Halina Szyfer jest doceniana przez wielu. Największą radość sprawiła jej jednak nagroda przyznana przez własne dzieci. 26 maja br., w Dniu Matki, w rzeniszowskim amfiteatrze odbyła się ceremonia wręczenia jej Orderu Uśmiechu.
Halina Szyfer pochodzi ze Śląska. Była pielęgniarką, wraz z
mężem wychowała syna. Od zawsze pomagała innym. To było jej powołaniem
i pasją życiową. Przez wiele lat była przewodniczącą Społecznego
Towarzystwa Charytatywnego w Katowicach, Piekarach Śl., Bytomiu.
Wraz z mężem zakładała domy dla bezdomnych, hospicja. Dosłownie i
w przenośni - wyciągali niemowlaki ze śmietnika. Podczas interwencji
w jednej z melin znaleźli dzieci, które przyjęli do swojej rodziny.
Potem przygarnęli jeszcze cztery dziewczynki i dwóch chłopców. Szyferowie
sprzedali dom na Śląsku i osiedlili się w podczęstochowskiej wsi
- Rzeniszowie. Nabyli tam hektarową posiadłość z budynkiem, szumnie
nazwanym mieszkalnym. Tak powstał ich rodzinny dom dziecka.
Od czasu pierwszych prac remontowych minęły ponad dwa
lata i do tej pory remont nie został ukończony. To jest największa
bolączka tej wielodzietnej rodziny. Koniecznie trzeba by zmienić
dach na lżejszy, wymienić starą więźbę dachową i przeciekającą dachówkę
łataną bez końca. Przy okazji można by niezagospodarowany, bardzo
duży strych przerobić na nowe pomieszczenia, np. dwie sypialnie i
drugą łazienkę dla dzieci, co umożliwiłoby przyjęcie jeszcze kilkorga
dzieci - bo takie są potrzeby. Telefony z prośbami dzwonią codziennie.
Budynek z kamienia należałoby ocieplić, zmniejszając w ten sposób
koszty ogrzewania w zimie. "To spędza mi sen z oczu - mówi pan Adam
- ale nie mamy, niestety, na to żadnych funduszy".
W rodzinnym domu dziecka państwa Szyferów dzieci nadrobiły
stracony czas - z lat, kiedy jeszcze nikomu nie były potrzebne, przez
nikogo nie były kochane. Pod czujnym okiem podciągnęły się w nauce,
rozwinęły swoje talenty, zaleczyły emocjonalne rany. I - co wielokrotnie
podkreśla pani Halina - są prawdziwie religijne i głęboko wierzące
- wszystkie zostały przygotowane do I Komunii św., a w tym roku Żaneta,
Rafał i Agnieszka przyjęli sakrament dojrzałości chrześcijańskiej.
W domu rodziny Szyferów dojrzewa się do miłości bliźniego każdego
dnia. "Jak nie można oddzielić dzieci od matki, tak rodziny od Boga"
- mawia pani Halina i tak też żyje. Nie ogranicza się do dbania jedynie
o własne rodzinne gniazdo - chociaż angażuje się w to całym sercem
i wszystkimi siłami. Pomaga wraz z mężem i dziećmi innym potrzebującym
- chorym, biednym, a ostatnio pani Halinie nie daje spać pomysł założenia
hospicjum.
Tę mnożącą się dobroć można było zauważyć i na samej
uroczystości wręczania "najukochańszej Mamie na świecie"- jak określają
ją dzieci - Orderu Uśmiechu nr 657. Pani Szyfer zaprosiła na nią
swoich przyjaciół - tych na wysokich stanowiskach, dziennikarzy,
kawalerów Orderu i tych zwyczajnych dobrych ludzi. Były też dzieci
z pobliskich szkół, aby podzielić się skarbem swoich talentów wokalnych,
recytatorskich i tanecznych. Dzieci zostały obdarowane prezentami,
które pani Halina zorganizowała przy pomocy swoich hojnych dobroczyńców.
Pięknie określiła to w swojej piosence, specjalnie napisanej dla
p. Haliny, Danuta Roster - członek i kawaler Kapituły Orderu Uśmiechu
- "dobro dawane drugim zawsze do ciebie powróci".
Nominacja pani Haliny była dla niej niespodzianką. Jej
kandydaturę zgłosiły dzieci - za serce, cierpienie, przyjaźń, za
ogrom dobra i troski, które im oddaje. Jak podaje motto towarzyszące
Orderowi - "są jednak sprawy w życiu dorosłych (...), o których wyłącznie
mogą decydować dzieci". I ich ósemka zadecydowała...
Rodzinny dom dziecka prowadzi pan Adam, ale miłość i
oddanie zapewniają oboje - bezinteresownie, przez cały czas, jak
każda normalna, zdrowa rodzina ze swoimi radościami i troskami, jakie
niesie życie każdego dnia.
Dołączając do grona kawalerów Orderu Uśmiechu, którymi
są m.in. Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty, kard. Franciszek Macharski
- pani Halina, wzruszona tym wyróżnieniem, twierdzi, że nic to nie
zmieni. Nadal będzie się martwiła o swoją rodzinę, będzie dbała o
przyszłość dzieci - o to, żeby miały ciepłe buty na zimę i książki
do szkoły. I o to, żeby były dobre, wierne Bogu i Ojczyźnie -
"prawdziwe wychowanie to otwieranie oczu na słabszych"
- mówi z przekonaniem. Ten najszczęśliwszy Dzień Matki w jej życiu
- jak go określa - był także okazją do podziękowania ludziom, bez
których nie byłaby tym, kim jest - przede wszystkim mężowi i dzieciom,
a także jej przyjaciołom i cichym darczyńcom, których z każdym dniem
przybywa.
* * *
Wszystkim, którzy pragną udzielić pomocy dzieciom z rodzinnego
domu dziecka w Rzeniszowie, podajemy numer konta: Bank Spółdzielczy
Myszków Oddział Koziegłowy, nr konta: 20501022-82791010-172996-2740.
Pomóż w rozwoju naszego portalu


