Reklama

Najmłodsi żołnierze Warszawy

Niedziela Ogólnopolska 34/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

...I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
(K. K. Baczyński, Elegia o chłopcu polskim)
Sierpniowa rocznica Powstania Warszawskiego skłania do zadumy, refleksji i wspomnień, przywodzi nam na pamięć zwłaszcza tę wspaniałą młodzież polską, te bohaterskie dziewczęta - łączniczki i sanitariuszki, tych dzielnych chłopców-żołnierzy, jakich nigdy nie miała żadna armia świata.
Po upadku Powstania Warszawskiego, w obozie jenieckim w Łambinowicach znalazło się ponad 550 młodocianych żołnierzy w wieku od 11 do 18 lat. Grupę jedenastolatków reprezentowali m.in. trzej chłopcy ze zgrupowania Armii Krajowej "Chrobry": Jerzy Macierzyński o srogim pseudonimie "Lew", Zygmunt Kostecki - "Żydek" oraz Stanisław Kowalczyk o żartobliwym pseudonimie "Krowa".
Aczkolwiek w obozie tym znalazło się 550 młodocianych powstańców, to faktycznie było ich w powstaniu znacznie więcej. Ci, którzy przeżyli, z reguły po kapitulacji, żeby uniknąć niewoli, opuszczali stolicę z ludnością cywilną. Wielu z nich zginęło i to niejednokrotnie śmiercią anonimową. Do 1972 r. aż tysiąc z nich otrzymało zaszczytny tytuł Synów Pułku.
W pamiętną rocznicę niepodległościowego zrywu narodowego symbolicznie wspomnijmy chociaż kilku z nich.
W pierwszych godzinach Powstania na placówkę powstańczą II plutonu 2. kompanii harcerskiego batalionu "Parasol" zgłosił się młodociany ochotnik, chłopiec o zuchowatej i inteligentnej twarzy - Zygmunt Godlewski. Przyniósł ze sobą niemiecki pistolet maszynowy, popularnie nazywany w latach wojny "rozpylaczem". Otrzymał go wraz z amunicją w podarunku od znajomego kolejarza. Aczkolwiek Godlewski przybrał sobie pseudonim "Felek", to koledzy żartobliwie nazwali go od posiadanej broni "Antkiem Rozpylaczem", z którym to pseudonimem przeszedł do historii. Nowy ochotnik zasłynął wśród kolegów niebywałą odwagą i brawurą. Śmierć go jednak nie oszczędziła. Zginął 15 września, w stopniu kaprala, atakując bar "Żywiec" (róg Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich), gdzie mieścił się niemiecki punkt ogniowy. Wyróżniono go najwyższym odznaczeniem przyznawanym najdzielniejszym z dzielnych - Krzyżem Virtuti Militari. Powojenna Warszawa uczciła go, nazywając jedną ze swoich ulic na Woli jego pseudonimem "Antek Rozpylacz". W 35. rocznicę Powstania Warszawskiego matka małego powstańca - Aniela Godlewska w okolicznościowym wierszu Myśli pisała o matkach, "które w mękach rodziły dzieci, a miały honor oddać je na chwałę Ojczyzny".
We wzruszającym wierszu Posłuchaj, synku, ballady poeta Zygmunt Sztaba uwiecznił "Antka Rozpylacza" w słowach:
...Posłuchaj, synku, ballady
o Antku w zdobycznej panterce,
z opaską biało-czerwoną
na podwiniętym rękawie.
Posłuchaj i niechaj żywiej
zabije, synku, serce,
bo to ballada o Antku
i o walczącej Warszawie.
Posłuchaj, synku, ballady...
Ze ściśniętym sercem czyta się wspomnienia o najmłodszym chyba żołnierzu walczącej stolicy, uroczym małym "Bimbo", zaledwie 10-letnim Marku Słomczyńskim. Na miarę swoich skromnych możliwości i on brał udział w Powstaniu, przenosząc lekarstwa i opatrunki do punktu sanitarnego na Starym Mieście, gdzie jego matka - doktor " Magdalena" - walczyła o życie rannych żołnierzy i cywilów. Jego również nie oszczędziła śmierć. 22 sierpnia, kiedy przebiegał ulicą Długą, został ciężko ranny przez rozrywający się pocisk. Mały powstaniec " Bimbo" zmarł na matczynych rękach.
Jednym z najbardziej bohaterskich chłopców Powstania Warszawskiego był niewątpliwie 11-letni Witek Modelski o jakże pięknym i wymownym pseudonimie "Warszawiak". Z chwilą wybuchu Powstania zgłosił się ochoczo do Batalionu im. Stefana Czarnieckiego na Starym Mieście. Batalion ten nazywano popularnie batalionem "Gozdawy", od pseudonimu jego dowódcy - kapitana Lucjana Gizińskiego "Gozdawa".
"Warszawiak" - w charakterystycznym płaskim francuskim hełmie na głowie i z niemieckim granatem za pasem - nawet w najbardziej krytycznych momentach walki nie tracił zimnej krwi, będąc niezawodnym dostawcą amunicji do najbardziej zagrożonych powstańczych barykad.
Bohaterstwo jego zostało w pełni docenione. Pomimo bardzo młodego wieku, mianowany został kapralem czasu wojny i odznaczony Krzyżem Walecznych. Zginął od niemieckiej kuli pod koniec Powstania.
Ginęli mali chłopcy - "Zawiszacy", listonosze "Harcerskiej Poczty", ginęły młodziutkie, bohaterskie sanitariuszki i łączniczki pod ogniem kul, ratując rannych i przenosząc ważne meldunki.
Samych tylko harcerzy aż 4 tysiące brało udział w Powstaniu Warszawskim. Takich wspaniałych żołnierzy, dzieci i młodzieży, nie miała żadna armia świata. I o tym mamy obowiązek nie tylko pamiętać, ale także tę prawdę przekazywać następnym pokoleniom dla przykładu, by i one także wyrastały w umiłowaniu Ojczyzny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2001-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Stróże młodego pokolenia. 80 lat salezjanek we Wrocławiu

