Media ostatnio mocno nagłaśniają sprawę jakoby podziału w Kościele
polskim, który przebiega według linii: Ksiądz Prymas o. Tadeusz
Rydzyk, dyrektor Radia Maryja. Komentarze są bardzo ostre w większości,
albo prawie w całości, jest to atak na o. Rydzyka i Radio Maryja.
Mam przed sobą list Księdza Prymasa do wiernych archidiecezji
warszawskiej wraz z dekretem, w którym ustanawia nowy sposób funkcjonowania
mediów w archidiecezji przez stworzenie specjalnego instytutu o nazwie
Archidiecezjalny Instytut Środków Przekazu. Instytut będzie podlegał
arcybiskupowi warszawskiemu, ale także będzie współpracował z diecezjalnym
Wydziałem Duszpasterstwa i Wydziałem Nauki Katolickiej. Jego zadaniem
jest promowanie i głoszenie nauki Kościoła w dostępnych środkach
przekazu, zgodnie z prawem kanonicznym oraz wskazaniami synodu plenarnego
i archidiecezjalnego. Instytut ma zbierać informacje z życia Kościoła
warszawskiego, ale także informacje ogólne, i współpracować z archidiecezjalnym
Radiem Józef, które trzeba umocnić jako ważny lokalny katolicki środek
przekazu. Ksiądz Prymas zaleca też powołanie w każdej parafii Kół
Przyjaciół Radia Józef, którym ma przewodzić warszawska Akcja Katolicka.
Dokument mówi również o dniu patronalnym tego Radia, przypadającym
w św. Józefa, o zbiórkach organizowanych w wyznaczone dni na jego
cele, zaleca także, by parafie zapraszały przedstawicieli tej rozgłośni
do siebie, by ją promować, upowszechniać. Ksiądz Prymas chciałby
też, żeby przy świątyni-wotum Opatrzności Bożej, przy idei jej budowania,
pracowało Radio Józef jako radio archidiecezji warszawskiej.
Ksiądz Prymas mówi o swojej trosce o funkcjonowanie lokalnych
katolickich środków przekazu, o szukaniu dla nich sponsorów, co jest
sprawą ze wszech miar zrozumiałą i nieobcą żadnej diecezji archidiecezja
częstochowska wykazuje również wiele starań dla utrzymania archidiecezjalnego
Radia Fiat czy związanego z diecezją Radia Jasna Góra.
Co z tego zrobiły środki przekazu wszyscy widzimy. Dokonano
kolejnej manipulacji, nagłaśniając przede wszystkim rzekomo zaistniałe
zagrożenie dla Biur Radia Maryja. Owszem, jest jakby post scriptum
dekretu Księdza Prymasa, podpisane przez wikariusza generalnego
bp. Piotra Jareckiego, w którym jest mowa o tym, że przełożeni funkcjonujących
w archidiecezji Biur Radia Maryja powinni poprosić o zgodę Ordynariusza
warszawskiego na prowadzenie swej działalności. Nigdzie jednak nie
jest powiedziane, że Ksiądz Prymas im tej zgody nie udzieli. Więc
sprawa jest jasna, natomiast media naświetliły to jako walkę między
Księdzem Prymasem a o. Tadeuszem Rydzykiem, wylewając przy okazji
wszystkie nagromadzone emocje na Radio Maryja. Tymczasem Ksiądz
Prymas jak każdy biskup ma prawo i obowiązek uporządkowania również
sfery środków przekazu w swojej diecezji i czyni to.
Zaistniała sytuacja wydaje się emitować niepokój pewnych
środowisk związanych z władzą o to, żeby Polska, zwłaszcza teraz,
po wizycie Ojca Świętego, nie scaliła się, bo byliśmy świadkami,
jak wewnętrznie naród mówi jednym głosem.
Wszyscy wiemy, że różnorodność ubogaca. Wiedzą to także
zarządzający mediami publicznymi, zezwalając na pracę różnych programów
radia i telewizji. To samo jest w Kościele, gdzie przez istnienie
różnorodnych mediów jakże niewielki to wybór każdy katolik może
odnaleźć coś dla siebie. Walczący z Kościołem szukają więc każdego
pretekstu, by poróżnić wiernych i doprowadzić do wyeliminowania niektórych
mediów zwłaszcza tych niewygodnych.
A przecież Radio Maryja służy Kościołowi, najlepszy dowód,
że biskupi diecezji, w których praca duszpasterska związana z mediami
była uporządkowana od początku m.in. w Gdańsku i w Lublinie
nie mają zastrzeżeń do funkcjonowania Radia Maryja na ich terenie.
Nigdy też nie zauważyłem niechęci Księdza Prymasa do o. Tadeusza
Rydzyka. Owszem, każdy może mieć swoje opinie na różne sprawy, możemy
też błądzić, zawsze jest przecież możliwość przejaskrawienia problemu,
zwłaszcza gdy prowadzi się radio w tak trudnej sytuacji politycznej
i ekonomicznej. Jest pewne, że Radio Maryja stanowi jakąś przeszkodę,
bo mówi innym głosem, bo dla demokracji jest zbyt demokratyczne,
gdyż każdy może znaleźć się na antenie i wypowiedzieć swoją opinię.
To bardzo cenna, ale bardzo trudna praca praca "bez znieczulenia". Osobiście bałbym się prowadzić takie otwarte studio, toteż podziwiam
inteligencję ojców, którzy "na żywo" umieją sobie radzić z różnymi
głosami. Te głosy nie przedostaną się do innego radia, na inne fale
czy do czasopism, które hołdują ostremu wolnemu rynkowi lub liberalnej
filozofii. Nie mówi się powszechnie o tym, że tylu jest biednych
i sfrustrowanych ludzi, więc Radio Maryja jest wielką odskocznią
dla społeczeństwa, a w pewnym sensie pilnuje też porządku, żeby tzw.
decydenci nie robili z nami, co tylko chcą. Dlatego ci decydenci
boją się Radia Maryja, bo boją się prawdy.
Tak więc myślę, że media służące ekipie rządzącej postanowiły
skorzystać z każdej sposobności, by Radio to zagłuszyć. Okazją było
teraz porządkowanie spraw związanych z działalnością duszpasterską
w archidiecezji warszawskiej. I nie wierzmy, że jest spór między
Księdzem Prymasem a Ojcem Rydzykiem. To są relacje między przełożonym
a podwładnym i nie ma tu żadnej schizmy. Wierni muszą słuchać swojego
biskupa i z pewnością przełożeni Radia Maryja nie będą tego kwestionować,
bo sprawa jest jasna. Księdzu Prymasowi zależy na wypełnianiu swoich
obowiązków biskupich w diecezji. Natomiast Radio Maryja jest rozgłośnią
ogólnopolską, lecz musi pracować w obrębie prawa kościelnego.
Pamiętajmy, że Kościołowi zależy na dobru społecznym. Nie
można wszystkiego zostawić na łasce tzw. biznesmenów i wielkich właścicieli.
Dopiero uczymy się nowej rzeczywistości i bardzo w tym pomaga Radio
Maryja.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



