Reklama

Dla Polaków i o Polakach we Włoszech

Misjonarz z wyspy Ischia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polska Misja Katolicka na Ischii należy do najmłodszych w Italii. Powstała w 2002 r., tuż przed wizytą Ojca Świętego. Ks. Stanisław Czapliński, obecnie kierujący pracą misji, mówi, że powstanie jej było prezentem-niespodzianką dla Papieża Polaka.
Ischia to wyspa na Morzu Tyrreńskim. Z Neapolu płynie się do niej promem ponad godzinę. W przeszłości była chętnie odwiedzana przez naszych sławnych rodaków. Wyspę tę ukochała Maria Skłodowska-Curie, jakiś czas mieszkał na niej Stefan Żeromski, odwiedzała ją Maria Kuncewiczowa, a Gustaw Herling-Grudziński prawie się tam zadomowił. Mówi się, że na wyspie mieszkał też przez jakiś czas syn polskiego króla Augusta II Mocnego. Od początku lat 90. w poszukiwaniu pracy na wyspę przyjeżdżają Polacy, stanowiący najnowszą emigrację „za chlebem”. Rotacja jest duża, ale oblicza się, że na stałe na wyspie mieszka ok. 300 rodaków.
Działalność duszpasterską wśród Polaków rozpoczął dopiero ks. Stanisław Iwańczak, założyciel Polskiej Misji Katolickiej w Neapolu. Raz w miesiącu docierał na wyspę, żeby się spotykać z nimi. W tym samym czasie inny duchowny - ks. Andrzej Gagacki zaczął formować wspólnotę dla Polaków. W 2000 r. swoją działalność duszpasterską zaczynał ks. Stanisław Czapliński, obecnie kierujący pracą misji. W pracach tych wydajnie pomagał mu ks. Wojciech Stach z Sosnowca. Tak zawiązała się grupa Polaków, która spotyka się w miejscu nazwanym przez ks. Stanisława Centrum Polskim. Są to dwie sale biblioteczne w kościele parafialnym w Ischia Porto. W kościele każdą niedzielę jest odprawiana Msza św. w języku polskim.
- Polacy, którzy są na wyspie, to czasowi emigranci - mówi ks. Stanisław. Oni potrzebują i szukają wsparcia duchowego. Na ich potrzeby odpowiada właśnie Centrum Polskie. Tu odbywają się poważne rozmowy, tu prowadzona jest katecheza, tu, z daleka od domu i rodziny, wspólnie spędza się święta. Typowym polskim akcentem jest m.in. święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. Tego obyczaju Włosi nie znają. Do tradycji należy też wspólna Wigilia i wspólne kolędowanie aż do Pasterki. Spotkania te są bardzo potrzebne. Tak zawiązują się przyjaźnie i rodzi się wzajemne zaufanie.
Ks. Stanisław widzi, że na obczyźnie dla ludzi bardzo ważne są wzajemne kontakty towarzyskie. Przygotował śpiewnik. Są w nim pieśni religijne, pielgrzymkowe, ale też biesiadne, harcerskie, patriotyczne i całkiem rozrywkowe. W czasie śpiewu Ksiądz akompaniuje na gitarze i tak odbywa się swoisty koncert polskiej piosenki na włoskiej ziemi.
- Misja jest bardzo potrzebna polskim emigrantom - mówi ks. Stanisław. Jest takim miejscem, gdzie można zrzucić z siebie brud, oczyścić się i pokazać otoczeniu braterską twarz.
Uczy, że należy czynić dobro. Nie można tylko przyjmować, ale trzeba też dawać coś z siebie. Wielkość człowieka mierzy się umiejętnością dawania. Prawdy te, krzewione przez ks. Stanisława, sprawdzają się w życiu codziennym. Wspólnota zebrana wokół Centrum Polskiego w misji na wyspie Ischia jest organizacją ludzi naprawdę wzajemnie się wspierających. Pomagają sobie w trudnych sytuacjach. Jeżeli ktoś szuka pracy, to mówi o tym na zebraniu w Centrum Polskim. Praca tu, na emigracji, to rzecz najważniejsza. To być albo nie być. W tej sprawie wszyscy, wspólnymi siłami, starają się pomóc. W każdy czwartek ks. Stanisław modli się w intencji zatrudnienia emigrantów z Polski. Jak się okazało, działa nie tylko przez modlitwę. Właśnie w czwartek zgłosił się do Księdza mężczyzna, który przyjechał na wyspę, mając zagwarantowaną pracę, a na miejscu okazało się, że żadnej pracy nie ma. Człowiek przyjechał, stracił pieniądze, które miał ze sobą... i co dalej? Jego sytuacja była o tyle dramatyczna, że w domu pozostawił rodzinę bez środków do życia, czekającą na jego pierwsze zarobione pieniądze. Ksiądz wyruszył więc razem z nim na poszukiwanie jakiejkolwiek pracy. Chodzili od sklepu do sklepu, od baru do baru. Po kilku dniach okazało się, że w trzech miejscach jest możliwość zatrudnienia Polaka. To był sukces. Mężczyzna ten pracuje do dziś. Poukładał swoje sprawy w domu. Jest spokojny o byt rodziny i niezmiernie wdzięczny Księdzu, który w momencie załamania tchnął w niego wolę działania.
Dość charakterystyczny jest także przypadek p. Ani. Kobieta już niemłoda pracowała u znanej rodziny urzędniczej. Do jej obowiązków należało opiekowanie się domem, ogrodem i dużym psem. Kiedyś pies ją przewrócił i poturbował. Kobieta dość poważnie potłukła się i zwichnęła nogę. Po wypadku gospodarz zwolnił ją z pracy i odmówił opieki. Były też problemy z zapłatą. Interwencja Księdza nic nie dała, bo pracodawca p. Ani nie chciał z nim rozmawiać. Ksiądz jednak nie zostawił kobiety samej. Zorganizował opiekę medyczną, lekarstwa, a wspólnota zgromadzona wokół Polskiej Misji Katolickiej zebrała pieniądze, żeby p. Ania miała na najpilniejsze wydatki.
Na wyspie ks. Stanisław spotkał się z dziwnymi praktykami stosowanymi przez Włochów w stosunku do pracowników-Polaków. To, że zatrudniają „na czarno”, to normalne, ale nagminne jest również zatrudnianie „na próbę”. Praktyka ta, jak szybko można się było zorientować, jest po to, żeby za pracę zapłacić jak najmniej albo wcale. Część włoskich pracodawców utrudnia kontakt swoich polskich pracowników z Kościołem i Polską Misją Katolicką. Boją się, że ich pracownicy - najczęściej źle traktowani - znajdą u polskiego księdza i u innych Polaków poradę, wsparcie i pomoc. Są i tacy Włosi - co jest optymistyczne, bo tych jest znacznie więcej - którzy na tyle poznali działalność Księdza i Misji, że zgłaszają wszelkie nieprawidłowości i krzywdy, które dotykają Polaków.
- Jednak główną działalnością Misji jest szeroko pojęte duszpasterstwo - mówi ks. Stanisław. Ludzie na obczyźnie, borykający się z wieloma problemami, pragną katechezy, sakramentów, pociechy duchowej. Ksiądz ochrzcił już tutaj dużą liczbę dzieci. Są to dzieci polskie i polsko-włoskie. Ludzie zawierają związki małżeńskie mieszane, polsko-włoskie, i takie zwyczajne polskoemigracyjne. Na misję przychodzą też ludzie z problemami alkoholowymi. Z własnej woli składają śluby abstynencji.
Na ok. 300 Polaków mieszkających na wyspie Ischia 60-70 uczestniczy regularnie we Mszy św. i w spotkaniach wspólnoty polskiej. Są to ci, którzy zawsze wyciągną pomocną dłoń do potrzebującego. Tego ks. Stanisław jest pewien. Są jednak i tacy, co przyznaje z ubolewaniem, którym Misja bardzo pomogła, a mimo to odwrócili się od Kościoła.
Ks. Stanisław ma nadzieję, że działalność misyjna będzie się systematycznie rozwijała. Wszystko wskazuje na to, że polskich emigrantów poszukujących pracy będzie przybywać, a nie odwrotnie. Ksiądz ma pomysły na rozwinięcie działalności, ale uważa, że jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2004-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Dzień Bezpiecznego Kierowcy: pielgrzym jako świadek miłości chrześcijańskiej dla innych użytkowników dróg

