Reklama

Krzyż na rozdrożu

Niedziela podlaska 37/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W polu, przeważnie z dala od ludzkich osiedli, często otoczony krzewami dzikiego bzu, wikliny lub drzew, stoi jakby na straży, przy rozstajnych drogach, polnych miedzach omszały krzyż. Jest ich wiele. Niestety powoli " dopełniają swojego żywota".

Od pokoleń, niepamiętnych czasów czuwają. Bardzo często pokaźnych rozmiarów, wykonane z tzw. starodrzewu lub dębu borowego, dzisiaj wyglądają jak zgryzione szkielety olbrzymów. Rdzawe mchy osadziły się na żółtawym próchnie i robią wrażenie jakby krew zasklepiała się na ludzkim ciele.

W ciągu dnia wznoszą się ponad krzewy i łany zbóż. Wyschłe, nie mają niczego w sobie, co mogłoby zachwycić przechodnia. Prosty, szary człowiek przechodząc obok niego wykona z przyzwyczajenia "znak krzyża", ale nie zauważy w nim nic szczególnego oprócz wzruszających znamion bólu i zapomnienia.

Blask rannego lub wieczornego słońca, lśniące błyski czerwieni i jak perły krople rosy oraz płatki zlodowaciałego śniegu nadają im jakąś boską, nieziemską krasę. Ten urokliwy widok nie sposób opisać słowami. To zjawisko można przeżywać patrząc oczyma i duszą.

Gdy stają się inne pod wpływem światła, znika ich rozkład i zgrzybiała starość. Olśniewają one wtedy widza przepychem i powagą majestatu, a zdumiewają budząc ból i trwogę. Czerwień wschodzącego lub gasnącego słońca sprawia wrażenie sączącej się krwi we wstęgach mchu jak po żyłach.

Na jednym z nich wyczytać można było litery głęboko wycięte ciesielskim dłutem na pionowej poprzecznicy: "Bogu za winy i prośby nasze składamy", niżej, przy ziemi - "1906 rok".

Różne na temat tych stojących symboli religijnych krąży po okolicach przypuszczeń, domysłów, legend. Niektóre są tak mroczne, że krew w żyłach "ścinają", inne rozrzewniają, smucą lub błogie ukojenie duszy pozostawiają.

Jednego z nich "tutejsi" nazwali "figurą śmierci", zaś inni " figurą cierpienia". Trwogą i lękiem napawa duszę przechodnia wyżej wspomniana nazwa, złamane ramię, fragment cynowej pasyjki i opowieść starszych mieszkańców na temat jego historii. Chociaż ma On życzliwie rozwarte ramiona, to jednak jest jakimś strachem i my śmiertelni obawiamy się Go.

Natomiast nie czują przed nim strachu polne ptaki, które jak bezdomni tułacze, wędrowcy z różnych kontynentów znajdują tu schronienie i miejsce na odpoczynek. Widywano czarnego kruka spoglądającego z góry na przechodniów, który nie tylko się nie bał, ale i próbował swoja "krucza mową" coś do ludzi powiedzieć.

Na innym osadzono kowalski, ćwiekowy krzyżyk. Dostrzec można na nim ubytek. Do tego dopisano opowieść o wystrzelonym pocisku z karabinu oraz zabiedzonym i zastraszonym "sołdacie".

Jeszcze inny krzyż nosi tylko korpus Boga - Człowieka. Reszta rozsypała się i w tym jest wielka boleść...

Najweselsze to te, które upodobały sobie szare wróble. One to z ogromną wdzięcznością i ochotą ćwierkają, dziękując w ten sposób za dary, których ogromna rozmaitość jest wokół od wiosny do późnej jesieni. Tym krzyżom to i wiatry polne w hołdzie niosą jako kadzidła dymy ognisk ludzkich, woń kwiatów, którymi obsypane są okoliczne łąki i zapach zbóż - Chleba Naszego Powszedniego...

Piękny jest widok tych łanów, które delikatnie kołysane wiatrem sprawiają wrażenie jakby chyliły się rozmodlone w pokorze przed symbolem naszej wiary.

On, wyniosły każe mężczyznom zdejmować czapki przed Męką Pańską, a kobietom żegnać się i wypowiadać słowa: "Któryś za nas cierpiał rany".... Niekiedy ktoś z uprzednim zamiarem, nieraz "po drodze" zapali świeczkę, a czasami ktoś inny dla spokoju duszy oczyści jego sąsiedztwo, naprawi płotek, zasadzi nowe kwiaty lub udekoruje w przemyślny sposób.

Krzyż na rozstajach więcej widział ludzkich mierności i brudu niż świetlanych błysków nieskalanej duszy. Rozdroże jest miejscem doskonałym do takich obserwacji. Widzi On miejscowych, powracających z targów, z zakupami z miasta, ze spotkań rodzinnych, a czasami z pielgrzymek i odpustów. Niejednego z nich krok (jazda) jest chwiejny, mowa niewyraźna, pieśń czasami gorsząca lub przekleństwo na ustach. Wiezie taki czasami spity do nieprzytomności utopioną w alkoholu swoją "wielkość człowieczą".