2026-09-06 15:30
Msza św. dziękczynna za 80 lat obecności salezjanek we Wrocławiu

Marzena Cyfert

Msza św. dziękczynna za 80 lat obecności salezjanek we Wrocławiu

Córki Maryi Wspomożycielki – Siostry Salezjanki – od 80 lat są obecne we Wrocławiu, wychowując kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. Podczas jubileuszowej Mszy św. w kościele NMP Na Piasku abp Józef Kupny dziękował za ich posługę i przypomniał, że wychowanie jest czymś więcej niż przekazywaniem wiedzy – jest czuwaniem, miłością i prowadzeniem młodego człowieka ku Chrystusowi.

Więcej ...

Londyn: tysiące uczestników Marszu dla Życia

2026-09-06 10:17

Savvapanf Photo/Fotolia.com

Tysiące osób, w tym 15 katolickich biskupów, przeszło w sobotę, 5 września ulicami Londynu w Marszu dla Życia, domagając się większej ochrony życia nienarodzonych. Demonstracja odbyła się w atmosferze ostrego sporu o brytyjskie prawo aborcyjne. Naprzeciw uczestników marszu stanęli zwolennicy prawa do aborcji, organizujący własną kontrmanifestację.

Więcej ...

Łódź: „W siostrach widzę Chrystusa”

2026-09-07 07:16
Kard. Konrad Krajewski całuje dłonie Sióstr Misjonarek Miłości po Mszy św. w ich domu w Łodzi

Joanna Popławska

Kard. Konrad Krajewski całuje dłonie Sióstr Misjonarek Miłości po Mszy św. w ich domu w Łodzi

W domu łódzkiej wspólnoty Sióstr Misjonarek Miłości przy ul. Struga 90A w Łodzi zgromadzili się siostry, ich podopieczni, kapłani, wolontariusze i przyjaciele domu, aby wspólnie uczcić liturgiczne wspomnienie św. Matki Teresy z Kalkuty. Mszy św. przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki. W kaplicy nie było wolnych miejsc — siostry donosiły kolejne krzesła, a wśród uczestników byli zarówno mieszkańcy domu, jak i osoby, które regularnie korzystają z pomocy wspólnoty.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Władze Kanady zakazują kapelanom wojskowym mówić o Bogu...

Kościół

Władze Kanady zakazują kapelanom wojskowym mówić o Bogu...

Męczennik w dominikańskim habicie

Święci i błogosławieni

Męczennik w dominikańskim habicie

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

Kościół

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

Tragiczny wypadek na autostradzie A1. Nie żyje kilka osób

Wiadomości

Tragiczny wypadek na autostradzie A1. Nie żyje kilka osób

Kolumbia: sąd nakazał prezydentowi wystosowanie...

Wiadomości

Kolumbia: sąd nakazał prezydentowi wystosowanie...

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Wiadomości

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Bp Marek Mendyk: Szkoła nie jest świecka. Szkoła jest...

Niedziela Świdnicka

Bp Marek Mendyk: Szkoła nie jest świecka. Szkoła jest...

Dlaczego podczas Mszy św. stoimy, klęczymy i siedzimy?...

Kościół

Dlaczego podczas Mszy św. stoimy, klęczymy i siedzimy?...