2026-07-25 10:23

Julia Czernik

O tym, że pielgrzym swoją postawą - jako użytkownik dróg - również powinien dawać świadectwo miłości chrześcijańskiej podkreślają pątnicy, którzy pieszo i rowerami zmierzają na Jasną Górę. Jak zwracają uwagę organizatorzy pielgrzymek, troska o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego, którzy spotykają na swojej trasie pielgrzymów, jest nadrzędne. Pierwsze przykazanie tzw. "Dekalogu Kierowców” - „nie będziesz egoistą na drodze” dotyczy również pielgrzymów. Dziś, we wspomnienie św. Krzysztofa, przypada „Dzień Bezpiecznego Kierowcy".

Więcej ...

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Jezus i św. Marta

Adobe Stock

Jezus i św. Marta

Święta Marto, przyjaciółko Jezusa, kobieto wiary i ufności, patronko spraw trudnych i po ludzku beznadziejnych, przychodzimy do Ciebie z naszymi troskami, lękami i cierpieniami. Ty doświadczyłaś bólu po śmierci brata Łazarza, a jednocześnie usłyszałaś z ust Chrystusa słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Wstawiaj się za nami, abyśmy nawet w najciemniejszych chwilach nie tracili nadziei i ufali Bożej miłości.

Więcej ...

Słowacja: 21-letni Polak zginął w Tatrach Wysokich

2026-07-26 08:17

Adobe Stock

21-letni Polak zginął w sobotę w Tatrach Wysokich na Słowacji - poinformowało słowackie Górskie Pogotowie Ratunkowe (HZS) na stronie internetowej. Wyjaśniono, że przyczyną zgonu był upadek z wysokości 150 metrów.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Oświadczenie Ruchu Wojowników Maryi

Kościół

Oświadczenie Ruchu Wojowników Maryi

Bp Krzysztof Nitkiewicz został mianowany członkiem...

Kościół

Bp Krzysztof Nitkiewicz został mianowany członkiem...

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Wiara

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

Nowenna do św. Szarbela

Wiara

Nowenna do św. Szarbela

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Kościół

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Słowo metropolity gdańskiego nt. korzystania z posługi...

Kościół

Słowo metropolity gdańskiego nt. korzystania z posługi...

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Częstochowa: występ satanistycznej grupy odwołany po...

Wiadomości

Częstochowa: występ satanistycznej grupy odwołany po...

Nowenna do św. Krzysztofa

Wiara

Nowenna do św. Krzysztofa