Słyszy On kłótnie, często banalne, np.: o przysłowiowa miedzę, widzi jak pod osłoną nocy złodzieje skradają się po cudze mienie. Oni zapomnieli o Dekalogu i tym, czego uczyli ich katecheci na lekcjach religii i rodzice w domu. Mimo tych przeciwności i szerzącego się wokoło grzechu krzyż przydrożny zawsze jednakowo rozpostarte trzyma ramiona i każdego, kto potrzebuje pocieszenia i chwili kontemplacji zaprasza do siebie. Jego jedyną wesołością są ptaki emanujące radością życia. To jego najbliżsi przyjaciele. Dla nich resztkami sił utrzymuje się w postawie pionowej. Dzielnie opiera się burzom, wiatrom, które targały nim przez dziesięciolecia. Często dzwoniła na nim blacha przybita nad głową Zbawiciela, męczył przeciągły świst z otwartych ran i pustego, cynowego korpusu. Krzyż stał, milczał. Uodpornił się na oglądane przez lata nieprawości. Chciał, widać to z oderwanej ręki Chrystusa, otoczyć błogosławieństwem i swoimi ramionami przygarnąć ludzi różnorakiego sposobu życia.

Wiele tych reliktów przeszłości, symbolizujących przynależność naszą do wiary chrześcijańskiej wraz z upływającym czasem traciło siły. Sypało się próchno - symbol przemijania. Mało kto próbował go ratować i wspierać. Nie dostrzegano w chylącym się krzyżu pragnienia życia i miłości do ludzi. Jedynie natura - dobra sąsiadka tuliła go jak matka swoje dziecię, ale pomóc mu nie mogła. Nawet te krzewinki rosnące wokół, dające tyle radości nie były w stanie go wesprzeć. Były za słabe. Krzyż się chylił. Coraz bliżej był ziemi, aż pewnego dnia runął na nią bezwładnie i tak dokonał żywota. Żal ogarnął i serce zabolało.

Dziki bez, wiklina i drzewa zasępiły się i pogrążyły w żałobie. Wiatr z pewnością też łkał i przepraszał. A człowiek...?!

Człowiek, przechodząc obojętnie spojrzał na powalony krzyż, krzyż na rozdrożu - na miedzy...

Powyższe tekst jest opisem obrazów widzianych oczyma człowieka, pielgrzyma idącego (dosłownie i w przenośni) drogami życia prawie 60 lat. Opowiedział mi o tych realistycznych wizjach podczas kilku zimowych wieczorów spędzonych w jego towarzystwie. Następnie pokazał uwieńczone na zdjęciach obrazy swoich opowieści.

Obie sprawy, tzn. słowa i zdjęcia są barwne i kolorowe. Nie jestem profesjonalistą, on też nie, ale to, co on czuje bardzo łatwo zrozumieć i przetłumaczyć na język prostego człowieka. Chce on ocalić jeszcze jeden, a może i kilka lub kilkanaście następnych krzyży. Jeżeli nie materialnie, to chociaż przez zatrzymanie jego wizerunku na kliszy fotograficznej.

Gdzie są ludzie, dzieci, wnuki tych, co postawili te wota? Gdzie są wierni uczestniczący w kościelnych nabożeństwach i z "uwagą" słuchający słów Bożych z ust swoich pasterzy - kapłanów?

Był czas i była prośba - Apel Pasterza Diecezji Drohiczyńskiej by zadbać o przydrożne krzyże. I co..?

"Jak trwoga to do Boga..." A co my dla Boga?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2002-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Ludwikowice Kłodzkie. Pożegnali człowieka, który był blisko ludzi i Kościoła

2026-09-24 13:06
Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

ks. Andrzej Adamiak

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Przez lata pracował pod ziemią, a po pracy znajdował czas dla rodziny, sąsiadów i parafii. Śp. Henryka Morela pożegnano 22 września w kościele pw. św. Michała Archanioła. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp senior Ignacy Dec, przy ołtarzu stanął także proboszcz miejscowej wspólnoty ks. Rafał Śliwiński.

Więcej ...

Interwencja Rzecznika Praw Dziecka zakończyła się odebraniem dzieci rodzicom. Sąd nakazał ich powrót

2026-09-24 07:42
Monika Horna-Cieślak

Autorstwa Polskie Radio RDC/pl.wikipedia.org

Monika Horna-Cieślak

Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji policji. Wcześniej zarówno policja, jak i kurator sądowy nie stwierdzili podstaw do ich natychmiastowego odebrania rodzicom. Sąd rodzinny, który następnie zajął się sprawą, nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu zwrócił uwagę m.in. na nieproporcjonalność podjętych działań. Sprawę opisał portal Zero.pl.

Więcej ...

Leon podbił Paryż! – włoskie media entuzjastycznie o pierwszym etapie pielgrzymki

2026-09-27 13:31

PAP

Niedzielne wydania największych włoskich gazet publikują na pierwszej stronie to samo zdjęcie: Leona XIV zatopionego w morzu wiernych na Polach Elizejskich. Z prasowych nagłówków bije entuzjazm: „Léon, Léon: Paryż zachwycony papieżem”, „Leon podbił Paryż!”. Informując o 800 tys. wiernych na mszy św., gazety zgodnie cytują wołanie papieża: „Nie zatrzymujcie wiary tylko dla siebie!”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Kościół

Oglądaj NA ŻYWO z USA beatyfikację abp. Fultona Sheena z...

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Wiadomości

Śmierć jednej z osób zaatakowanych w jarosławskim...

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Niedziela Świdnicka

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Kościół

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio