Reklama

Czytając

Dom - dwór - Polska

Niedziela Ogólnopolska 26/2002

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Dodaj do Google

Czy przedwojenny polski pisarz, piewca odzyskanej po 1918 r. niepodległości, potomek ziemiańskiej rodziny może stać się pieskiem merdającym ogonkiem w przedpokojach komunistycznych dygnitarzy? Niestety, historia lat powojennych - czasy okaleczonej, złamanej kultury - zna takie postaci - gorączkowo szukające usprawiedliwienia w micie popularności, poczytności, niezbędności dla mas, dla swojego flirtu z komunistami, dla coraz słabszych, bezzębnych utworów, nagradzanych wysokimi apanażami, oklaskiwanych z wysokich trybun przez aparatczyków w czerwonych krawatach.
Szczególną pozycję wśród twórców tamtego czasu zajmował Melchior Wańkowicz.
Wrócił po wojnie, w czasie odwilży 1956 r., z emigracji i zaczął wydawać swoje wspomnieniowe, publicystyczne i reportażowe książki, począwszy od Szczenięcych lat. Mistrz języka, niezrównany gawędziarz, ale nade wszystko wspaniały kronikarz walki polskiego żołnierza w czasie ostatniej wojny, walki toczonej wbrew wszystkiemu, bez politycznych asekuracji (Westerplatte, Hubalczycy i Bitwa o Monte Cassino). Posiadał wszakże przez krótki czas pewne złudzenia co do komunistów. W przedmowie do Szczenięcych lat, tomie opowieści o dzieciństwie spędzonym w szlacheckich dworach Kowieńszczyzny, wypowiedział parę komplementów wobec PRL, którego jeszcze nie zdążył poznać. Była to cena, niewątpliwie wygórowana, za publikację tej książki, której pierwsze wydanie ukazało się w 1934 r. i która jest jednym z piękniejszych w naszej literaturze pomników życia szlachty polskiej. Komuniści, którzy lubili kolekcjonować na swoim dworze zdeklasowanych, wypierających się rodzinnej tradycji potomków świetnych polskich rodów, napotkali jednak w osobie Wańkowicza nieoczekiwanego przeciwnika. Mimo wstępnych, pospiesznych uprzejmości nie podeptał zasad, które go kształtowały jako chłopca w polskim dworze i w II Rzeczypospolitej, i nie uczynił łachmanu ze swojego nazwiska. Bardzo dyskretnie, ze swoich honorariów, pomagał rodzinom osób represjonowanych politycznie. Szczenięce lata, apoteoza Polski szlacheckiej, z jej uporem trwania przy największych świętościach narodu, były próbką możliwości, które ujawnił później - na początku lat 60. - gdy bronił się przed komunistami na sali sądowej, oskarżony o współpracę z imperializmem amerykańskim. Dostał trzy lata w zawieszeniu.
W swojej książce o dzieciństwie fascynujące fragmenty poświęcił sprawie hierarchii w szlacheckim dworze, wyrażanej przez sposób traktowania osób przy stole. Hierarchia, odzwierciedlająca odwieczny porządek godności, praw, zasad, była jedną z głównych wartości bezlitośnie niszczonych przez komunistów. Pierwsze miejsce przy stole w domu babki Wańkowicza, pani na Nowotrzebach, należało się księdzu, niezależnie od tego, jak dostojnego gościa dom prócz niego przyjmował. Na tym polegał, jak pisze Wańkowicz, "traktament - wielkie słowo - gradacja olbrzymia tego, jak kogo dwór traktuje". "Milionowy kupiec na las, chodzący we wspaniałych bobrach, z wielkim brylantem na palcu, przysyłający na Wielkanoc tort i wino, otrzymywał obiad wprawdzie w jadalnym, ale nie ze wszystkimi, jeno potem. Tenże kupiec przez babkę przyjmowany był na stojąco. Tacy goście, jak organista, zakrystian itp. otrzymywali traktament w pokoju kredensowym. Natomiast Stankunowicz, prosty, mało piśmienny dzierżawca, własnoręcznie uprawiający grunt z jednym parobkiem, ale którego ojcu, szlachcicowi zagrodowemu z Ibian, odebrano ziemię za udział w powstaniu, siadał z nami wszystkimi do stołu. Widocznie o tej lub innej formie traktamentu (...) decydowały nie maniery, ale atmosfera, jaką człowiek wnosi, na co Nowotrzeby były niesłychanie wrażliwe. Srul, pachciarz, nie otrzymywał traktamentu ani w kredensie, ani nawet w kuchni. Stał w sieni, zastępującej hall, gdzie mu na komodzie stawiano szklankę herbaty (...). Była jedna kategoria gości, dla których nie było miejsca na traktament ani w stołowym, ani w kredensie, ani przy komódce Srula. To - Rosjanie. Ani ranga, ani znaczenie przełamać nie mogły żelaznego prawa".
Komuniści chcieli traktować wspomnienia Wańkowicza jako nagrobek nieistniejącego świata. Świata ludzi, jak powiada pisarz, " niezdolnych do ułatwiania sobie życia, gdzie się nie godzi", bowiem " nieśli w swojej psychice przyciężki złom zasad". Ale oto w trzydzieści lat po śmierci pana Melchiora, w pięćdziesiąt niemal po wznowieniu Szczenięcych lat, odradza się w Polsce etos szlachecki - w licznych wspomnieniach, w literaturze, w architekturze domów jednorodzinnych aO la dworek polski, w etyce i godności pewnych środowisk młodej katolickiej prawicy. Jeszcze delikatny ten powrót, mało uchwytny jak echo, ale jest; są znaki. "Pstrokatemu srokoszowi historii podobało się przewłóczyć żywe serca ludzkie. Cóż uczynią? Żyją, nim nie zemrą. Dwory kresowe już zmarły. Ich byłych mieszkańców odprowadza raz po raz na cmentarz coraz szczuplejsza garstka w zrudziałych okryciach" .
Jednak nie zmarła kultura, którą tworzyli. To prawda, często zamienia się ona jedynie w sztafaż, w upodobanie do "kuchni szlacheckiej", gust do ornamentów i do przedmiotów nawiązujących do sztuki życia dawnego dworu. Ale istnieje też żywa kultura duchowa, polska, patriotyczna, katolicka, która przetrwała w dawnych twierdzach, jakimi były dwory w czasach zaborów. Coraz bardziej pociągająca, coraz ponętniejsza na tle znijaczonego życia epoki postkomunizmu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podziel się:

