Reklama

Świadkowie ukrzyżowania

Cyrenejczyk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O człowieku, którego żołnierze przymusili, aby pomógł Jezusowi zanieść krzyż na Kalwarię, Ewangeliści dostarczyli nam dość wiele informacji. Miał na imię Szymon. Jego dwóch synów nosiło greckie imiona: Aleksander i Rufus. Mieszkał w Jerozolimie, ale pochodził z Cyreny, greckiego miasta w Afryce Północnej, w dzisiejszej Libii. Żydzi stanowili ok. 25% jej mieszkańców. W Jerozolimie mieszkało wiele osób pochodzących z tego miasta. Zbudowali tutaj nawet własną synagogę. Dzieje Apostolskie (11, 20) informują, że wielu z nich przyjęło chrzest i podczas prześladowania po męczeństwie św. Szczepana rozproszyło się po Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej, stając się wśród pogan głosicielami Ewangelii o Jezusie.
Szymon posiadał kawałek pola w okolicy Jerozolimy i właśnie wracał spracowany do domu. Zaintrygowany pochodem rzymskich żołnierzy prowadzących na ukrzyżowanie skazańca, zatrzymał się na chwilę. I to był jego błąd. Była to mniej więcej połowa drogi na miejsce stracenia. Żołnierze, widząc, że Jezus idzie już ostatkiem sił, skorzystali ze swego prawa i wyrwali z tłumu osobę, która mogłaby donieść belkę na Golgotę. Skazaniec niósł bowiem, najprawdopodobniej przywiązaną do rozkrzyżowanych ramion, bardzo ciężką podłużną belkę. Ta pozycja utrudniała posuwanie się do przodu, zwłaszcza że Jezus osłabiony był całonocnym procesem, a przede wszystkim biczowaniem i okrutnym obchodzeniem się z Nim tak przez straż arcykapłanów, jak i przez rzymskich żołnierzy. Słaniał się, a nawet upadał. Zdjęto Mu więc niewygodny ciężar i przymuszono Cyrenejczyka, by niósł go dalej. Mimo wewnętrznego oporu Szymon musiał ulec rozkazowi. Bezsilna złość sprawiała, że nic nie widział wokół siebie, nawet nie spojrzał dobrze na człowieka, za którego dźwigał haniebną belkę. Obok dwu innych skazańców także niosło swoje belki. Żołnierze roztrącali gapiów. Oby dojść szybciej. Oby nikt ze znajomych nie spostrzegł go w tej poniżającej roli - tak być może myślał. A kiedy orszak dotarł do Golgoty, Szymon rzucił belkę na wskazane miejsce i szybko powrócił do domu. Nie miał najmniejszej ochoty przyglądać się krwawemu widowisku. Ponoć nie powiedział rodzinie ani słowa o tym, co go spotkało. Z ulgą zasiadł do paschalnej wieczerzy, nie będąc świadomym, że Przymierze, którego była ona odnowieniem, zostało zastąpione Nowym Paktem z Najwyższym; że był jednym ze statystów dramatu, podczas którego Największa z Miłości obdarzyła nie tylko jego naród, ale całą ludzkość nieoczekiwanie hojnymi darami swej miłosiernej dobroci.
Giovanni Papini, włoski pisarz, przekazał nam legendę przedstawiającą losy Szymona po tym wydarzeniu. Jezus odwdzięczył mu się natychmiast, przywracając zdrowie jego choremu synowi, który dotknął ramienia, na którym ojciec dźwigał krzyż. Potem następuje seria szczęśliwych zdarzeń, m.in. znalezienie zakopanego w ziemi garnca z monetami. Jako bogaty człowiek Szymon wyjechał z rodziną do Rzymu. Swych sukcesów nie odnosił jednak do pomocy ukrzyżowanemu Jezusowi. Wstydził się jej, a nawet wypierał. Natomiast już w Rzymie wyolbrzymiał swoją rolę. Mimo to miał nie przyjąć chrztu. Św. Paweł w Liście do Rzymian załącza pozdrowienia dla Rufusa, którego tradycja utożsamiała z synem Cyrenejczyka. Legenda utrzymuje bowiem, że jego żona i przynajmniej jeden z synów zostali chrześcijanami. Podczas prześladowania za Nerona Szymon, mimo że się tego wypierał, został oskarżony jako chrześcijanin, uwięziony i skazany na śmierć. Zawieszony na krzyżu, owinięty powrósłami nasyconymi smołą, spłonął jako pochodnia oświetlająca ogrody Nerona.
Już pod koniec I wieku zrodziła się herezja gnostyckich doketów, głosząca, że ludzkie ciało Jezusa było pozorne. Jezus był Bogiem, który przybrał postać człowieka, tak jak przybierali ją greccy bogowie. Ich i Jego ciało było złudą. Nie był więc Bogiem Wcielonym, ponieważ gnostycy nie dopuszczali jakiegokolwiek związku między bytami duchowymi a materią. Jako Bóg nie mógł też cierpieć. Kto więc umarł na krzyżu? Na Golgocie - głosili dokeci - śmierć poniósł Szymon z Cyreny. Kiedy doniósł tam krzyż Jezusa, w momencie zamieszania, Jezus przybrał rysy jego twarzy, a jemu nadał własne rysy. Na Kalwarii przybito więc do krzyża Szymona. Jezus zaś, nie będąc niepokojonym przez nikogo, odszedł z Golgoty i ukrył się wśród swych uczniów, a po 40 dniach wrócił do nieba.
Te dziwaczne stwierdzenia znajdowały wielu zwolenników. Pięć wieków później podjął je Mahomet i włączył do swej nauki o proroku Jezusie. Szymon z Cyreny został przez muzułmanów uznany za sobowtóra Jezusa, który został zamiast Niego ukrzyżowany na Golgocie.
Nieść krzyż pomógł Jezusowi przypadkowy przechodzień, który nawet nie zdawał sobie sprawy, że wydarzenie, do uczestnictwa w którym go przymuszono, dotyczyło także jego. Nigdy nie możemy być pewni, które z naszych przypadkowych pochyleń się nad człowiekiem potrzebującym pomocy uczestniczy w niezmiernie ważnym, zbawczym wydarzeniu. A kiedy do niektórych gestów miłosierdzia sami będziemy musieli się przymusić lub zostaniemy do nich przymuszeni takimi czy innymi okolicznościami, wówczas wspomnijmy na tę przygodę, w którą Jezus zbawiający świat wciągnął Szymona z Cyreny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2004-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Adobe Stock

