Serce Agencji
Szary, siedmiopiętrowy budynek na warszawskiej Woli, naprzeciw Sekretariatu Episkopatu Polski, kojarzy się głównie z siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ale tutaj mieści
się również Katolicka Agencja Informacyjna, gdzie każdego wchodzącego wita drobna zakonnica. Sympatyczna, serdeczna, uśmiecha się przyjaźnie. To s. Halina Rosiek, która od samego początku prowadzi
sekretariat. „Ukryte serce naszej redakcji” - mówią o niej dziennikarze.
Nie pełni typowych obowiązków sekretarki, bo ludzie telefonują bądź przychodzą w różnych sprawach. „Zadzwoniła kiedyś kobieta w silnej depresji. Skontaktowałam ją z lekarzem”
- opowiada Siostra. Innym razem ktoś zapytał, czy może się tutaj wyspowiadać. Znalazła więc księdza. Ludzie pytają o godziny nabożeństw w kościołach albo plan zajęć Papieża.
Głównie jednak s. Halina przyjmuje telefony służbowe, korespondencję, zajmuje się sprawami organizacyjnymi i umawia na spotkania z Prezesem. To ona kieruje mnie do jego gabinetu.
W KAI-u jak w raju
Reklama
Prezes Marcin Przeciszewski urzęduje w niewielkim pomieszczeniu, w którym znajdują się: biurko, komputer i regał z książkami. Nie od początku jednak wyglądało
ono tak jak dzisiaj.
„Kiedy uruchamialiśmy agencję, zaczynaliśmy właściwie od zera” - opowiada. Razem z Tomkiem Królakiem, obecnie szefem działu krajowego, dziesięcioletnią zastawą zwozili
ze sklepów meblowych półki, potem je skręcali i ustawiali w pokojach. Na pierwsze kolegium Prezes przywiózł z domu krzesła, by dziennikarze nie musieli siedzieć
na podłodze. Było ich wtedy zaledwie pięciu, teraz jest dwa razy tyle. „Choć powinno być więcej, wciąż pracują oni ponad siły” - ocenia.
„Ale wcale się tym nie przejmujemy, przecież w KAI-u jak w raju!” - śmieją się dziennikarze. I zapraszają mnie do newsroomu. Pokazują tablicę ogłoszeń,
a na niej - refleksję dnia: Dzień pracy skraca życie o 8 godzin. „Dlatego pracujemy w systemie zmianowym. Do tego dochodzą sobotnio-niedzielne dyżury, które
przypadają co drugi tydzień” - mówi Joanna Operacz, dziennikarka działu krajowego. Razem z kolegami obsługuje wydarzenia religijne. Relacje są przekazywane w codziennym
serwisie agencyjnym. Obok depesz poważnych można w nim niekiedy znaleźć humorystyczne, np. o księdzu, który hodował pawie, krzyczące w nocy jak dusze czyśćcowe, albo depesze
na prima aprilis. KAI-owcy do dziś pamiętają, że kiedyś 1 kwietnia nadali informację, iż nowy ekonom w siedzibie Episkopatu ma zbudować basen, w którym będą się kąpać biskupi uczestniczący
w zebraniach plenarnych, a potem ubodzy. Wtedy do nuncjusza apostolskiego zadzwonił bp Dziwisz i zapytał, kim jest ten nowy ekonom.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pielgrzymki, konferencje, leksykony
Reklama
„Obsługujemy także pielgrzymki Papieża, które są czasem pełnej mobilizacji dla naszej agencji” - podkreśla Alina Petrowa-Wasilewicz. KAI organizuje centra prasowe, konferencje i tzw.
służbę tekstów, czyli troszczy się, by treść papieskich przemówień dotarła na czas do dziennikarzy. Jest najszybszym wydawcą papieskich przemówień wygłaszanych podczas wizyt w Polsce.
„Od dziesięciu lat przekazujemy też codzienne informacje ze Stolicy Apostolskiej - mówi Krzysztof Gołębiowski z działu zagranicznego. - Ostatnio zresztą KAI
została laureatem nagrody TOTUS za propagowanie nauczania Jana Pawła II”.
Ważną rolę odgrywają organizowane przez KAI konferencje prasowe, towarzyszące wydarzeniom kościelnym w Polsce. „Dzięki temu udało się związać z agencją poważną grupę dziennikarzy
na stałe zajmujących się problematyką religijną w najbardziej opiniotwórczych mediach” - mówi prezes Przeciszewski. Agencja ma stały czas w dziennikach Radia Watykańskiego.
Wydaje też cotygodniowy biuletyn informacyjny Wiadomości KAI (nakład 4 tys. egzemplarzy) i cotygodniową gazetę-plakat Z życia Kościoła. Dla korzystających zaś z Internetu
przygotowuje ogólnodostępną witrynę: e.kai.pl.
Teresa Sotowska z działu zagranicznego zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: „Dzięki inicjatywom wydawniczym przełamaliśmy charakter typowej agencji prasowej - mówi. -
KAI wydaje bowiem informatory: o zakonach (ogromny wkład pracy Bogusia Łozińskiego), o ruchach religijnych (zasługa Alinki Petrowej), o ludziach Kościoła (starania Grzesia
Polaka i Ani Wojtas). Ostatnio zaś KAI wydała Leksykon Kościoła katolickiego w Polsce”.
