wracam i zagrzebuję się pod kocami w łóżku. Pozwólcie mi spać!
Był to okres, w którym modliłem się jak skazaniec, w dzień i w nocy. Nad wezgłowiem mojego łóżka znajdował się miedziany krzyż. Ten krzyż towarzyszył mi wszędzie. Otóż, na ten krzyż tysiące razy kładłem dłoń, ot tak, dla samej bliskości, jako odruch nieszczęśliwca przed drugim Nieszczęśliwym, bez słowa. Ten gest znaczył: "Panie Jezu, Ty mnie znasz, ja nie jestem nieuczciwy. Ty wiesz, że nie chcę nikomu nic złego wyrządzić. Wiesz, że jestem Twoim przyjacielem, śpiewam dla mych braci. Wiesz, że nie uganiam się za pieniędzmi ani za zaszczytami. Straciłem młodość, siłę moralną, zdrowie, przyjaciół. Straciłem prawie wszystko, prócz Ciebie. Nie zapominaj o mnie, proszę Cię!".
Zdrowi na ciele i umyśle bracia chrześcijanie! W takim stanie ducha śpiewałem i mówiłem nieustannie: Nieszczęście istnieje, ale Jezus też! Pamiętam, kończył się koncert pieśnią: Kiedyś powróci Pan. Przypominałem sobie jeszcze te słowa z piosenki: I wiem, przyjdzie dzień szczęśliwy, Ty przygarniesz mnie!.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czekałem na ratunek

Reklama

Widziałem ludzi chodzących ulicą jak cienie. Ja byłem chorym człowiekiem. Czy nie mogłem wzywać ratunku? Ale kogo? Znaleźć zdrowego, który mówi na temat alkoholizmu, a nie plecie głupstw, to prawie niemożliwe. Przywołać księdza? Zaleciłby mi modlitwę, a ja przecież wciąż się modliłem. Lekarza? Faszerowałby mnie środkami uspokajającymi. Przyjaciela? Powie: Co ja na to poradzę, ja nie jestem Panem Bogiem... Czekałem daremnie na kogoś neutralnego, obiektywnego i kompetentnego, kto krzyknąłby mi głośno do ucha: "To jest choroba alkoholowa!". Na próżno, bo samo słowo przeraża zdrowych i zamyka im usta, a dla chorych to słowo jest tak przerażające, że przyprawia ich o głuchotę.
Spędzałem dni bez poczucia rzeczywistości, poza czasem, przywiązany do jedynej przyjaźni, która wydawała mi się wierna, do Pana przybitego do krzyża u wezgłowia mego łóżka. Mój przyjaciel Paul z Bale próbował mi podać pomocną dłoń. Pojechałem do niego. Umieścił mnie w prostej celi nad swoim kościołem. Przychodził, często mnie odwiedzał. Niestety, balsam przyjaźni przynosi ulgę, ale nie może wyleczyć. Proszę was o zamknięcie ust wobec alkoholika. Wy należycie do świata, który nie jest naszym światem.
Luty 1969 r. Nie mogę już żyć w tym świecie. Zacząłem połykać pastylki Sintronu, po jednej, całe opakowanie. Normalnie bierze się na serce po pół tabletki. Czy byłem spokojny? Nie, przeciwnie, byłem bardzo podniecony tym, że jestem bardzo blisko tamtego świata, że dochodzę wreszcie do zrozumienia wszystkiego: zła, głupoty ludzkiej, a zwłaszcza tajemniczego uporu Boga, by się ukrywać. I nagle zadziwiająca odpowiedź Pana zawieszonego na ścianie. Mój przyjaciel Noir wpadł do pokoju bez pukania. Dlaczego? Nie wiem. Spojrzał na mnie, podniósł słuchawkę i wezwał karetkę pogotowia. W szpitalu pobrano mi krew, zrobiono kilka zastrzyków. Nie podziękowałem. Wstyd? Obojętność? Nie wiem. Mój Boże, który czuwasz nad biedronkami, nie opuszczaj mnie!

Z prawdą oko w oko

Po trzech tygodniach zawieziono mnie do doktora Fouqueta. A więc, doktorze, ja jestem alkoholikiem? - Tak, to jest alkoholizm. Zostawił mnie z tą bombą. Dlaczego tego nie wiedziałem? Doktor Fouquet uporządkował moje myśli. W 14 rozdziałach podawanych w codziennych odcinkach sprawił, że zrozumiałem, że jestem chory na chorobę alkoholową. Nie jestem niechlujem, facetem odpychającym, lecz chorym człowiekiem! Rozumiecie? Wy, którzy patrzycie na mnie z ukosa. Ta całkiem nowa prawda uszczęśliwiła mnie. Dzięki, panie doktorze! Gdyby tych 6 milionów alkoholików we Francji znało pana, już żaden z nich nie popełniłby samobójstwa.
Lipiec 1969 r. Nabieram znów ochoty do życia. Oglądam, jak Armstrong stawia stopę na Księżycu. Byłem tym niezmiernie wzruszony, ja jako dzieciak bawiący się księżycem w drodze ze szkoły do domu, oglądam Armstronga i zazdroszczę mu.
W Nancy nie piłem, ale nie byłem szczęśliwy. To, co mnie skłaniało do picia, pozostało nienaruszone. Bałem się nawrotu, ale stało się. Po przeszło dwóch miesiącach pojechałem na ślub siostrzeńca. Atmosfera na weselu wypełniona była radością. "Wujaszku, wypijesz z nami kieliszek szampana?". W mojej głowie powstał straszny zamęt. " Tylko kieliszek!". Trzeba się dostosować do nastroju uroczystości. Nie zachorowałem, ale ulotniła się reszta wiary w siebie. I wszystko nawijało się nieubłagalnie na nowo. Będąc po pewnym czasie u kresu wytrzymałości, zadzwoniłem do doktora Fouqueta.
W odróżnieniu od mego pierwszego pobytu w szpitalu, tym razem nie mogłem się tak łatwo podźwignąć. Czułem odrazę do siebie. Nie mogłem się tłumaczyć nieświadomością. Przetrawiałem te czarne myśli, zwłaszcza nocami. Jesteś u kresu sił. Chciałeś kochać całą ludzkość, a nienawiść, jaką czujesz do siebie, sprawia, że ściskasz zęby.

