Reklama

Nasze sprawy

Historia ku przestrodze

Niedziela Ogólnopolska 48/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czasem słyszy się o upadających firmach prywatnych, ponieważ dały się nabrać, oszukać, wykorzystać przez sprytniejszych od siebie (czytaj: bardziej bezwzględnych). Bohaterowie tych opowieści twierdzą, że dochowali wszelkich reguł, jakimi rządzi się rynek, i w najczarniejszych koszmarach nie śnili o tak złowrogim obrocie sprawy - że ich dobrze prosperująca firma, budowana często latami, ciężką pracą kilku pokoleń, staje nad przepaścią i zmuszona jest zrobić duży krok do przodu. To dopiero pierwsza odsłona dramatu. Druga następuje w chwilę potem - nagle bowiem okazuje się, że dosłownie nic i nikt nie pomoże lub nie może pomóc tonącym. Nie ma takiego przepisu, takiej instytucji czy człowieka, takiej siły, która wzięłaby pokrzywdzonych w obronę. Prawo wydaje się wtedy kpiną z uczciwych i niewprawnych w sądowych gierkach ludzi. Niezawisły sąd i cały system prawny państwa, który mieni się demokratycznym, są bezradne. Pokrzywdzeni odchodzą z niczym, natomiast w niebycie giną ci, którzy nieszczęsnych złupili, czasem doszczętnie. Brzmi znajomo?
Oto historia, zapewne jedna z wielu, ale na tyle charakterystyczna dla polskiego rynku gospodarczego i rządzących nim wilczych praw, że warta opowiedzenia - ku przestrodze.
Przyszedł do nas Marian Jamrozik, właściciel niedużej firmy rodzinnej, by opowiedzieć, jak go oszukano. Chciał zrobić to nie dla samego dochodzenia sprawiedliwości, bo w to już nie wierzy, ale dla ostrzeżenia innych. Niepisane prawo rynku mówi bowiem, że nie ma czegoś takiego na tym świecie, jak pewny kontrakt. Jamrozik przekonał się o tym osobiście i słono za tę wiedzę zapłacił.
Historia jest z pozoru prosta. Do firmy Dach-Com Mariana Jamrozika, zajmującej się kryciem dachów strzechami, zgłosiła się firma Czesława Cyranowskiego z propozycją wykonania strzechy na rządowym obiekcie wypoczynkowym w Łańsku pod Olsztynem. Firma Com-Dach Jamrozika specjalizuje się właśnie w takich, niezwykle teraz modnych dachach. Wykonuje je z powodzeniem nie tylko w Polsce, ale i na zachodzie Europy. Dlatego właściciela firmy nie zdziwiło, że z usług jego przedsiębiorstwa chce skorzystać Kancelaria Premiera RP, bo ta właśnie instytucja była głównym inwestorem remontu hotelu na Mazurach. Co więcej instytucja ta wydała się gwarantem solidności oferty. Podpisano więc stosowne dokumenty, wykonanie strzechy wyceniono na 350 tys. zł i Jamrozik zabrał się do pracy. Firma wykonała dach dokładnie według zamówienia, nie szczędząc sił i środków. Niestety, po położeniu dachu z umówionej kwoty otrzymała jedynie 30 tys. zł i ani grosza więcej. Odbyło się kilka procesów sądowych i nic...
Hotel „Puszcza”, bo taką nazwę nosi rządowy obiekt wypoczynkowy, jest budynkiem imponującym. Koszt jego remontu - co pewnie zaciekawi podatników, finansujących to przedsięwzięcie z własnych kieszeni - oszacowano na 4,5 mln zł (!).
Główny inwestor - Kancelaria Premiera RP, wtedy Jerzego Buzka, powierzyła ów remont firmie Mostostal z Gdańska.
- Dziwne, bo Mostostal nie ma żadnego doświadczenia w remontowaniu wiejskich obiektów krytych strzechą - tłumaczy Marian Jamrozik.
Zapewne dlatego Mostostal nawet nie kiwnął palcem, tylko wynajął przedsiębiorstwo Probud z Gdyni, które także nie paliło się do pracy, skoro zrealizowanie intratnego zamówienia zleciło krakowskiej firmie Budostyl. To nie koniec zaczarowanego łańcuszka, niezrozumiałego na pierwszy rzut oka, bo firma z Krakowa także nie rozpoczęła pracy, ale poszukała zakładu usługowo-handlowego Czesława Cyranowskiego ze wsi Ostrów, poczta Stary Dąb. Długą drogę odbyło rządowe zlecenie, nim firma Cyranowskiego wreszcie wzięła się do pracy i zaproponowała, by strzechę na budynku położyli fachowcy spod Częstochowy. I tak w całej sprawie znalazł się Jamrozik i jego rodzinna firma. Na północ - na Mazury jechało z południa 10 tirów drogiej trzciny, odpowiednio wcześniej przygotowanej. Do pracy skierowano najlepszych fachowców... Finał już znamy.
Marian Jamrozik nie miał zamiaru stać z założonymi rękami. Poszedł po swoje do sądu. Czesław Cyranowski bronił się, że nie zapłaci, bo nie ma z czego. Jego bowiem także oszukano i nie zapłacono dużo większej kwoty. Co stało się z pieniędzmi, skoro Kancelaria Premiera twierdzi, że rachunki uregulowała?
- W sądzie nie pojawił się ani przedstawiciel Kancelarii, ani Mostostalu - mówi z żalem Marian Jamrozik. Przykro mu, że sąd uznał, iż sprawie nie należy się wyjaśnienie, bo zamówienie składał rząd Buzka, a obecnie premierem jest ktoś inny. Kancelaria Premiera oświadczyła, że nie przyjmuje ani finansowej, ani moralnej odpowiedzialności za nieprawidłowości finansowe, które przy realizacji tego zamówienia publicznego miały miejsce później, zaś ewentualne nieprawidłowości związane z przetargiem na budowę hotelu w Łańsku nie są przedmiotem badania sądu.
- Stanęliśmy na granicy bankructwa. Nie jestem potentatem na rynku, a wyłożyłem z własnych zasobów całą sumę. Mówiąc po prostu - zafundowałem rządowi ten dach... Tylko pytam - jakim prawem? Poszedłem znów do sądu.
Ani na drugiej, ani na trzeciej rozprawie nie pokazał się już nikt z firm zaangażowanych w remont. Prowadzący sprawę sędzia - według opowieści p. Jamrozika - stwierdził, iż jego zdaniem, tych pieniędzy nie da się odzyskać.
Adwokaci twierdzą, że sprawa nie jest do wygrania przy obecnym stanie prawa. Jamrozik jest przekonany, że gdyby niezawisły sąd orzekł, że Kancelaria Premiera weszła w posiadanie mienia kradzionego, a takim jest niezapłacony dach, jego sytuacja byłaby dziś inna. I drugie pytanie pokrzywdzonego. Dlaczego sąd najzwyczajniej na świecie nie nakazał zwrotu mienia jego właścicielowi, czyli firmie p. Mariana? To pytanie do uczciwego prawnika i uczciwego sądu. W istnienie obu firma rodziny Jamrozików jakoś nie wierzy. I trudno się dziwić. Dopóty nie będzie praworządności w Polsce, dopóki wszyscy, z niezawisłymi sądami włącznie, będą bezradni wobec krętactw, oszustw i naginania prawa przez różnych „sprytniejszych od całej reszty” - tej uczciwej reszty społeczeństwa. Miejmy jednak nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2004-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Karol Porwich/Niedziela