Oceń:

2002-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Wigilia Uroczystości Chrystusa Króla [Zaproszenie]

2026-11-05 21:30

Magdalena Lewandowska

Już po raz dziesiąty w parafii pw. Chrystusa Króla we Wrocławiu, prowadzonej przez księży salezjanów przy ul. Młodych Techników, odbędzie się spotkanie w wigilię uroczystości Chrystusa Króla. Wydarzenie, którego początkiem był Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana z 2016 roku, na stałe wpisało się w życie wrocławskich wspólnot.

Więcej ...

5 minut modlitwy. Czy to ma sens?

2026-11-06 11:37

Diecezja Bielsko-Żywiecka

Na portalu jednej z najpiękniejszych europejskich katedr znajduje się niezwykła rzeźba. Przedstawia przystojnego młodzieńca w koronie, który przyciąga spojrzenia młodych kobiet. Jednak wystarczy obejść tę postać i spojrzeć na nią od tyłu, by odkryć coś naprawdę przerażającego. Co artysta chciał w ten sposób powiedzieć o człowieku?

Więcej ...

Betlejem: nowy ośrodek pozwoli operować dzieci na miejscu

2026-11-06 18:04

Vatican Media

W Caritas Baby Hospital w Betlejem otwarto nowy pawilon chirurgii dziecięcej, nazwany „Skrzydłem Jubileuszowym”. Dzięki niemu mali pacjenci będą mogli przechodzić operacje na specjalnie przygotowanym oddziale, bez konieczności podróżowania, uzyskiwania izraelskich pozwoleń i wielogodzinnego oczekiwania na punktach kontrolnych. Inwestycję zrealizowano dzięki wsparciu organizacji z wielu krajów, w tym stowarzyszenia Aiuto Bambini Betlemme.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Wiara

"Niech nasza Ojczyzna nie będzie skłócona!" Wołanie...

Od 1 do 8 listopada możesz uzyskać odpust za zmarłych....

Wiara

Od 1 do 8 listopada możesz uzyskać odpust za zmarłych....

Komunikat bp. Piotrowskiego na temat schizmy dokonanej...

Kościół

Komunikat bp. Piotrowskiego na temat schizmy dokonanej...

Dlaczego Bóg zabrał go tak wcześnie? Jak przeżyć...

Wiara

Dlaczego Bóg zabrał go tak wcześnie? Jak przeżyć...

Nowenna za dusze czyśćcowe

Wiara

Nowenna za dusze czyśćcowe

Episkopat, biskupi i księża wzywają do modlitwy w...

Kościół

Episkopat, biskupi i księża wzywają do modlitwy w...

Oświadczenie Biskupa Bydgoskiego

Kościół

Oświadczenie Biskupa Bydgoskiego

Oświadczenie Polskiej Prowincji Salwatorianów ws....

Kościół

Oświadczenie Polskiej Prowincji Salwatorianów ws....

Mocne stanowisko Episkopatu: Wezwanie do dialogu, oferta...

Kościół

Mocne stanowisko Episkopatu: Wezwanie do dialogu, oferta...