Bóg posłużył się ludźmi

Gdy o tym teraz pomyślę, dostaję zimnych dreszczy. Moja odwaga na nic się nie zdała. Ileż razy powiedziałem sobie: Opanuj się, jesteś przecież dla milionów ludzi! Te zrywy dumy w ogóle mi nie pomagały. Inteligencja na nic się nie zdała. Po co przyrzeczenia dawane Bogu, jeśli z góry wiedziałem, że ich nie dotrzymam. Dzisiaj wiem, że Bóg nie pracuje sam, ale posługuje się ludźmi, moimi braćmi. Nie roztkliwiam się nad sobą, nie liżę ran, stwierdzam jedynie, że nic a nic nie mogło mi już pomóc. Zmierzałem do śmierci.
Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że byłem u kresu moich zmartwień. Bóg mnie nie opuścił. Moja choroba kieruje się na trudną, ale jedyną drogę wzwyż. Alkoholik ma bowiem tak silne pragnienie uniezależnienia się od alkoholu, że czepia się łapczywie każdej szansy, która znajdzie się w zasięgu jego ręki. On opiera się na instynkcie samozachowawczym. Jest to do tego stopnia zadziwiające, że nawet gdy pierwotne pragnienie szczęścia zostaje w nim uśpione, budzi się ono na nowo, gdy widzi innego alkoholika trzeźwiejącego, który jest szczęśliwy. To jest dziwne, ale takie są fakty, o których chcę wkrótce mówić z Wami.

CDN.

Na podstawie książki pt.: "Dziecko i księżyc". Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 1995.

Podziel się:

Oceń:

2001-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż na świecie

2026-09-16 11:41

pexels.com

W niewielkim mieście Cruz Alta w południowej Brazylii powstaje obecnie krzyż o wysokości 102 metrów, drugi pod względem wielkości na świecie. Jak poinformował dziennik „Folha de S. Paulo”, projekt ten, którego koszt szacuje się na około pięć milionów euro, ma zostać sfinansowany z pieniędzy podatników. Liczące zaledwie 60 tysięcy mieszkańców miasto, położone na samym południu kraju, chce w ten sposób przyciągnąć turystów i pielgrzymów.

Więcej ...

Warszawa: Msza pogrzebowa śp. ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej

2026-09-17 15:00
Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas Mszy świętej pogrzebowej w intencji ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

PAP

Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas Mszy świętej pogrzebowej w intencji ks. Stanisława Małkowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

- Stasiu, wymódl nam dla naszego kraju Orłów. "Bożych Szaleńców", jak ty - mówił ks. infułat Jan Sikorski w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. ks. Stanisława Małkowskiego. Liturgii sprawowanej w Świątyni Opatrzności Bożej przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas. - Dla mojego pokolenia postawa księdza Stanisława Małkowskiego pozostaje świadectwem tego, że wierność sumieniu ma swoją cenę. Ale są wartości, których nie wolno porzucić bez względu na cenę - napisał Prezydent RP Karol Nawrocki w liście, który został odczytany przed Mszą św. Śp. ks. Stanisław Małkowski zmarł 7 września 2026 r. w wieku 82 lat. Spocznie na Powązkach Wojskowych.

Więcej ...

Prezydent Karol Nawrocki: Niech św. Stanisław Kostka ma w swojej opiece całą społeczność „Niedzieli”

2026-09-18 21:16
Prezent od Prezydenta RP Karola Nawrockiego i specjalny list na 100-lecie

Karol Porwich/Niedziela

Prezent od Prezydenta RP Karola Nawrockiego i specjalny list na 100-lecie "Niedzieli". List podczas obchodów Jubileuszu odczytał doradca Prezydenta RP Jan Józef Kasprzyk.

Prezydent Karol Nawrocki wystosował list z okazji obchodów stulecia Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Prezentujemy jego pełną treść.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kościół

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Wojewoda lubelski: w regionie uruchomiono 630 syren, w 120...

Wiadomości

Wojewoda lubelski: w regionie uruchomiono 630 syren, w 120...

Bp Osial: nie chcemy przymusowego udziału w lekcjach...

Kościół

Bp Osial: nie chcemy przymusowego udziału w lekcjach...

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Wiara

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...

Kościół

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...