Publikujemy kalendarz uroczystości i świąt kościelnych w 2026 roku.

Więcej ...

Stwórca przychodzi do własności, a własność Go nie rozpoznaje

2026-01-01 16:30

B.M. Sztajner

Więcej ...

Św. Siostra Faustyna przywiązywała do tej praktyki dużą wagę. Ty też możesz wylosować swojego patrona

2026-01-04 09:36

BP Sanktuarium MB Licheńskiej

Na początku każdego nowego roku w klasztorach Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia odbywa się tradycyjne losowanie rocznych patronów. Do tej wieloletniej praktyki mogą dołączyć także osoby świeckie za pośrednictwem strony internetowej www.faustyna.pl.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Wiadomości

"Mój przyjaciel usiadł i trzymał w dłoni swój...

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Niedziela Kielecka

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w...

Trump: przywódca Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona...

Wiadomości

Trump: przywódca Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona...

Pożar w Szwajcarii: 55-letni bohater uratował co najmniej...

Wiadomości

Pożar w Szwajcarii: 55-letni bohater uratował co najmniej...

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Kościół

Kilku biskupów udzieliło wiernym dyspensy na piątek 2...

Zmiany personalne w diecezji elbląskiej

Kościół

Zmiany personalne w diecezji elbląskiej

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Kościół

Kard. Ryś przeprowadził zmiany w kurii krakowskiej. Ks....

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!

Kościół

Polska gospodarzem Taizé 2026/2027!