Kiedy zaczyna się człowiek stary? Biologicznie rzecz biorąc,
zaczynamy się starzeć od urodzenia. Ale od czego zależy stwierdzenie
starości? Od trzęsących się rąk? Zmarszczek? Wolnego chodu? Zaniku
pamięci? A jak nazwać młodych, którzy tańczą, śmieją się, robią kariery,
a gdy przyjrzeć im się z bliska - widać, że mają stare serca i dusze
w jakimś sklerotycznym zaniku.
Po ostatniej wojnie była moda na ludzi starszych, po
przeżyciach. Młodzi pozowali na dorosłych. Smarkacze w ogóle się
nie liczyli. Znaczy, że nie byli w partyzantce, nie zaznali bohaterskich
walk w lesie ani na barykadach powstania. Dziś jest moda na młodych.
Podstarzałe panie i panowie udają młodych i w rezultacie wyglądają
o wiele bardziej śmiesznie aniżeli młodzi, którzy przed pół wiekiem
pozowali na doświadczonych wojenną udręką.
W państwie Inków, tym niezwykłym imperium prehistorycznym,
starcy byli głównymi doradcami władców, stare kobiety, wstępując
jako dziewice do świątyni Słońca w Cuzco, cieszyły się najwyższym
szacunkiem. Ale już starzy Semici i Ariowie z Bliskiego Wschodu starość
odbierali jako przekleństwo losu, jako zło. Ta przemienność nastrojów,
ocen następuje aż po współczesność. Mojżesz nie podejmował żadnych
decyzji bez rady starszych. W czasach Mojżesza i Jozuego przywódca
sprawował rządy aż do śmierci, dzięki opiece Bożej był niezwyciężony.
Wystarczy wymienić przysłowia Psalmów będące śpiewem na cześć starości: "
Bojaźń Pańska dni pomnaża - krótkie są lata grzesznika", "Mężowie
krwawi, podstępni nie dożyją połowy dni swoich", sam Pan mówi: "Nasycę
go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie". Smutną starość przyniosły
czasy greckie, zaś świat rzymski - w latach republiki - dał starcom
zaszczyt i ufność społeczeństwa, by potem przejść do pogardy wobec
ludzi w podeszłym wieku.
Bywały też takie sytuacje: Gdy w 1348 r. wirus dżumy
przybył do Genui i w ciągu trzech dni spustoszył Europę (wymarła
jedna trzecia ludności kontynentu!), najlepiej dali sobie radę starzy.
Ich po prostu zaraza się nie imała, ot i co! Po tej największej zarazie
Europa stała się kontynentem starców.
Z całkiem innych powodów i w innych okolicznościach starzejemy
się obecnie. Przede wszystkim Europejczycy dziś żyją dłużej. Nie
jest to wcale zjawisko ogólnoświatowe. Np. średnia wieku Rosjan maleje,
to samo dotyczy krajów afrykańskich; bieda, alkoholizm, gruźlica,
choroby weneryczne, nie mówiąc o AIDS, święcą we współczesnym świecie
triumf. W Europie, w tym także w Polsce, starzejemy się jako społeczeństwo
głównie dlatego, że spada przyrost naturalny. Być może skrajne feministki
uważają ten fakt za swój osobisty sukces, nie jest to jednak powód
do radości. Nie dlatego, że należy się bać starców, lecz dlatego,
że Polsce wymyka się z rąk atut państwa o średniej wielkości. 40-milionowa
Polska odpływa w mglistą przyszłość. Opinie, że dzięki temu zmniejszy
się kolejka bezrobotnych po pracę, mają słabe wsparcie merytoryczne,
mogą być chwytliwe w rozgrywkach politycznych na bardzo krótką metę.
To, że Europa staje się ziemią starców, nie oznacza katastrofy.
Skoro kontynent wyszedł cało z zabójczej dżumy, równie dobrze może
uzdrowić się w wieku bieżącym. Ale nie metodą coraz częściej spotykaną
w naszym kraju. W bezpardonowej walce o lepsze, tym razem hurraliberalne
jutro, starsi ludzie nie tylko czują się niepotrzebni, oni - według
strategów budowania światłego jutra - rzeczywiście znaleźli się poza
nawiasem. Młodzi, idący do przodu z bezwzględnym uśmiechem na twarzy,
gotowi są na marsz po trupach tylko po to, aby kupić lepszy samochód,
zdobyć stanowisko itd. Pędzą - zapominając, że w ten sposób sami
są starcami. Młodzi starcy to ludzie bez Boga w sercu. Jak ich ostrzec,
że jeśli uczynią kolejny fałszywy krok, życie będą mieli już za młodu
przegrane?
Pomóż w rozwoju naszego portalu



