Jakże zdumiewająco teologiczna jest ta krótka rozmowa kobiety
kananejskiej z Panem Jezusem! Ona prosi, tak bardzo pokornie prosi,
bo aż "upadła przed Nim"..., a Pan Jezus tak szorstko, niemal szokująco
odpowiada: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom".
Czyż to ten sam Pan Jezus, zawsze cichy i łagodny sercem?... Istotny
sens tej pozornej szorstkości wyjaśnił sam Pan Jezus, kiedy powiedział: "
O niewiasto, wielka jest twoja wiara". Ta kobieta przeczuwała macierzyńskim
instynktem, że tu jest Ktoś, kto może jej pomóc. Jednak to nie znaczy,
że Bóg "musi" mnie wysłuchać. Ale równocześnie mamy pewność, że w
najtrudniejszej sytuacji Bóg widzi dla nas wyjście, które przed nami
jest zakryte. To nie Bóg zmienia swoje decyzje, tylko my zmieniamy
się, kiedy z ufnością zanosimy nasze prośby do Niego.
Nasz Ojciec Niebieski nie jest kimś w rodzaju pracownika
społecznego, którego należy jak najdokładniej informować. U św. Jana
mamy takie słowa Pana Jezusa: "Sługa nie wie, co czyni pan jego" (
J 15, 15), ale ja jestem nie sługą, tylko synem, córką dla Niego.
Dlatego zanim o cokolwiek poproszę, Bóg wie, czego mi potrzeba: "
I będzie tak, iż zanim zawołają, Ja im odpowiem; oni jeszcze mówić
będą, a Ja już wysłucham" (Iz 65, 24). To Boże wysłuchanie może być
często inne niż konkretny cel mojej prośby, ale na pewno będzie dla
nas w całej pełni lepsze, bo podyktowane nieskończoną miłością i
mądrością Ojca Niebieskiego.
Ta Kananejka, kobieta i matka, nie czuje się dotknięta ani
obrażona tym porównaniem siebie jako poganki do psa czekającego
na resztki ze stołu pańskiego. Ona nie jest oburzona. Ona pokornie
przyjmuje to porównanie. Może gdzieś słyszała zachętę Pana Jezusa: "
Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie,
a będzie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi otrzymuje, kto
szuka znajduje, a kołaczącemu będzie otworzone" (por. Mt 7, 7-8)
.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