Najpierw była Katolicka Agencja Prasowa
KAI kontynuuje tradycje przedwojennej Katolickiej Agencji Prasowej (KAP), którą na początku lat 30. powołał Episkopat Polski. Działała ona w Warszawie do wybuchu II wojny światowej. Pierwszym
jej dyrektorem był abp Józef Gawlina. Publikowała codzienny biuletyn, wieczorny serwis telegraficzny oraz miesięczny biuletyn dla prasy zagranicznej w kilku językach. Posiadała też dział fotograficzny
(Foto-KAP), a nawet dział filmowy (Film-KAP). W 1936 r. z codziennych serwisów korzystało 208 abonentów, w tym pisma zagraniczne. Miała korespondentów
w większych miastach Polski, a za granicą m.in.: w Watykanie, Berlinie, Genewie, Londynie, Rotterdamie, Paryżu, Wiedniu, Brukseli, a także w Jerozolimie,
Nowym Jorku, Waszyngtonie i brazylijskiej Kurytybie.
Na pomysł ponownego utworzenia takiej agencji w Polsce wpadł abp Józef Życiński. W 1992 r. zadzwonił do Marcina Przeciszewskiego, który był wtedy szefem działu religijnego
w tygodniku Spotkania. Zaproponował mu objęcie funkcji prezesa. Następnie nawiązał kontakty z Episkopatem amerykańskim, który przeznaczył 500 tys. dolarów na założenie, wyposażenie
i działalność KAI w pierwszych trzech latach istnienia. Potem agencja miała utrzymywać się sama (i utrzymuje się z własnej pracy do dziś). Przez pół roku Przeciszewski
pracował społecznie. Dopiero w 1993 r., gdy Konferencja Episkopatu Polski oficjalnie powołała KAI do życia, wypłacono mu pierwszą pensję.
„KAI została utworzona przede wszystkim po to, by przełamać barierę milczenia wokół problematyki kościelnej i zagwarantować ludziom obecność informacji religijnych w mediach
- mówi Marcin Przeciszewski. - Miała to być instytucja dialogu z mediami. Na początku lat 90. nie było to łatwe, ze względu na konflikt między środowiskiem kościelnym
a mediami, które były negatywnie ustosunkowane do Kościoła. KAI miała temu przeciwdziałać, prezentując rzetelne informacje. I to się udało” - ocenia Prezes.
Za największy sukces 10 lat uważa M. Przeciszewski stworzenie medium katolickiego, które odzwierciedla uniwersalizm Kościoła, a także zmianę wizerunku Kościoła w prasie i telewizji.
„W dużej mierze dzięki pracy KAI miejsce fałszywych schematów myślenia zastąpiło dość rzetelne informowanie o życiu religijnym w Polsce i na świecie. Generalnie
Kościół jest w mediach przedstawiany raczej z sympatią. Wrogość zeszła na poziom prasy brukowej” - stwierdza.
FotoKAI
Podstawowy serwis agencyjny KAI ma 150 odbiorców, głównie ogólnopolskich mediów: TAI, IAR, TVP, TVN, POLSAT, Polskie Radio oraz wszystkie ogólnopolskie gazety codzienne. Z serwisu KAI korzystają
też redakcje katolickie, z którymi - jak podkreśla Prezes - współpraca układa się bardzo dobrze: Niedziela, Gość Niedzielny, Radio Maryja, Radio Plus i dwie trzecie kurii
biskupich. A także instytucje państwowe, jak Kancelaria Premiera czy Sejmu.
W niektórych kręgach padają jednak zarzuty, że KAI stosuje pewne preferencje w Episkopacie - jedni biskupi pojawiają się w jej informacjach częściej, inni rzadziej, podobnie
jeśli chodzi o obecność poszczególnych diecezji. „Tymczasem uzależnione jest to wyłącznie od korespondentów, którzy działają na danym terenie, jedni są bardziej aktywni, inni mniej -
wyjaśnia M. Przeciszewski. - O komentarze do bieżących wydarzeń natomiast prosimy biskupów, którzy są odpowiedzialni za poszczególne tematy; jeżeli na przykład ktoś przygotowuje
tekst o liturgii, zwraca się do bp. Cichego, jeżeli o Kościele w Europie - do abp. Muszyńskiego. I to jest naturalne. Nie należy też zapominać, że jest
grupa biskupów, która bardziej zaangażowana jest w pracę na terenie swojej diecezji niż na forum życia publicznego. Nie znaczy to jednak, że KAI pewne osoby celowo pomija”.
Na koniec pytam jeszcze Prezesa o plany, których nie udało mu się zrealizować w ciągu 10 lat istnienia KAI. „Ciągle brakuje etatowych przedstawicieli KAI w terenie
- mówi. - Media świeckie czerpią też od nas wciąż za mało informacji religijnych. Obowiązuje w nich jeszcze stara zasada, że jedna informacja dziennie wystarcza. Ale
mam nadzieję, że z czasem to się zmieni”.
Marcin Przeciszewski zapowiada rozszerzenie oferty KAI o archiwum fotograficzne - fotoKAI. Bogaty zbiór materiałów ukazujących życie religijne, społeczne i kulturalne na
świecie będzie wkrótce dostępny w Internecie.