6 sierpnia rozpoczynamy dziewięciodniową nowennę, która przygotuje nas do Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Więcej ...

Bp Bertrand: papieża intryguje odradzanie wiary we Francji

2026-08-10 09:53

Adobe Stock

„Leon XIV jest zaciekawiony zjawiskiem katechumenów i neofitów - to jeden z powodów jego przyjazdu” - mówi bp Benoît Bertrand, który stoi na czele komitetu organizacyjnego papieskiej pielgrzymki do Francji. Na jej trasie znajdzie się Paryż, Lourdes i Metz. Ostatnie miasto zostało dodane do programu na prośbę samego papieża, ponieważ, jak podkreśla bp Bertrand, z tej ziemi naznaczonej konfliktami zbrojnymi „chce on skierować do Europy i świata przesłanie pojednania, pokoju i przyjaźni między narodami”.

Więcej ...

Kard. Ryś do pielgrzymów: jak możesz pokazać miłość, nie musisz o niej mówić

2026-08-11 08:00
Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę

Archidiecezja Krakowska

Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę

- Jak możesz pokazać miłość, nie musisz o niej gadać. No ale pokaż, nie mów - mówił kard. Grzegorz Ryś do uczestników 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Na dzień przed dotarciem na Jasną Górę pątnikom towarzyszą radość, zmęczenie i nostalgia, a biskupi zachęcają ich, by doświadczenie pielgrzymki przełożyli na codzienne życie, służbę i troskę o drugiego człowieka.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Warszawa: kościół św. Anny zsuwa się ze skarpy;...

Kościół

Warszawa: kościół św. Anny zsuwa się ze skarpy;...

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Kosowo: W odpowiedzi na słowa Zełenskiego władze...

Wiadomości

Kosowo: W odpowiedzi na słowa Zełenskiego władze...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Wiadomości

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Filip Gurłacz: Każdy niesie swój krzyż; nie da się go...

Wiara

Filip Gurłacz: Każdy niesie swój krzyż; nie da się go...

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Wiadomości

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża